Październik 15, 2019 Reduta Dobrego Imienia

Wybory w Polsce z perspektywy niemieckich mediów

Wybory w Polsce  spotkały się zgodnie z oczekiwaniem ze sporym zainteresowaniem niemieckich mediów. Wygrana Prawa i Sprawiedliwości nie była dla niemieckich komentatorów zaskoczeniem. Uzasadnienia dobrych wyników szukano głównie w rządowych programach socjalnych, pomijając aspekty gospodarcze. Kwestie światopoglądowe sprowadzano głównie do domniemanego braku równouprawnienia środowisk LGBT.  Obszar ten staje się jedną z bardziej istotnych płaszczyzn sporu i  kolejną okazją do krytyki polskiego rządu. 

ZDF na straży polskiej demokracji

W przeddzień wyborów flagowy program informacyjny telewizji publicznej ZDF Heute Journal poświecił czterominutowy reportaż o sytuacji w Polsce. Reportaż nosił znamienny tytuł „Tradycja przeciw tolerancji – Polska przed wyborami.” Korespondencja poprzedzona została wprowadzeniem gospodarza programu, które warto przytoczyć w obszernych fragmentach:

„Jutro w Polsce wybrany zostanie nowy parlament. Unia Europejska ma wielkie problemy z tym, jak tamtejszy rząd traktuje kwestie praworządności. Polskie sądy stają się coraz bardziej zależne od rządu, media publiczne trzymane są na krótkiej smyczy, a dyskryminowanie mniejszości staje się polityką rządową. Mimo to jutro PiS zdobędzie – i to z dużą przewagą – najwięcej głosów. [Wygra] partia Jarosława Kaczyńskiego, który wprawdzie nie sprawuje żadnego urzędu państwowego, ale dzierży w państwie władzę. Zapytaliśmy naszą warszawską korespondentkę, jak to możliwe? W czasie zimnej wojny Polacy byli przecież odważnymi ‘lodołamaczami’.  Stawiali opór w imię demokracji.” – dziwił się dziennikarz.

Relacja wideo rozpoczyna się od pokazania, jak wielkie emocje towarzyszą kampanii wyborczej. Warszawska zwolenniczka PiS demonstracyjnie niszczy rozdawany na ulicy bezpłatny egzemplarz Gazety Wyborczej. Głos korespondentki informuje, że „liberalna gazeta” otwarcie zachęca do głosowania na opozycję, co zostaje uznane za działanie polaryzujące, lecz jednocześnie „znamienne”. W materiale podkreślona zostaje znaczna przewaga PiS, co spowodowane ma być przede wszystkim programami socjalnymi typu 500+, czyli znanym w Niemczech „Kindergeld”. Zdaniem korespondentki ze świadczeń najbardziej profitują mieszkańcy małych miast, którzy nie interesują się „zawłaszczaniem mediów i sądów”. Podkreślone zostają związki PiS z kościołem, który „wspiera go w kampanii”. Następnie uwaga widzów skierowana zostaje na tzw. „walkę kultur”, której emanacją są coraz liczniejsze parady równości. W kadrze widzimy „rozwścieczonych” przeciwników parad, a zaraz potem uśmiechniętą twarz opozycji – Małgorzatę Kidawę-Błońską, która działa na rzecz „tolerancji i niezawisłości sądów”. Korespondentka przybliża również postulaty Lewicy: „antyklerykalizm i akceptację homo-małżeństw”. Dziennikarka nie ma wątpliwości, że PiS wygra wybory, zastanawia się jednak  „czy PiS zdobędzie absolutną większość, by móc nadal ‘reformować Polskę’ – jak sam to określa”. Ironiczny ton ostatnich słów nie pozostawia wątpliwości, komu sprzyja ZDF.

Po tego typu, nacechowanych co najmniej stronniczością reportażach, trudno nie dostrzec związku z wynikami wyborów wśród tamtejszej Polonii. W Niemczech zdecydowanie    wygrała Koalicja Obywatelska zdobywając 42,98 % głosów (PIS 25,11 %).  Można odnieść wrażenie, że dziennikarzom ZDF szczerze zależy, aby Polska wreszcie przyjęła lewicowo-liberalne wartości.

Cień reparacji

Dzień po wyborach Heute Journal komentował wygraną „narodowych konserwatystów” w pełnym troski i smutku tonie, obawiając się daleko idącej reformy sądownictwa.  „Wyborcy ponownie zgodzili się na osłabianie filarów demokracji (…) Te wybory będą miały konsekwencje dla Polski i Niemiec”  – ostrzegał prowadzący program dziennikarz ZDF.

W relacji wideo podsumowującej wybory widać nieskrywaną niechęć do PiS. „Tryumf ma jedno imię: Jarosław” – informuje głos lektora na tle obrazów radości ze sztabu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. „PiS Kaczyńskiego uzyskał prawie 44 % głosów. [Stało się tak dzięki] zaostrzeniu kampanii przeciwko zachodniemu stylowi życia, przeciw małżeństwom homoseksualnym i przeciw Niemcom” –informuje głos lektora.  W materiale z Warszawy pokazane zostają obrazy naklejania plakatów w języku angielskim wzywających Niemców do zapłacenia reparacji wojennych.

„Żądanie reparacji nie jest nowe i nie mówi o tym tylko Kaczyński, ale pokazuje ono metodę działania typową dla PiS. (…) Od czterech lat PiS pokazuje w jaki sposób chce stworzyć z Polski silne państwo – swoje państwo” – słyszymy w materiale.  Następnie lektor wymienia działania, które zdaniem ZDF miały pomimo sprzeciwu Brukseli zaszkodzić praworządności: przejęcie Trybunału Konstytucyjnego oraz reforma sądownictwa. Z komentarza można się dowiedzieć, że kolejnego zaostrzenia kursu względem sądownictwa można będzie spodziewać się po majowych wyborach prezydenckich. Relacja wideo kończy się przypomnieniem, że wysokość roszczeń, jakich domagają się politycy PiS wynosi 800 miliardów euro. Co ciekawe autorzy reportażu zwracają uwagę na brak w niemieckich archiwach oryginalnego dokumentu, potwierdzającego zrzeczenie się przez Polskę w 1953 roku reparacji wojennych. Wyraźnie widać, jak podsycana jest niechęć do polskiego rządu. Być może kluczem do zrozumienia determinacji, z jaką od czterech lat w mediach niemieckich krytykowany jest PiS, jest właśnie kwestia reparacji wojennych.

Powyborcze komentarze prasy niemieckiej

Wybory odbiły się szerokich echem w niemieckiej prasie. Uważany za konserwatywny dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung dopatruje się przyczyn zwycięstwa PiS w programach socjalnych.

„Świadczenia na dzieci, obniżenie wieku emerytalnego, zwolnienia podatkowe dla osób poniżej 26 roku życia, jednorazowa wypłata dla seniorów – partia nie tylko obiecywała, ale też dotrzymała słowa. W dodatku wielu Polaków podziela nieprzychylną postawę wobec migrantów, a reforma wymiaru sprawiedliwości jest dla nich tematem abstrakcyjnym” –  czytamy w pierwszym artykule po wyborach.

Podobne uzasadnienie dla zwycięstwa PiS znajdujemy w zamieszczonym 14.10.2019 artykule: „Narodowy i socjalny” (National und Sozial) autorstwa Reinharda Vesera.

„Opozycja w Polsce starała się przedstawić wybory parlamentarne jako stracie demokracji z autorytaryzmem. Zasadniczo miała rację. Nardowi konserwatyści z PiS w ciągu czterech lat od ich zwycięstwa w 2015 roku wykazali się brakiem poszanowania dla demokratycznych zwyczajów i państwa prawa” – stwierdza publicysta FAZ, powielając obiegowe opinie większości niemieckich mediów.

Szukanie odpowiedzi

Jak większość komentatorów Veser  upatruje przyczyn sukcesu PiS przede wszystkim w świadczeniach socjalnych. „(…) PiS uzyskał w porównaniu z wyborami sprzed czterech lat zdecydowanie więcej głosów – i to przy frekwencji, która nie miała sobie równej w demokratycznej Polsce.   Oprócz dobrej koniunktury gospodarczej przyczyną zwycięstwa jest spełnienie przez PiS obietnic danych wyborcom w 2015 roku: szczególnie dotyczących 500+” – zauważa Veser. „To nie wyjaśnia jednak wszystkiego: w pieniądzach, które otrzymali, wielu Polaków dostrzega zauważenie ich potrzeb przez polityków. Nie doświadczyli tego wcześniej” – kontynuuje swój wywód publicysta.  Obserwacja Vesera jest po części słuszna. Podobnie jak inni dziennikarze niemieccy nie dostrzega on jednak ogromu cynizmu i pogardy bijącej choćby z ujawnionych nagrań Sławomira Neumanna, które przełożyły się na wyborczą klęskę PO w Tczewie. Dostrzeżenie sprzeczności głoszonych przez opozycję haseł o praworządności z cynizmem codziennej polityki pozwoliłoby lepiej zrozumieć motywacje konserwatywnych wyborców. Byłoby to jednak niezgodne z dominującą narracją o szlachetnej opozycji walczącej z autorytarnym PiS-em.

Jak zauważa Veser, wielu Polaków nie skorzystało z transformacji i w poprzednich latach czuło się pozostawionymi samemu sobie. „Wykorzystali to narodowi konserwatyści z PiS. Konserwatyzm i nacjonalizm ważny jest dla części wyborców (…) dzięki swojej zasadniczo socjaldemokratycznej polityce socjalnej PiS zdołał pozyskać nowych wyborców. Opozycja nie potrafiła zmierzyć się z tym programowo i personalnie. Dla demokracji to zła wiadomość” – podsumowuje swoje rozważania Veser, popełniając jednocześnie błąd logiczny. Dlaczego zwycięstwo konserwatystów ma być złą wiadomością dla demokracji, skoro odbyło się ono w wyniku demokratycznych wyborów, przy rekordowej frekwencji i za sprawą rozszerzenia własnego elektoratu? Można byłoby pomyśleć, że demokracja ma się dobrze tylko wtedy, gdy wygrywają partie, którym sprzyjają opiniotwórcze kręgi w Niemczech.

Sprzeczności i stronniczość widoczne w artykule zostały szybko dostrzeżone przez czytelników FAZ, którzy odpowiedzieli sarkazmem w komentarzach pod tekstem. Inni przytoczyli liczne, z reguły przemilczane dane statystyczne na temat polskiego wzrostu gospodarczego, redukcji zadłużenia  i wyrównywania różnic społecznych.

Wielkie rozczarowanie

Swojego  rozczarowania wynikami wyborów nie kryje Florian Hassel z  lewicowo-liberalnego dziennika Süddeutsche Zeitung. W artykule „Drogo kupione zwycięstwo” (Teuer erkaufter Sieg), którego dwie wersje ukazały się 14.10.2019 w internetowym wydaniu Süddeutsche Zeitung niemiecki publicysta nie tylko daje upust swojej niechęci do PiS, ale uderza też w ogólniejsze tony na temat Polaków.

„To mit, że przy obalaniu komunizmu Polacy byli pionierami i angażowali się bardziej, że bardziej kochają wolność i demokrację niż inne narody. (…) Polacy nigdy tak bardzo nie kochali wolności i się nie angażowali, choć związek zawodowy Solidarność [zjednoczony] wokół Lecha Wałęsy i liczący 10 milionów członków miał o tym świadczyć. Prawdziwych działaczy Solidarności podczas stanu wojennego było kilka tysięcy. Jak stwierdził to już w latach osiemdziesiątych warszawski historyk Franciszek Ryszka: co czwarty Polak był przeciwnikiem albo zwolennikiem systemu. Reszta była obojętna lub dbała tylko o swoje prywatne sprawy. Pod tym względem niewiele się zmieniło” – wyrokuje Florian Hassel.

We wcześniejszej wersji artykułu padły sformułowania mniej przyjemne, a nawet obraźliwe dla polskich wyborców.

„Wyborcy są przekupni, również Polska, niegdyś świecąca przykładem jako pionier demokracji, nie jest tu wyjątkiem. Na wygraną narodowo-populistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość – która w wyborach odniosła najwyższe zwycięstwo od czasów upadku komunizmu przed 30 laty – złożyło się kilka przyczyn: słabość podzielonej opozycji; bezprzykładna propaganda państwowej telewizji, która od czasu przejęcia władzy przez PiS za sprawą manipulacji, przemilczeń i kłamstw szczególnie na wsi kształtuje opinię. Głównym powodem zwycięstwa PiS-u jest po prostu: kupowanie głosów.”

Pod hasłem „kupowanie głosów” niemiecki publicysta rozumie prowadzoną przez PiS politykę socjalną. Dziwne, że nie zauważa podobieństw do niemieckiej społecznej gospodarki wolnorynkowej – powodu do dumy całych pokoleń niemieckich demokratów.

Kontynuację konserwatywnych rządów Hassel widzi w ciemnych barwach. Uważa że nastąpi dalszy „demontaż państwa prawa i demokracji”.

„(…) że taki właśnie ma cel, z tego Kaczyński – właściwy premier Polski – nie robił przed wyborami żadnej tajemnicy. Ostatnie bastiony wolnego sądownictwa, przede wszystkim Sąd Najwyższy, zostaną w ciągu najbliższych miesięcy ograniczone. Kaczyński zakłada, że nowa komisja UE robi tylko dużo hałasu, a sankcje, które naprawdę dotknęłyby Polskę – czyli odebranie lub zamrożenie miliardowych dotacji z Brukseli – pozostaną tylko na papierze” – martwi się Florian Hassel.

***

W komentarzach wielu niemieckich publicystów widać żal i smutek z powodu przegranych przez opozycję wyborów. Słabo maskowana niechęć do PiS sprawia, że oceny  publicystów coraz bardziej odległe są od rzeczywistości. Zastanawiać musi fakt, że nawet w opiniotwórczym i skoncentrowanym na gospodarce  FAZ twarde dane i statystyki znajdujemy w komentarzach czytelników, a nie w artykułach czołowych publicystów.

Niemieckie media zdają się ulegać pewnej panice. Obawa przed katastrofą klimatyczną bije z alarmistycznych tekstów w Süddeutsche Zeitung, zaś probierzem demokracji i nowoczesności w Polsce staje się dla ZDF otwartość wobec ruchów LGBT. Niezauważanie polskiego rozwoju gospodarczego, modernizacji infrastruktury i dozbrojenia armii – realizowane przy zbilansowanym budżecie – sprawia, że obraz naszego kraju w niemieckich mediach jest wykrzywiony. Cieszyć się można, że wreszcie w pełni dostrzeżono prospołeczny wymiar konserwatywnych rządów w Polsce. Niemieckie społeczeństwo chyba lepiej od swoich publicystów rozumie, że jest to odzwierciedleniem rosnącej zamożności i społecznej wrażliwości państwa polskiego.