Przegląd rosyjskich mediów (2 – 15 lutego 2020)

Pierwsze dwa tygodnie lutego znowu obfitowały w prasie rosyjskiej w polskie wątki. Mimo, że na pierwszy rzut oka temperatura sporu nieco zmalała, to dokładna analiza wypowiadanych przez rosyjskich urzędników i polityków słów (nierzadko bardzo ostrych) wskazuje, że tzw. temat rewizjonizmu historycznego wciąż jest eksploatowany, a Polska zaciekle atakowana. Nowością jest pojawienie się wypowiedzi przedstawicieli rosyjskich resortów siłowych. „d”

Czaputowicz o zwycięstwie w sporze

Dużo zamieszania wśród polityków rosyjskich i falę komentarzy wywołało stwierdzenie szefa MSZ Jacka Czaputowicza o zwycięstwie Polski w tzw. sporze historycznym i potrzebie wyciszenia emocji i normalizacji stosunków dwustronnych. „Myślę też, że ten historyczny spór z Rosją zdecydowanie wygraliśmy. Rosja próbowała narzucić swoją narrację historii, jednak nie udało się to” – stwierdził 3 lutego Jacek Czaputowicz w wywiadzie dla PAP.

Do słów szefa polskiego MSZ, tego samego dnia, odniósł się via Twitter senator Aleksiej Puszkin.

„Polska niczego nie wygrała: tylko w umysłach warszawskich polityków jest taki mit” – napisał Puszkin. Senator odniósł się do zwycięstwa w II Wojnie Światowej, twierdząc, że z punktu widzenia prawa międzynarodowego Rosja jest zwycięskim krajem w II Wojnie Światowej. „Polska nic w tym względzie nie zmieniła. A twarda retoryka i domaganie się „odszkodowania” nie mogą być podstawą normalizacji stosunków między krajami”[1] – napisał Puszkin.

Głos w sprawie natychmiast zajęła rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa. „Szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz stwierdził, że Polska zwyciężyła w <<historycznym sporze z Rosją.>> Tak myślą wszyscy Napoleoni: i Bonaparte, i w szpitalu [w domyśle: psychiatrycznym?]” – skomentowała Zacharowa słowa  szefa MSZ na swoim profilu w Facebooku. Niewybredne i mało dyplomatyczne słowa Zacharowej natychmiast podchwyciły media. Przykładowo cytowane przez agencję Regnum miały wstęp następującej treści: „Maria Zacharowa porównała stwierdzenie polskiej strony o jakoby zwycięstwie nad Rosją w sporze historycznym do stwierdzenia pacjentów kliniki psychiatrycznej”[2].

Cytując słowa Puszkina i Zacharowej wspomniana agencja Regnum opublikowała większy artykuł, w którym wypowiedział się komentator Regnum, polityczny analityk, Michaił Demurin. Demurin stwierdził, że Polska będzie nadal odgrywać kluczową rolę jako lider państw zachodnich, które chcą zmienić widzenie i skutki II Wojny Światowej. Demurin określił Polskę jako podstępnego i zdradzieckiego przeciwnika, a słowa o wygranym sporze porównał do największych wad polskiej szlachty, dla której ważna była sama racja.

„W wypowiedzi polskiego Ministra Spraw Zagranicznych połączono wiele elementów: najbardziej charakterystyczne cechy polskiej szlachty, dla której ważniejsze jest „wygrania sporu ”(a raczej udawania, że się spór wygrało), niż zrozumienie istoty problemu. Ponadto charakterystyczny dla Polaków brak zrozumienia Rosji przy jednoczesnej chęci pokazania innym swojej  szczególnej znajomości wschodniego sąsiada oraz wieczna podstępność w pragnieniu wyrządzenia krzywdy naszemu krajowi”[3] – powiedział Demurin.

Sputnik Polska, komentując słowa Jacka Czaputowicza, przytoczył najpierw komentarz szefa Komitetu do spraw Międzynarodowych Rady Federacji, Konstantina Kosaczowa, a następnie jakoby niezależnego publicystę Tomasza Janowskiego.

Tomasz Janowski krytykuje obecne władze polski (ale i poprzednie) i widzi je jako podżegające spór polsko-rosyjski w oparciu o swoistą rusofobię, która funkcjonuje w Polsce od wielu lat, jako podstawa polityki zagranicznej, ale również wewnętrznej. W szerszym kontekście Janowski uważa, że: „[…] w wewnętrznej polskiej kampanii wyborczej sprawa stosunków z Rosją sięgała rangi kluczowej, ale w wymiarze negatywnym – czyli każda kolejna formacja polityczna zmierzająca do władzy traktowała Rosję jako kraj, który należy przedstawić wyborcom jako przeciwnika. Niestety, stało się to machiną, która sama się napędza. Można powiedzieć, że zarówno rząd, jak też opozycja stały się niewolnikiem tego rodzaju zachowania. Bo przecież cokolwiek dobrego by teraz w kierunku Polski rząd rosyjski nie uczynił, to żadna formacja polityczna nie może tego zauważyć”[4].

Przegląd tekstów publicystów cytowanych przez Sputnik pozwala podważać ich bezstronność.  Wyraźnie widać ich prorosyjskie nastawienie, a ich komentarze zgodne są z linią polityki Kremla. Regularne twierdzenie na łamach Sputnika Polska, że tego typu politolodzy, czy publicyści są niezależni – bez podania jakichkolwiek notek biograficznych – ma na celu wprowadzenie czytelnika w błąd. Tymczasem poza brakiem swoistego balansu dziennikarskiego (cytowani są wyłącznie „niezależni”, czyli mocno prorosyjscy komentatorzy) znaczenie może mieć także sama postawa i napastliwy język. Wspomniany powyżej Tomasz Jankowski uważa się za prawdziwego polskiego patriotę. Jest on również autorem listu do prezydenta Władimira Putina, w którym martwi się o stan relacji polsko-rosyjskich od lat rzekomo psutych przez polską klasę polityczną.

„Doskonale zdaję sobie sprawę, jak wiele przykrego doświadczyła Rosja od polskich władz, różnych barw politycznych, na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat” – napisał Jankowski 27 grudnia 2019 w związku ze słowami prezydenta Putina o ambasadorze Lipskim.

Wydaje się, że Czytelnik ma prawo wiedzieć, iż ma do czynienia z publicystą związanym z liderem  prorosyjskiej partii „Zmiana”, popierającym w całej rozciągłości politykę prezydenta Putina i krytykującej państwa zachodnie, a chwalącego Rosję.

„Świadomy obserwator wydarzeń politycznych na przestrzeni ostatnich lat nie może nie widzieć, że to właśnie Federacja Rosyjska jest przychylna polskim interesom narodowym, a już na pewno, że nie ma między naszymi państwami i narodami sprzecznych interesów”[5] – pisze Jankowski w liście otwartym do Władimira Putina.

Tego typu zabieg, przedstawianie publicystów jako niezależnych, na chłodno komentujących rzeczywistość, i tylko takich (brak jakiegokolwiek głosu nieprzychylnego Kremlowi), ma określony cel. Sputnik Polska określany jest jako tuba propagandowa Kremla. I nie chodzi tutaj o poglądy publicystów, ale o intencjonalne przedstawianie ich jako niezależnych i obiektywnych, kiedy takimi po prostu nie są, prezentują bowiem skrajnie prorosyjski punkt widzenia.

List Markowa

Niezwykle ciekawym wydarzeniem była publikacja Siergieja Markowa, związanego z Władimirem Putinem politologa i eksperta – znanego z krytyki polskiej polityki historycznej – wzywająca do dialogu z Polską. Tekst pierwotnie ukazał się na Facebooku politologa, ale publikowany był także w niezależnej rozgłośni Echo Moskwy, zyskując rozgłos medialny w Polsce (ale już nie w Rosji)  Tekst Markowa doczekał się 5 lutego polskiej odpowiedzi. Trudno powiedzieć, czy Siergiej Markow działał we własnym imieniu, czy np. sondował stanowisko Polski w czasie ostrego sporu polityczno-historycznego. Wezwania do dialogu z Polską i nazwania także przewin Rosji (chociaż tylko niektórych) trudno nie zauważyć. Artykuł Siergieja Markowa – niezależnie od celu, jaki mu przyświecał  – idzie pod prąd kremlowskiej propagandy i powszechnie antypolskiego stanowiska. Głos ten pozostaje – jak się wydaje – zupełnie niszowy. Zostało to zresztą zauważone w odpowiedzi polskich ekspertów, cytowanej m.in. przez Onet, gdzie czytamy:

„Z niemałym zaskoczeniem, ale zarazem z głębokim szacunkiem przeczytaliśmy Pański tekst dotyczący relacji polsko-rosyjskich. Nasze zaskoczenie wynikało z tego, że nie spodziewaliśmy się, że akurat Pan, niekwestionowany w swej Ojczyźnie autorytet, w tym samym czasie, gdy w Rosji mówi się o Polsce niemal wyłącznie źle, napisze o rosyjskich winach w stosunku do naszej Ojczyzny i będzie wzywał do „moralności i rozsądku”. Fakt, iż napisał Pan te słowa, sądząc po komentarzach – narażając się wielu „nosicielom prawdy”, budzi nasz niekłamany szacunek”[6].

Nie ma tu miejsca na szersze analizowanie samej treści apelu Siergieja Markowa i  przedstawiającej prawdę historyczną polskiej zbiorowej odpowiedzi, jednakże sam fakt takiej wymiany myśli musi zostać zauważony, nawet jeśli nie będzie miał – co jest raczej pewne – przełożenia na kręgi decyzyjne w Rosji. Już samo to, co Siergiej Markow napisał we wstępie, może być szokujące, zważywszy, że nie jest to dysydent, ale człowiek związany z obozem władzy.

„W toczącej się historycznej dyskusji między Rosją a Polską ważne jest, abyśmy pozostali w ramach moralności i rozumu. Aby dyskusja nie przerodziła się w dwie kampanie mowy nienawiści. Dlatego my w Rosji musimy, poza krytyką polskiego stanowiska, być przygotowani i na samokrytykę. Musimy być w stanie racjonalnie przeanalizować swoje działania. Dlatego postaram się sformułować [to w następujący sposób], czy jest jakaś wina rosyjskiego przywództwa w stosunku do Polski w XX i XXI wieku? Moim zdaniem jest i rosyjska wina”[7].

W katalogu przewin rosyjskich Siergiej Markow wymienił cztery rosyjskie „grzechy”, za które Rosja powinna stronę polską przeprosić (ustanowienie komunistycznego reżimu po wojnie, mord w Katyniu, tajny protokół paktu Ribbentrop-Mołotow i przekłamywanie przez lata prawdy historycznej o tych dwóch ostatnich wydarzeniach). Markow wezwał jednakże i stronę polską do przyznania swoich win i przeproszenia Rosji.

W zbiorowej odpowiedzi polskiej – powstałej z inicjatywy Ośrodka Analiz Strategicznych – grupa polskich ekspertów, dziennikarzy oraz publicystów skierowała list otwarty do Siergieja Markowa, którą wystosowało wiele znanych osób (dyplomaci, politycy i publicyści zajmujący się tematyką Rosji; m.in. Witold Jurasz, Paweł Reszka, Antoni Dudek, Zbigniew Siemiątkowski) wypunktowano wiele przemilczanych przez Siergieja Markowa spraw, w których zawarto polskie stanowisko (np. kwestia Powstania Warszawskiego), ale także zapisano pewne winy strony polskiej, za które przeproszono.

Usuwanie pomników

Dużym echem w Rosji odbił się incydent z Leszna, w którym 7 lutego br. usunięto pomnik poświęcony żołnierzom Armii Czerwonej, co było skutkiem polskiej ustawy dekomunizacyjnej. Usuwanie takich pomników od dawna budziło sprzeciw strony rosyjskiej, tak było i teraz. Relatywnie drobny epizod z Leszna stał się głośny, nie tylko dzięki obszernemu artykułowi w Sputnik Polska, co wydaje się zrozumiałe, ale i w samej Rosji, bowiem notatka informacyjna o tym wydarzeniu, z komentarzem senatora Olega Morozowa, została opublikowana m.in. przez agencję Ria Nowosti.

Senator Morozow stwierdził, że usuwanie pomników poświęconych Armii Czerwonej zasługuje na ostrą reakcję ze strony rosyjskiej, włącznie z wprowadzeniem sankcji ekonomicznych wobec konkretnych osób odpowiedzialnych za to. Według senatora Morozowa ludzie, których miałyby dotyczyć sankcje „muszą być uznani za persona non grata i ścigani na podstawie artykułów Kodeksu Karnego dotyczących wandalizmu i profanacji zabytków”[8]. „To są dranie polityczne, dla których nie ma nic świętego. Zdobywają kapitał polityczny na krwi i przygotowują pole informacyjne na rocznicę Zwycięstwa”[9] – powiedział ostro senator Morozow, nawiązując przy okazji do zbliżających się uroczystości 75-lecia końca wojny.

Jak wspomniano powyżej obszerny artykuł o tym wydarzeniu znalazł się w polskiej wersji językowej Sputnika, gdzie zamieszczono kilka cytatów rosyjskich polityków i urzędników. Wypowiadali się o samym incydencie w Lesznie, ale też ogólnie o likwidacji pomników Armii Czerwonej w Polsce, m.in. rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa, senator Leonid Słucki, czy senator Oleg Morozow. Padły słowa o paranoi, bezczeszczeniu, świętokradztwie, czy rusofobii.

 

Leonid Słucki, szef komitetu do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej, powiedział:

„Wojna z pomnikami w Polsce zamieniła się w szczególny rodzaj paranoi. Pomniki wojenne i groby są sukcesywnie niszczone zgodnie z rusofobiczną linią obecnego polskiego przywództwa. W ten sposób Warszawa stara się wyprzeć wszelkie wzmianki o bohaterskich czynach sowieckiego żołnierza w zwycięstwie nad faszyzmem i wyzwoleniu Polski”[10].

Z kolei Maria Zacharowa, zapytana o stanowisko władz Rosji wobec demontażu pomników, stwierdziła na oficjalnej stronie rosyjskiego MSZ:

„MSZ Rosji poświęca priorytetową uwagę temu tematowi, podejmuje kompleksowe wysiłki, żeby przeciwdziałać destrukcyjnej linii Warszawy nastawionej na rewizję historii XX wieku, pomniejszenie roli Armii Czerwonej w rozgromieniu nazizmu hitlerowskiego i wyzwoleniu narodów europejskich. Aktywnie reagujemy na każdy przypadek bluźnierczego traktowania naszych pomników i grobów w Polsce […] publicznie wskazujemy na szkodliwe skutki polskiej polityki «dekomunizacji», pod której płaszczykiem przestrzeń publiczna jest oczyszczana z «niechcianych» relikwii wojskowych. Konsekwentnie domagamy się od oficjalnej Warszawy wykonywania międzynarodowych zobowiązań prawnych wobec Rosji w sferze upamiętnień”[11].

Należy jednakże wspomnieć, że powyższe słowa nie są odosobnione, bowiem już we wcześniejszych latach w Rosji mocno reagowano na polską ustawę dekomunizacyjną, strasząc konsekwencjami politycznymi. Przykładowo Maria Zacharowa w 2018 r. stwierdziła, że „rozbiórka zabytków Armii Czerwonej przez polskie władze jest sprzeczna z międzynarodowymi zobowiązaniami prawnymi i wpłynie na stosunki dwustronne”[12].

Ławrow zabiera głos

Na temat „konieczności walki o prawdę historyczną” wypowiadał się np. minister spraw zagranicznych FR Siergiej Ławrow, który 10 lutego złożył wieniec na tablicy pamiątkowej w westybulu budynku MSZ przy okazji dnia służby dyplomatycznej.

„Trwa dyskusja, podczas której niektórzy zachodni, ale nie tylko zachodni partnerzy, próbują wybielić nazistowskich współpracowników, próbując w zniekształconym świetle przedstawić rolę Związku Sowieckiego, wszystkich narodów Związku Sowieckiego, które w decydujący sposób przyczyniły się do pokonania faszyzmu … Próby napisania historii na nowo, i tym samym wpłynięcia na rozwój procesów światowych będą kontynuowane. Musimy być w pełni gotowi, aby próby te nie zostały zrealizowane”[13] – powiedział minister Ławrow.

Stwierdzenie, że pewne kraje zmieniają historię II Wojny Światowej – na co Rosja jako dziedzic i strażnik tradycji drugiej wojny światowej nie może pozwolić – staje się historyczno-polityczną mantrą rosyjskich polityków. Narracja ta, w której splata się mit zwycięstwa i ofiary, powtarzana jest przy okazji rocznic wojennych i wydarzeń politycznych.

Drugą ciągle powtarzaną tezą, jest wspominanie o potrzebie zbudowaniu instytutu pamięci historycznej, na kształt polskiego IPN-u i ukraińskiego odpowiednika, oraz odtajnianie archiwalnych dokumentów.

Co jakiś czas, na stronie Ministerstwa Obrony FR, publikowane są nowe dokumenty, związane z kolejnymi wydarzeniami z czasów II Wojny Światowej. Najnowsze upublicznione dokumenty dotyczą wyzwolenia Budapesztu w 1945 r. (archiwalne fotografie i dokumenty). Na początku lutego pojawiło się jednak kilka wątków polskich.  W Rosji za głównego historycznego rewizjonistę uważa się Polskę. Nie obyło się więc bez antypolskich odniesień i zarzucania nam fałszowania historii.

 

Wypowiedź ambasadora Przyłębskiego

8 lutego br. ambasador Polski w Niemczech, Andrzej Przyłębski, wypowiedział się na temat roli ZSRR w zwycięstwie nad faszyzmem. Artykuł ambasadora pod wiele mówiącym tytułem „Wojna nie wybuchła dopiero w 1941 roku” (niem. „Krieg begann nicht erst 1941”), ukazał się w „Märkische Oderzeitung” (MOZ) – niemieckiej gazecie codziennej, wydawanej we wschodniej Brandenburgii.

Główne tezy artykułu, do których później odnosiła się strona rosyjska, były następujące. Ambasador Przyłębski oświadczył, że Związek Sowiecki napadł na Polskę 17 września 1939 roku, sprawiając, że dalszy opór wobec nazistowskich Niemiec stał się niemożliwy. Tym samym ambasador podkreślił, że wojna zaczęła się już we wrześniu 1939 r. i to z aktywnym uczestnictwem ZSRR. Co więcej, Przyłębski uznał, że to „nie Związek Sowiecki, lecz zachodni sojusznicy wnieśli decydujący wkład w zakończenie wojny” (z udziałem żołnierzy polskich na obu frontach). Największe korzyści, jego zdaniem,  po wojnie odniósł Związek Sowiecki, okupując Ukrainę, Białoruś i państwa bałtyckie oraz wprowadzając komunizm i tym samym wasalizując inne kraje Europy Wschodniej (m.in. Polskę, Węgry, Czechosłowację).

Z pewnym opóźnieniem, bo dopiero 11 lutego, w rosyjskich mediach (np. w „Rosijskoj Gazietie” czy „RIA Nowosti”) ukazał się obszerny cytat ambasady rosyjskiej, która tego dnia, na swojej oficjalnej stronie na Facebooku, skomentowała artykuł ambasadora Przyłębskiego. Rosyjska ambasada w Niemczech uznała tekst za historycznie fałszywy, a zawarte w nim tezy za nieprawdziwe.

„Ambasador RP w Niemczech Andrzej Przyłębski, postępując zgodnie z wytycznymi dotyczącymi fałszowania historii II wojny światowej – czytamy w notatce ambasady, cytowanej potem przez rosyjskie media – oskarżył ZSRR na równi z III Rzeszą o odpowiedzialność za rozpętanie najstraszniejszego konfliktu XX wieku. Związek Sowiecki, w interpretacji wysokiego rangą polskiego dyplomaty, był jednym z jego głównych beneficjentów (sic!) … Kolejnym uderzającym stwierdzeniem, dalekim od prawdy historycznej, jest to, że to nie ZSRR, ale zachodni sojusznicy wnieśli decydujący wkład w zakończenie wojny.”[14] – czytamy w „Rosijskoj Gazietie.

Rosyjscy dyplomaci w zamieszczonej notatce podkreślali, że w czasie wojny śmierć poniosło 27 mln obywateli ZSRR, w tym 600 tys. na ziemiach polskich.

12 lutego br. odniosła się do wypowiedzi ambasadora Przyłębskiego także rzecznika rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, w telewizji „Pierwyj Kanał”. W programie pokazano migawkę artykułu i wywiadu telewizyjnego z polskim ambasadorem oraz komentarz Marii Zacharowej. Na koniec, na tle archiwalnej kroniki, lektor przypomniał o zapowiedzi prezydenta Putina o powstaniu w Rosji centrum archiwalnego[15].

Słowa rzeczniczki MSZ natychmiast zacytowały główne rosyjskie media.

„Wypowiedzi o tym, że Związek Sowiecki okupował sam siebie, a właśnie tak można je kwalifikować, wskazują, że (…) oficjalna Warszawa zapędziła się (…)”[16]. Użyte przez Marię Zacharową słowo (ros. zaigrałas) można zinterpretować różnie, np. jako ogranie samego siebie, zapędzenie się w grze, zagalopowanie się. Słowa „oficjalna Warszawa” także mają swoją głębię, bowiem Maria Zacharowa wyjaśnia, iż mowa o „oficjalnej Warszawie”, czyli władzach, a nie o Polsce jako takiej, ponieważ „Polska to polski naród, historycy, eksperci”[17]. Widac tu rosyjską próbę odniesienia się do stronników w samej Polsce.

Niezmiernie ciekawy w tym kontekście, jest „antyrządowy” wątek polski, bowiem Maria Zacharowa stwierdziła co następuje: „Mniej więcej dwa-trzy tygodnie temu otrzymaliśmy informację, że Polskie struktury prorządowe, organy rządowe odbyły naradę w sprawie tego, jakie podjąć działania, aby neutralizować te materiały i fakty historyczne, które będzie prezentować Moskwa, aby zapobiec rozpowszechnianiu prawdy o tych wydarzeniach. Myślę, że niestety jeszcze wiele zobaczymy, ale mamy czym odpowiedzieć”[18].

Jak widzimy strona rosyjska wciąż chce sprawiać wrażenie, jakoby spór toczył się na płaszczyźnie dokumentów historycznych. Fragment „mamy czym odpowiedzieć” należy zapewne rozumieć jako zapowiedź upubliczniania kolejnych dokumentów archiwalnych. Ujawniane dokumenty mają prezentować jakoby prawdziwe wydarzenia historyczne i pokazać „rewizjonistom i falsyfikatorom historycznym” (polskim, ale też zachodnim) faktyczną rolę Związku Sowieckiego w II Wojnie Światowej – czyli pogromcy Hitlera, a nie jego sojusznika. Stąd zrozumiałe są ciągłe odwołania do dokumentów archiwalnych i zapowiedź budowania instytutu historycznego.

Ciekawe uzupełnienie słów rzeczniczki MSZ zawarła, w swojej notatce informacyjnej, cytowana wyżej „Rosijskaja Gazieta”. Otóż w miejscu, gdzie przytoczono słowa ambasadora Przyłębskiego o napadzie na Polskę 17 września 1939 r., dodano komentarz: „O tym, że w tym momencie nie było już zorganizowanego oporu,  on [ambasador] po prostu zapomniał”. Jak wiadomo, jest to jedna z głównych tez sowieckiej propagandy, usprawiedliwiająca agresję na Polskę.

Notatkę zakończono oficjalnym stanowiskiem ambasady rosyjskiej w Berlinie, które ma być komentarzem do słów Przyłębskiego. Ambasada uważa, że wraz ze zbliżającą się rocznicą 75-lecia Wielkiego Zwycięstwa: „polski historyczny rewizjonizm szybko nabiera tempa”[19] – zacytowano.

Wojskowy kanał „Zwiezda”

12 lutego w telewizji „Zwiezda”, organowi podległemu Ministerstwu Obrony FR, w cyklicznym programie „Sekretne materiały”[20], wypowiedział się o Polsce dyrektor rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Naryszkin. Notatkę informacyjną o wywiadzie i głównej antypolskiej tezie Naryszkina – Polsce jako „milczącym wspólniku” Hitlera – dzień później, zamieścił także dziennik „Kommiersant”, nadając tym samym słowom szefa SWR większego rozgłosu medialnego.

Siergiej Naryszkin, który jest również przewodniczącym Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego (RIO), nazwał w wywiadzie deklarację polsko-niemiecką „paktem o nieagresji”, który zawierał „tajny aneks” mówiący o neutralności Polski w razie agresji niemieckiej na Wschód, a zarazem twierdząc, że „w istocie Polska stała się milczącym wspólnikiem agresora już w 1934 roku”[21].

Szef SWR wspomniał o uczestnictwie Polski w „rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r.”, jako sojuszniku Hitlera, i odmówieniu zgody na przejście przez Polskę wojsk sowieckich, mających bronić Czechosłowacji. Bronił także paktu Ribbentrop-Mołotow, nazywając go „wymuszonym krokiem władz sowieckich, ale krokiem przemyślanym”. Według Siergieja Naryszkina Wielka Brytania i Francja „pozwoliły Niemcom hitlerowskim odrodzić silną armię” i przejawiały „pronazistowską neutralność” wobec wojny domowej w Hiszpanii. Władze sowieckie widziały cynizm polityki appeasementu, bowiem państwa Zachodnie „w istocie pchały Niemcy hitlerowskie na Wschód”[22].

Siergiej Naryszkin powtórzył również starą argumentację, znaną jeszcze z czasów historiografii sowieckiej, jakoby pakt Ribbentrop-Mołotow pozwolił Związkowi Sowieckiemu odroczyć początek wojny na swoim terytorium, wzmocnić obronność kraju i przesunąć granice ZSRR na Zachód”[23].

Na temat II Wojny Światowej wypowiedział się w stacji „Zwiezda” także gen. Andriej Kartapołow, szef Głównego Wydziału Wojskowo-Politycznego Sił Zbrojnych FR.  Gen. Kartapołow obalał zachodni „mit” mówiący o tym, że podpisanie sowiecko-niemieckiego paktu o nieagresji w sierpniu 1939 roku doprowadziło jakoby do rozpoczęcia międzynarodowego konfliktu. Gen. Kartapołow broni więc znanego już stanowiska wybielającego pakt Ribbentrop-Mołotow, jednocześnie wysuwa – dość absurdalną – tezę, o ewentualnej zmianie daty rozpoczęcia wojny.

„Data wybuchu II wojny światowej została powszechnie uznana i jest to 1 września 1939 roku, właśnie wtedy, kiedy Niemcy napadły na Polskę. Jeśli mówimy teraz, że należy rewidować [historię], to można by podać i wcześniejsze daty”[24] – powiedział wiceszef rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Za datę wybuchu II Wojny Światowej można by więc podawać, zdaniem gen. Kartapołowa, np. anszlus Austrii, lub datę rozbioru Czechosłowacji w 1938 r.

W tej niedorzecznej propozycji gen. Kartapołowa można wyczuć pewną niewypowiedzianą, ale zapewne zamierzoną, ironię. Sugeruje ona, że rewizjoniści w swoim zapędzie chcą obalić tak oczywiste fundamenty wojny, jak datę jej wybuchu. Jest to oczywiście próba przesunięcia akcentu z odpowiedzialności za współudział w wybuchu wojny Związku Sowieckiego, wówczas aktywnego sojusznika Hitlera, na inne kraje (m.in. Polskę).

Interesujące jest przedstawienie w Sputnik Polska, generała i wiceszefa Ministerstwa Obrony FR, jako… polityka (sic!). „Polityk wystąpił w środę na antenie stacji „Zwiezda”[25]… – czytamy.

Państwo-Zwycięzca

Na zakończenie przeglądu wypada zacytować słowa Władimira Putina dotyczące historii. Putin często odnosi się ostatnio do historii, do jej fałszowania, albo zmieniania, w kontekście oczywistych faktów, za który uważa się w Rosji to, iż Armia Czerwona – a więc nie tylko Rosjanie, ale także narody obecnego WNP i państw niepodległych – wniosła największy wkład w zwycięstwo nad faszyzmem. Zapłaciła za to wysoką cenę w ludziach, ale wyzwoliła wschodnią i centralną Europę. Niedawno prezydent Władimir Putin posunął się jeszcze dalej, bowiem o zwycięstwie nad III Rzeszą powiedział 13 lutego na roboczej komisji w sprawie poprawek do Konstytucji FR. Stwierdził, że próby zmiany historii są wredne i zaplanowane na przyszłość, „na jutro”. Pewną nowością było natomiast stwierdzenie prezydenta Putina, iż uznaje za rzecz pożądaną, by zapisać w Konstytucji FR status Rosji jako „państwa-zwycięzcy” (strany-pobieditielnicy) w II Wojnie Światowej. Z inicjatywą zapisu o takim statusie Rosji w preambule Konstytucji wyszedł senator Alieksiej Puszkin. Słowa prezydenta wypowiedziane na kolegium transmitował na żywo kanał „Rossija-24”, a następnie cytowały wszystkie rosyjskie media, niektóre, jak np. Wiesti, opublikowały fragmenty kolegium[26]. Prezydent Putin odniósł się do idei samego zapisu o zwycięstwie ZSRR w wojnie pozytywnie, chociaż nie przesądził, czy ma to być zawarte w preambule, czy w innym miejscu ustawy zasadniczej.

Warto zauważyć, że prezydent Putin, czy inni czołowi politycy rosyjscy, mówią o dziedzictwie wojny i micie zwycięzców nie tylko w odniesieniu do narodu rosyjskiego, ale szerzej, do wszystkich narodów dawnego Związku Sowieckiego, także narodu białoruskiego, czy ukraińskiego. Jest to więc mocny argument modelowania bieżącej polityki, w zależności od potrzeb i tła politycznego (eskalacja bądź deeskalacja sporu).

Niedawno o „zwycięstwie narodów ZSRR nad faszyzmem” przypomniał prezydent Putin w rozmowie z prezydentem Zełeńskim. Jest to symboliczne zważywszy na to, że Ukraina była jeszcze niedawno mocno atakowana przez Kreml, m.in. za taktyczny, historyczny sojusz z Polską i jej nacjonalistyczne przewiny (banderowcy z UPA, esesmani z Waffen SS etc.). Co więcej, prezydent Putin „wrzucił” wątek historyczny w tak ważnej rozmowie politycznej, jak ta dotycząca konfliktu w Donbasie (przygotowanie do rozmów w „formacie normandzkim”, wymiana jeńców etc.). Służba prasowa Kremla uznała za niezwykle istotne, by podać do wiadomości – co zostało oczywiście podchwycone przez czołowe rosyjskie media –  iż w czasie telefonicznej rozmowy Putin-Zełeński, prezydent Rosji wskazał „na niedopuszczalność wypaczenia prawdy historycznej o wydarzeniach II wojny światowej”. Czołowa agencja informacyjna, Ria Nowosti, uznała to za tak istotny element rozmowy, że opublikowała 14 lutego nawet osobną notatkę informacyjną w tej sprawie (tytuł notatki: Putin wskazał Zełeńskiemu na niedopuszczalność wypaczenia prawdy w wojnie)[27].

Wnioski

– Spór polsko-rosyjski z historią w tle nie przygasa, wręcz przeciwnie, strona rosyjska nadal jest w tej kwestii bardzo aktywna, przy czym nie przebiera w słowach. To, że w Polsce nie wspomina się o nim nie znaczy ze sprawa się skończyła.

– Można zauważyć milczenie w tej kwestii prezydenta Rosji, ale nadal aktywni są czołowi politycy, jak senator Słucki, czy senator Morozow.

– Pojawiają się pierwsze odniesienia do 75 rocznicy Zwycięstwa nad Faszyzmem, co w najbliższym czasie zapewne stanie się bardzo częste.

– Nietypowy głos Siergieja Morozowa, idący pod prąd oficjalnej linii Kremla, nie wybrzmiał w głównych mediach rosyjskich. Można więc go zrównywać z głosami emigracji, z nikłym wpływem na opinię publiczną.

– Rosja ostro reaguje na polską ustawę dekomunizacyjną, nie jest to stanowisko nowe, chociaż tym razem mówi się o sankcjach, postępowaniu karnym, czy wniesieniu sprawy na arenę międzynarodową (np. OBWE).

– Polsko-rosyjski spór historyczny trwa i będzie trwał nadal, jako część większego procesu historyczno-politycznego.

– Lansowany z całą siłą mit wojny ojczyźnianej z kluczową w wojnie rolą Armii Czerwonej, może być postrzegany jako element soft-power, nie tylko cementujący rosyjskie społeczeństwo wokół obozu władzy, ale mający także wpływ na kraje byłego ZSRR, głównie WNP.

– Przy pomocy rosyjskiej polityki historycznej możliwe jest wywierane wpływu na kraje byłego ZSRR. Odpowiednie akcentowanie historycznych zasług lub win może stanowić próbę odziaływania na tamtejsze społeczeństwa.

– Nowym elementem sporu  jest włączenie się do dyskusji przedstawicieli resortów siłowych, w tym służb i wojska, i aktywność propagandowego kanału Ministerstwa Obrony FR, „Zwiezda”

– Spór historyczny osadzony jest w  aktualnym kontekście politycznym; Kreml przedstawia Polskę źle, co ma przełożenie na rosyjskie media, w których dominuje nieprzychylny przekaz na temat Polski. Przykładem może być raport rosyjskiego MSZ (z rozdziałem poświęconym Polsce), zarzucający nam m.in. ksenofobię i nieprzestrzeganie praw człowieka, np. dyskryminowanie Rosjan.

– Za nowy aspekt można uznać zapowiedź zmiany preambuły, lub innej części Konstytucji FR, z proponowanym zapisem o zwycięstwie ZSRR nad faszyzmem, której przyczyną jest toczący się spór historyczny

Osoby:

Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ
Leonid Słucki, szef komitetu do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej
Aleksiej Puszkow, rosyjski senator
Oleg Morozow, rosyjski senator
Konstantin Kosaczow, szef komisji spraw zagranicznych Rady Federacji
Siergiej Markow, publicysta, politolog, polityk związany z partią Władimira Putina (pełnił kilka funkcji w Dumie i rządzie)
Michaił Demurin, publicysta i dyplomata, komentator IA Regnum
Tomasz Jankowski, politolog, publicysta, były rzecznik prasowy ZZR Samoobrona i od 2015 sekretarz generalny prorosyjskiej partii Zmiana
Siergiej Naryszkin, szef Służby Wywiadu Zagranicznego, przewodniczący Rosyjskiego Towarzystwa Historycznego
Gen. Andriej Kartapołow, szef Głównego Wydziału Wojskowo-Politycznego Sił Zbrojnych FR, wiceminister obrony FR

[1]     https://regnum.ru/news/polit/2847746.html
[2]     https://regnum.ru/news/polit/2847542.html
[3]     https://regnum.ru/news/polit/2847732.html
[4]     https://pl.sputniknews.com/opinie/2020020311868650-slizganie-sie-po-rzeczywistosci-pana-ministra-czaputowicza-sputnik-polska/
[5]     https://pl.sputniknews.com/pisza-dla-nas/2019122711574872-list-otwarty-do-prezydenta-federacji-rosyjskiej-wladimira-wladimirowicza-putina-putnik/
[6]     https://wiadomosci.onet.pl/kraj/czy-dialog-z-rosja-jest-mimo-wszystko-mozliwy-list-polskich-ekspertow-i-publicystow/0wvl87x
[7]     https://echo.msk.ru/blog/sergei_markov/2578582-echo/
[8]     https://ria.ru/20200207/1564420228.html
[9]     https://ria.ru/20200207/1564420228.html
[10]   https://pl.sputniknews.com/polska/2020020711892596-leszno-pozbylo-sie-pomnika-armii-czerwonej-rosyjski-deputowany-to-paranoja/
[11]   https://pl.sputniknews.com/polska/2020020711892596-leszno-pozbylo-sie-pomnika-armii-czerwonej-rosyjski-deputowany-to-paranoja/
[12]   https://ria.ru/20181025/1531486794.html
[13]   https://ria.ru/20200210/1564478475.html
[14]   https://rg.ru/2020/02/11/rossijskoe-posolstvo-v-germanii-otvetilo-na-statiu-posla-polshi-o-vojne.html
[15]   https://www.1tv.ru/news/2020-02-12/380359-mariya_zaharova_prokommentirovala_zayavleniya_posla_polshi_v_germanii_o_roli_sssr_vo_vtoroy_mirovoy_voyne
[16]   https://rg.ru/2020/02/12/zaharova-oficialnaia-varshava-zaigralas.html
[17]   https://rg.ru/2020/02/12/zaharova-oficialnaia-varshava-zaigralas.html
[18]   https://rg.ru/2020/02/12/zaharova-oficialnaia-varshava-zaigralas.html
[19]   Tamże.
[20]   https://tvzvezda.ru/news/qhistory/content/20202121846-iUe2Q.html
[21]   https://www.kommersant.ru/doc/4252272?query=%D0%9D%D0%B0%D1%80%D1%8B%D1%88%D0%BA%D0%B8%D0%BD
[22]   https://tvzvezda.ru/news/qhistory/content/20202121846-iUe2Q.html
[23]   Tamże.
[24]   https://tvzvezda.ru/news/forces/content/202021382-AMJHf.html
[25]   https://pl.sputniknews.com/polityka/2020021311920231-rosyjski-general-moze-powinno-sie-zmienic-date-wybuchu-ii-wojny-swiatowej-na-1938-rok-sputnik/
[26]   https://www.vesti.ru/doc.html?id=3239446
[27]   https://ria.ru/20200214/1564796861.html

Ściągnij wersję PDF

Za nami rozprawa w Sądzie Apelacyjnym przeciwko Hansowi G.

Dzisiaj o godz. 9.00 w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku odbyła się rozprawa odwoławcza od wyroku w postępowaniu cywilnym przeciwko Hansowi G., naruszającemu dobra osobiste swoich pracowników, w tym Natalii Nitek-Płażyńskiej poprzez słowa, które można uznać za mowę nienawiści wobec Polaków. Wyrok w tej sprawie w Sądzie Apelacyjnym ma być ogłoszony 4 marca.

Niemiec, Hans G. ma już dwa wyroki orzeczone przez polskie sądy, w tym jeden w procesie karnym. Podczas rozprawy wypowiadali się pełnomocnicy obu stron. „Słowa Hansa G. obrażały nie tylko Natalię Nitek-Płażyńską, ale cały Naród Polski” – powiedział pełnomocnik strony powodowej Jerzy Pasieka. Świadczy o tym – według mec. Pasieki – orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Z kolei pełnomocnik Hansa G. zarzucał Natalii Nitek-Płażyńskiej, iż ta obraża Polaków, którzy „bronią sądów” i jest negatywnie nastawiona do Niemców. Sędzia dwukrotnie przywoływał adwokata do porządku, żeby nie mieszał spraw mediów społecznościowych do przedmiotu sprawy i odnosił się do materiału w aktach.

Hans G. to Niemiec, pracodawca w firmie POS System na Pomorzu, który prowadząc biznes w Polsce, używał wobec polskich pracowników słów godzących w ich dobra osobiste i narodowe. Jak ustaliły sądy (cywilny i karny) niemiecki przedsiębiorca obrażał p. Natalię Nitek-Płażyńską ze względu na jej narodowość. Siebie samego nazywał hitlerowcem, słownie wygrażał, że zabiłby wszystkich Polaków, a w swoich wypowiedziach posługiwał się mową nienawiści używaną przez nazistów w czasie okupacji. Groził także swojej pracownicy śmiercią, powołując się na wyższość Niemców nad Polakami.

Po kilkuletnim procesie, w lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zobowiązał Hansa G. do przeproszenia Natalii Nitek-Płażyńskiej w mediach ogólnopolskich oraz do zapłaty 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. W lasach niedaleko Piaśnicy, na początku II wojny światowej Niemcy rozstrzelali ponad 12 tys. przedstawicieli inteligencji z Pomorza, a także osoby narodowości polskiej, czeskiej i niemieckiej, które były przywiezione z III Rzeszy Niemieckiej. Siedziba firmy Hansa G. znajduje się kilkanaście kilometrów od Lasów Piaśnickich.

Przeciwko Hansowi G. toczyło się także postępowanie karne. W grudniu 2019 r. Hans G. został uznany za winnego znieważenia i grożenia śmiercią Natalii Nitek-Płażyńskiej. Oskarżony został skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, sąd nałożył także grzywnę w wysokości 20 tys. złotych i nawiązkę na rzecz pokrzywdzonych w kwocie około 10 tys. złotych. Ponadto Hans G. ma zwrócić koszty procesu w przybliżonej kwocie 50 tys. złotych.

Oba procesy, zarówno cywilny, jak i karny wspierała prawnie i finansowo Reduta Dobrego Imienia. W procesie cywilnym Reduta Dobrego Imienia miała status uczestnika procesu.

W poniższym filmie o sprawie opowiadają prezes RDI Maciej Świrski, mec. Jerzy Pasieka oraz Natalia Nitek-Płużańska.

Jak działa Reduta? Opowiada Prezes Fundacji Maciej Świrski

Od wielu lat zajmujemy się walką ze zniesławieniami dobrego imienia Polski. Do wykrywania zniesławień służą nam dwa programy informatyczne: Dragon i Rycerz. O tych programach, jak i o procedurach, według których działamy, opowiada w nowym filmie Prezes naszej Fundacji Maciej Świrski.

Zapraszamy do oglądania!

Przegląd mediów niemieckich od 07.01 do 29.01.2020

Niemieckie media odnotowały gwałtowne zaostrzenie retoryki rosyjskiej względem Polski. Podnoszone przez prezydenta Władimira Putina oskarżenia o współudział Polski w wywołaniu II Wojny Światowej spotkały się z kontrą w większości niemieckich dzienników. W niektórych artykułach powtórzone zostały jednak tezy o polskim antysemityzmie.

 

Rosyjskie prowokacje

Do wypowiedzi Putina, w których rosyjski prezydent zarzucił Polsce współudział
w wywołaniu II Wojny Światowej odniósł się na łamach berlińskiego dziennika „Der Tagesspiegel” publicysta Christoph von Marschall. W swoim artykule (Der Tagespiegel: Putin gibt Polen Mitschuld am Zweiten Weltkrieg, 07.01.2020)[1] Marschall przedstawia prowokujące tezy Putina i wskazuje na tło, jakim jest przypadająca w tym roku 75. rocznica zakończenia wojny.

 „Prezydent Rosji Władimir Putin kilkakrotnie podczas swoich grudniowych wystąpień zarzucił Polsce współudział w wybuchu II Wojny Światowej, odrzucając jednocześnie jakąkolwiek sowiecką winę. Podczas swojej dorocznej konferencji prasowej 19 grudnia bronił paktu Hitler-Stalin w 1939 r. i twierdził, że Związek Radziecki był „ostatnim państwem w Europie”, które podpisało „pakt o nieagresji” z nazistowskimi Niemcami. Inni  uczynili to wcześniej, stwierdził Putin, nawiązując do niemiecko-polskiego traktatu z 1934 r.”

Marschall odrzuca kłamliwe tezy Putina dotyczące wkroczenia Armii Czerwonej do Polski.

„We wrześniu 1939 r. Armia Czerwona miała wkroczyć do Polski dopiero po utracie kontroli przez rząd w Warszawie; miano dokonać tego wyłącznie w celu obrony bezpieczeństwa ZSRR. W rzeczywistości armia radziecka zaatakowała Polskę dwa tygodnie po Wehrmachcie. Aparat terroru Stalina zabijał ważnych przedstawicieli polskiej elity w podobny sposób jak SS.” – przypomina berliński publicysta.

Marschall podkreśla jednoznaczne stanowisko krajów zachodnich, które odrzuciły prowokacyjne tezy Putina.

„Polska zareagowała oburzeniem na prowokacyjne fałszowanie historii przez Putina. Niemcy i Stany Zjednoczone broniły Polski przed tymi zarzutami. <<Pakt Ribbentrop-Mołotow służył hitlerowskim Niemcom do przygotowania zbrodniczej wojny przeciwko Polsce>>  – podkreślił niemiecki ambasador Rolf Nikel. Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher powiedziała: <<Drogi Prezydencie Putinie, Hitler i Stalin porozumieli  się, aby rozpocząć II Wojnę Światową. To fakt. Polska była ofiarą tego strasznego konfliktu>>” – publicysta „Tagesspiegla” cytuje wypowiedzi dyplomatów.

Totalitarne zbrodnie

Christoph von Marschall kontynuuje temat rosyjskich  prowokacji historycznych
w  opublikowanym 20 stycznia 2020 artykule „Historia jako broń” (Der Tagesspiegel: (Geschichte als Waffe, 20.01.2020)[2]. W pierwszej jego części streszcza chronologię znanych już wydarzeń i przedstawia względy, które zadecydowały o rezygnacji prezydenta z wyjazdu do Jerozolimy.

„Prezydent Polski, Andrzej Duda, nie przyjedzie [do Jerozolimy]. Poprosił organizatorów o możliwość zabrania głosu, ponieważ żaden inny kraj nie stracił podczas Holokaustu więcej obywateli wyznania mojżeszowego niż Polska. Ponadto naziści zbudowali obozy zagłady w okupowanej Polsce. Duda nie został jednak zaproszony do zabrania głosu.  Organizatorzy argumentowali, że spośród 1,1 miliona osób zabitych w Auschwitz, milion stanowili Żydzi. Zostali zamordowani, ponieważ byli Żydami, bez względu na ich narodowość. Słyszy się jednak, że odmowa udzielona Dudzie może mieć coś wspólnego z darowiznami powiązanych z Putinem rosyjskich oligarchów na rzecz Forum Holokaustu.” –  relacjonuje Marschall.

Berliński publicysta podkreśla, że zarówno UE jak i USA stanęły w tym sporze po polskiej stronie. Przypomniana także fakty dotyczące niemiecko-sowieckiej współpracy w 1939 roku: Pakt Ribbentrop-Mołotow, sowiecką inwazje na Polskę, wspólną paradę zwycięzców
w 1939 roku oraz zbrodnie popełnione na Polakach.

„Oba mocarstwa prowadziły politykę eksterminacji polskich elit poprzez mordy i deportacje. Zastrzelenie tysięcy polskich oficerów wojska i policji w Katyniu w 1940 roku stało się symbolem sowieckiej części tej strategii.”

– pisze Marschall. Wspomina także o nieudzieleniu przez Armię Czerwoną pomocy walczącej Warszawie w 1944 roku.

Polscy bohaterowie

Co ciekawe, w „Tagesspieglu” zaczyna przebijać się wiedza o konkretnych polskich bohaterach z okresu II Wojny Światowej. Duża w tym zasługa Instytutu Pileckiego i prezentowanej w sercu Berlina wystawy, do zwiedzenia której w osobnym artykule zachęcał „Tagesspiegel” (Der Tagespiegel: 22.01.2020, Der Mann, der freiwillig als Häftling nach Auschwitz ging).[3]

Również Christoph von Marschall wymienia postać rotmistrza Pileckiego w opisywanym powyżej artykule na temat rosyjskich manipulacji historycznych.

„W odniesieniu do Holokaustu i nazistowskich obozów zagłady Polska odwołuje się do heroicznych wysiłków Jana Karskiego i Witolda Pileckiego. Ryzykując życiem dobrowolnie udali się do obozów koncentracyjnych, aby przemycić informacje i przekonać aliantów do  działań na rzecz powstrzymania Holokaustu. Alianci jednak uważali operacje wojskowe przeciwko Hitlerowi za ważniejsze niż działania przeciwko masowym mordom.[4]

Christoph von Marschall zwraca też uwagę na przypadającą w tym roku 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej, która „napawa Polaków dumą, a o której Putin najchętniej chciałby zapomnieć.”

Motywacje Putina

W drugiej części artykułu publicysta „Tagesspiegla” analizuje motywy rosyjskiego prezydenta, które miały skłonić go do propagandowego ataku na Polskę. W tym kontekście Marschall obszernie odwołuje się do interpretacji Karla Schlögela – niemieckiego historyka, wykładowcy europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, który uważa, że Putin zamierza „dopasować historyczne obrazy do swoich imperialnych ambicji”.

Marschall w następujący sposób streszcza poglądy historyka:

„[Putin] musiał zmienić ukierunkowanie pamięci i narracji. W 2019 roku, 80 lat po pakcie Ribbentrop-Mołotow i rozpoczęciu wojny, Związek Radziecki został napiętnowany jako wspólnik. W 2020 roku Putin chciał wykorzystać rocznicę wyzwolenia Auschwitz i końca wojny, aby pozytywnie zmienić rolę Związku Radzieckiego, a tym samym Rosji: [ukazać ją] jako wyzwoliciela Europy, wybawiciela europejskich Żydów i członka-założyciela ONZ.”

Cytowany przez Marschalla Schlögel odnosi się też do konferencji rosyjskich historyków, której wyniki Fjodor Lukjanow – strateg polityczny i redaktor naczelny magazynu „Rossija w globalnoi politike” – opublikował w pierwszym tegorocznym numerze swojego czasopisma. Na konferencji historycy nie dyskutowali o kwestiach historycznych, ale strategiach politycznego wykorzystania historycznych narracji. Zastanawiano się, które kraje należy pozyskać dla preferowanej przez Putin interpretacji. Jaki kraj należy izolować lub określić jako kolaboranta III Rzeszy? Zdaniem historyka Schlögela,  Putin – wskazując na rolę Armii Czerwonej w uratowaniu milionów europejskich Żydów – próbuje, wypromować się jako lider współczesnej walki przeciwko faszyzmowi i antysemityzmowi.   Po tym, jak rosyjskie kierownictwo długo współpracowało z europejską radykalną prawicą, teraz zamierza skupić się bardziej na dziedzictwie lewicowego antyfaszyzmu. Putin szczególnie chce zdyskredytować Polskę i Ukrainę – ocenia Schlögel. Jego zdaniem strategia Putina nie ma za zadanie oddziaływać tylko na Europę, ale także na relacje
z Chinami. 

„Aby to zadziałało, Rosja musi podkreślić niektóre aspekty swojej kontrowersyjnej historii i sprawić, żeby inne zostały zapomniane” – pisze berliński publicysta.

O polskim antysemityzmie

W kilku niemieckich artykułach rosyjskie prowokacje zostały wprawdzie potępione, stały się jednak okazją do powtórzenia tez o polskim antysemityzmie. Szczególnie widoczne było to w przypadku lewicowo-liberalnej „Süddeutsche Zeitung”. W artykule „Skandal wokół upamiętnienia Holocaustu” (Süddeutsche Zeitung: Eklat um Auschwitz-Gedenken, 08.01.2020)[5] korespondenci z Jerozolimy i Warszawy,  Alexandra Föderl-Schmid i Florian Hassel, przedstawiają powody, dla których prezydent Duda zrezygnował z uczestniczenia
w izraelskich obchodach rocznicy wyzwolenia hitlerowskiego obozu zagłady Auschwitz.

Autorzy przytaczają słowa prezydenta Dudy, który powiedział, że brak polskiego głosu na uroczystości byłby „zafałszowaniem historii”. Cytują też odpowiedź Yad Vashem, że obywatelstwo ofiar Auschwitz nie ma wpływu na dobór i narodowość mówców.

„Warto zauważyć, że  spośród 1,5 miliona ofiar obozu zagłady Auschwitz-Birkenau 1,1 miliona stanowili Żydzi, którzy zostali zamordowani, tylko dlatego, że byli Żydami, niezależnie od ich kraju pochodzenia.” – cytują odpowiedź Yad Vasehm autorzy artykułu
i  przekonują:

„Yad Vashem dodał, że prezydent Polski nigdy nie potwierdził swojego udziału i nigdy nie zapytał, czy może wygłosić przemówienie na Światowym Forum Holokaustu. Podobno izraelscy dyplomaci oferowali Dudzie alternatywy, ale prezydent nalegał, by zabrać głos na forum jak Putin.”

Co ciekawe, w artykule trudno znaleźć negatywną ocenę prowokacji Putina (zostają one w neutralny sposób przytoczone – włącznie z cytowanym wyrażeniem „swołocz, antysemicka świnia”, jakiego Putin użył dla określenia ambasadora Lipskiego). Zrelacjonowano raczej poglądy rosyjskich władz i wyjaśnienia Yad Vashem, niż argumenty strony polskiej. Stwierdzono również, że Polska stara się koncentrować na bohaterskich postawach swoich obywateli i widzi się wyłącznie w roli ofiary:

„Narodowo-populistyczny rząd przedstawia Polskę i jej obywateli jedynie jako ofiary II Wojny Światowej i podkreśla, że ​​tysiące Polaków uratowało wówczas Żydów. Stowarzyszony  przez rząd Instytut Pamięci Narodowej wysyła za granicę wystawy o polskich bohaterach wojennych i Polakach ratujących Żydów do Brukseli, Nowego Jorku i Ottawy lub do Perth w Australii.”[6]

W drugiej części artykułu sięgnięto po wypowiedzi autorów: Jan Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego i Barbary Engelking, w celu zilustrowania „ciemnych krat polskiej historii”. Warto przytoczyć obszerne fragmenty tego tekstu.

„Historycy tacy jak Jan Tomasz Gross, Jan Grabowski i Barbara Engelking zgłębili również ciemniejszą stronę [polskiej historii]: [zgodnie z ich opracowaniami] liczba Polaków ratujących Żydów była znacznie mniejsza niż liczba funkcjonariuszy polskiej pomocniczej policji, strażaków, partyzantów i mieszkańców wsi, którzy pomogli Niemcom zamordować co najmniej 200.000  Żydów, którzy schronili się w lasach, aby uniknąć  wywózki do komór gazowych. Nierzadko Polacy sami mordowali swoich żydowskich sąsiadów: antysemityzm był powszechny jeszcze przed przybyciem Niemców i odgrywał pewną rolę, podobnie jak chciwość wobec własności żydowskich sąsiadów.” –  konkludują autorzy tekstu.

Na koniec zarzucają polskim władzom de facto szykanowanie niepokornych badaczy.

„Po tym, jak na początku 2019 r. Grabowski i Engelking przedstawili wyniki swoich badań  w liczącym blisko 1600 stron naukowym opracowaniu „Dalej Jest Noc” oraz w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, rząd  zastąpił Engelking na stanowisku przewodniczącej Międzynarodowej Rady Państwowego Muzeum w byłym obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau. Kryterium nowej nominacji była <<polska wrażliwość>>  – oświadczył wówczas minister nauki Jarosław Gowin.” – piszą autorzy artykułu.[7]

Jak widać, pozornie tematem artykułu jest przedstawienie kontrowersji dotyczących V Forum Holocaustu i polsko-rosyjskiego sporu historycznego, w rzeczywistości jednak artykuł przedstawia tezy Grossa, Grabowskiego i Engelking o polskim antysemityzmie i  pośrednio  wzmacnia rosyjską narrację. (Co ciekawe, odwołania do publikacji Jana Tomasza Grossa pojawiły się również w telewizji rosyjskiej). Tekst w „Süddeutsche Zeitung” wydaje się szczególnie wyraźnym przykładem narracji o polskim antysemityzmie i podpierania się wydanymi w Polsce opracowaniami. Na próżno szukać w tekście Alexandra Föderl-Schmida i Floriana Hassela informacji np. o wysokości kar, jakie groziły w okupowanej przez Niemców Polsce za jakąkolwiek pomoc Żydom i fakcie, że  tego typu drakońskie prawo obowiązywało tylko w Polsce. 

Głos Polski w „Die Welt”

W niemieckiej i światowej prasie ukazało się kilka artykułów autorstwa czołowych polskich polityków, którzy w jednoznaczny sposób przedstawili prawdę historyczną na temat II Wojny  Światowej i polskie stanowisko w kwestii rosyjskich manipulacji.

23 stycznia liberalno-konserwatywny dziennik „Die Welt”  w związku z  75. rocznicą wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady KL Auschwitz, zamieścił obszerne przesłanie prezydenta Andrzeja Dudy pt. „Prawda, która nie może umrzeć”.[8]

Prezydent Andrzej Duda nazwał to, co Niemcy zgotowali więźniom Auschwitz mianem piekła na ziemi. 

„Dwudziestego siódmego stycznia 1945 roku sowieccy żołnierze wyzwolili niemiecki nazistowski obóz zagłady KL Auschwitz. To, co tam zastali do dziś budzi najwyższą grozę i odruch absolutnego moralnego potępienia (…) Wolność odzyskało wtedy blisko 7 tysięcy uwięzionych. Wcześniej, w dniach 17-21 stycznia, z KL Auschwitz i jego podobozów wyprowadzono około 56 tysięcy więźniów, którzy w wyniszczających  marszach śmierci poszli w głąb terytorium III Rzeszy. W obozie pozostali ludzie-cienie, trwale okaleczeni niewyobrażalnymi torturami fizycznymi i psychicznymi. Cudem przeżyli nieludzkie warunki życia, głód, mróz, choroby, pracę ponad siły, bezlitosne bicie i szczucie psami, wrzask i wyzwiska oprawców. Niektórzy byli ofiarami zbrodniczych eksperymentów medycznych. Codziennie patrzyli na śmierć swoich towarzyszy niedoli: mężczyzn, kobiet, osób starszych i niepełnosprawnych oraz dzieci.”[9]

Polski prezydent stwierdził, że decydującym krokiem w kierunku II Wojny Światowej był tajny pakt miedzy Hitlerem a Stalinem podpisany przez ich ministrów Ribbentropa i Mołotowa 23 sierpnia 1939 roku.

„Niech wieczną przestrogą będzie także to, co stało się z narodem potomków Leibniza, Goethego, Schillera i Bacha – gdy został zainfekowany wirusem imperialnej pychy i rasistowskiej pogardy. Nie możemy też zapominać, że ostatni, decydujący krok ku II wojnie światowej – bez której nie byłoby tragedii Holokaustu – to tajne porozumienie Hitlera i Stalina z 23 sierpnia 1939 roku. Zakładało ono odebranie wolności i suwerenności państwom Europy Środkowej i Wschodniej, a zainicjowana wówczas bliska współpraca obu totalitarnych reżimów trwała do ostatnich godzin przed atakiem, którym nazistowskie Niemcy zaskoczyły ZSRR 22 czerwca 1941 roku.”[10]

Prezydent  Andrzej Duda podkreślił też rolę Polskiego Państwa Podziemnego w przekazaniu światu informacji o zbrodniach popełnianych na Żydach oraz próbach niesienia im pomocy:

„Misji ujawnienia prawdy o Holokauście oraz wspierania zagrożonych eksterminacją Żydów podjął się bardzo wcześnie polski ruch oporu. Utworzone na naszych okupowanych ziemiach Polskie Państwo Podziemne starało się chronić wszystkich, którzy jeszcze do niedawna byli obywatelami Polski niepodległej. We wrześniu 1940 roku działający w porozumieniu z władzami konspiracyjnymi oficer Wojska Polskiego Witold Pilecki świadomie pozwolił się uwięzić w KL Auschwitz. Uciekł w kwietniu 1943 roku, a następnie przekazał raport o tym, co się tam działo. Oto jego fragment: „Chorzy [na tyfus], nieprzytomni i prawie już zdrowi (…) zostali wpakowani na auta i wywiezieni (…) do komór gazowych. (…) Jeden ośmioletni chłopczyk prosił esesmana, by go zostawił. Ukląkł przed nim na ziemi. Esesman kopnął go w żołądek i wrzucił do auta jak szczenię”. Także Jan Karski, emisariusz emigracyjnych władz polskich, własnymi oczyma oglądał potworności, do jakich dochodziło w warszawskim getcie oraz w niemieckim obozie przejściowym w Izbicy. Przygotował memorandum o niemieckim systemowym ludobójstwie Żydów. Od grudnia 1942 roku prezentował je środowiskom opiniotwórczym oraz najwyższym władzom państw sprzymierzonych.”[11]

Polski prezydent przypomniał również o formach udzielania pomocy prześladowanym Żydom, oraz drakońskim karom, jakie za to groziły.

„Równocześnie Polskie Państwo Podziemne utworzyło Radę Pomocy Żydom przy Delegaturze Rządu RP na Kraj. Dzięki niej blisko 50 tysięcy osób zdobyło dokumenty, schronienie, pieniądze i opiekę lekarską. Polscy dyplomaci organizowali ucieczki Żydów na terytoria niekontrolowane przez nazistowskie Niemcy. Znaczny odsetek ocalonych z Holokaustu zawdzięczał życie tysiącom polskich Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. W naszych opowieściach rodzinnych, w dokumentach historycznych i literackich trwa pamięć o wielu osobach pochodzenia żydowskiego ukrywanych na strychach, w piwnicach i stodołach. O użyczaniu żydowskim uciekinierom skromnego posiłku lub wskazywaniu im bezpiecznej drogi ucieczki. A trzeba wiedzieć, że w Polsce za każdy taki gest niemiecki okupant karał śmiercią. Zdarzyło się to setki razy. Wśród milionów Polaków były też osoby, które mogły udzielić pomocy ukrywającym się Żydom, ale nie potrafiły pokonać lęku o życie własne i swoich najbliższych. Zdarzali się też tacy, którzy z niskich pobudek wydawali Żydów w ręce niemieckich władz okupacyjnych lub sami dopuszczali się wobec nich czynów haniebnych. W dramatycznych okolicznościach tamtego czasu wymiar sprawiedliwości Polskiego Państwa Podziemnego orzekał i wykonywał wobec tych przestępców karę śmierci.”

Andrzej Duda podkreślił bezmiar hitlerowskich zbrodni oraz tragedię zniszczenia obecnej na ziemiach polskich od  blisko 1000 lat wspólnoty żydowskiej.

„Wybudowane w okupowanej Polsce niemieckie nazistowskie obozy koncentracyjne były i do dzisiaj są dla nas nieznośnym upokorzeniem. Stanowią one drastyczne zaprzeczenie naszej tysiącletniej kultury i historii, polskiego ducha wolności, tolerancji i solidarności. Ludobójstwo Żydów, choć dokonywane na obszarze niemal całej Europy, było szczególnie dotkliwym ciosem w państwo polskie, od wieków wielowyznaniowe i wielonarodowe. Społeczność żydowska w przedwojennej Polsce należała do najliczniejszych w całej historii tego narodu. Spośród 6 milionów obywateli Rzeczypospolitej, którzy zginęli w wyniku II wojny światowej (to ponad jedna piąta całej populacji), aż 3 miliony stanowili polscy Żydzi. I to oni byli największą grupą ofiar Holokaustu. Wspólnota żydowska, żyjąca i rozwijająca się na naszych ziemiach przez blisko dziesięć wieków, w ciągu kilku lat zniknęła niemal całkowicie.”

Na zakończenie prezydent zapowiedział, że „W 75. rocznicę symbolicznego zakończenia zagłady damy świadectwo prawdzie. Wspólnie zaapelujemy o pokój, sprawiedliwość i szacunek między narodami.”

Przesłanie polskiego prezydenta zostało też zamieszczone we francuskim dzienniku „Le Figaro” i w amerykańskiej gazecie „Washington Post”. Artykuł opublikowany w „Die Welt” stanowi element kampanii edukacji historycznej „The Truth That Must Not Die”, która powstała przy współpracy Polskiej Fundacji Narodowej i Instytutu Nowych Mediów.

Antysemityzm w AK

W kontekście antypolskich prowokacji prezydenta Putina i V Międzynarodowego Forum Holokaustu w Jerozolimie dziennik Die Welt streścił wypowiedzi polskiego historyka Piotra Macieja Majewskiego[12]. W artykule pt. „Historyk przewiduje: Putin będzie nadal atakował Polskę“ (Die Welt, Historiker prophezeit – Putin wird Polen weiter attackieren, 22.01.2020) były zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej (i doradca premiera Donalda Tuska) spodziewa się nasilenia rosyjskich ataków propagandowych na Polskę.

„Kulminacja nastąpi w maju  podczas uroczystości związanych z [75. rocznicą] zakończenia II Wojny Światowej” – uważa polski historyk.

Zdaniem „Die Welt” Piotr M. Majewski nie obawia się zapowiadanego przez Putina otwarcia sowieckich archiwów i znalezienia tam nowych dokumentów. Uzasadnienie – być może wyrwane z kontekstu – jest jednak dość kuriozalne:

„Historyk Majewski nie oczekuje żadnych rewelacji. Prace polskich historyków od dawna miały wykazać, że np. wśród żołnierzy AK, którzy walczyli przeciwko niemieckim okupantom, byli antysemici.” – pisze „Die Welt”, niejako utwierdzając znaną z serialu ZDF „Nasze matki, nasi ojcowie” narrację o polskim antysemityzmie. Paradoksalnie zostają tym samym potwierdzone zarzuty Putina – czytelnik nie będzie bowiem długo się zastanawiał, czy chodzi tu o antysemityzm werbalny czy jakąś formę zarzucanego przez rosyjskie władze współudziału w mordowaniu Żydów.

Kolejne fragmenty tekstu dotyczą już bieżącej polityki i stanowią krytykę polskiej polityki historycznej.

„Majewski podkreślił także, że przedstawiciele rządzącej w Polsce narodowo-konserwatywnej partii PiS stworzyli Putinowi dobrą okazję [do medialnych ataków]. <<Polska polityka pamięci w ciągu ostatnich pięciu lat pod rządami PiS polegała na uderzaniu w nacjonalistyczne i hurrapatriotyczne tony>>. Gdyby Warszawa próbowała uczciwie opowiedzieć tę historię, to Polska nie byłaby dziś narażona na ataki Putina w tej formie, stwierdza historyk, który wykłada na Uniwersytecie Warszawskim.” – czytamy w „Die Welt”.[13]

Warto spojrzeć na reakcje czytelników pod tekstem. (Oczywiście nie jesteśmy w stanie określić realnego autorstwa komentarzy i mogą one być celowo wytwarzane). 

Eduard K. :
„Niektóre [aspekty] niezbyt chwalebnej polskiej historii nie były publikowane przez Rosjan od kilku dziesięcioleci, ponieważ Polska przez dłuższy czas była jednym z sojuszników ZSRR. Późnej Rosjanie nie chcieli obciążać i tak trudnych stosunków dwustronnych. Ale ciągła polska rusofobia przekroczyła już pewne granice. Teraz polska kampania historycznych fake-newsów przyniosła zupełnie odwrotne skutki. Mam nadzieję, że nastąpi również odpowiednia reakcja Niemiec na polskie żądania dotyczące reparacji. Cieszę się, że wreszcie mogę przeczytać rozsądne głosy polskich historyków w „Welt Online”.

Frank L. :
„Jeszcze jeden dowód, że Rosja nigdy nie będzie należeć do Zachodu. Europejczycy stoją razem, a Rosja pozostanie na zewnątrz.”

Klara Z.:
„Cieszę się, że Polska chce teraz zwrócić wszystkie ziemie niemieckie, oczywiście w granicach 1914 roku. 1000 lat niemieckiej ziemi. Jak wspaniale. Wznoszę toast za Polaków. A może coś źle zrozumiałem?”

Dieter B:
„Odkąd Polska wybrała Stany Zjednoczone na swojego starszego brata, to korzysta ze wszystkich środków, aby oczerniać Rosję. Polacy zapominają, że bez Armii Czerwonej i powojennych negocjacji, nie byłoby państwa polskiego. Faktem jest, że wyzwolenie Polski, kosztowało życie dwóch miliomów rosyjskich żołnierzy. To znaczy, że polska ziemia jest przesiąknięta rosyjską krwią. Sojusznicy Polski nie przelali kropli krwi za Polskę. Największym wstydem dla Polaków jest w ostatnim czasie to, że burzą prawie wszystkie sowieckie pomniki w Polsce i  udostępniają swoje terytorium dla amerykańskich interesów. Uważam, że w przypadku wojny może  to  znowu zagrozić ich istnieniu.”

Patrizia S.:
„Polacy zawsze mieli problem ze swoim starszym bratem. Zachowanie Stalina tu nie pomogło.”

Wywiad prezesa PiS dla dziennika „Bild”

25 stycznia 2020 prezes „Prawa i Sprawiedliwości” Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu popularnemu dziennikowi „Bild”, w którym odniósł się do kierowanych przez Władimira Putina oskarżeń pod adresem Polski. Wywiad stał się bardzo dobrą okazją do przypomnienia prawdy historycznej o niemieckich i sowieckich zbrodniach popełnionych w czasie II Wojny Światowej.

Zapytany o powody manipulacji Putina przed zbliżającym się V Forum Holocaustu w Jerozolimie prezes PiS odpowiedział:
„Putinowi chodzi o odwrócenie uwagi! Próbuje skierować uwagę na nas, Polaków, aby ukryć własne zaangażowanie w wybuch II Wojny Światowej i tego konsekwencje. Ale świat zna prawdę: to Związek Radziecki Stalina zaatakował Polskę 17 września 1939 r. To żołnierze radzieccy i kaci z  NKWD w 1940 roku zamordowali [tysiące] polskich oficerów w Katyniu i w innych miejscach. Polska jako ofiara, a Rosjanie jako sprawcy – Putin nie lubi tej roli. Dlatego chce napisać historię na nowo.“[14]

Niemieccy dziennikarze zapytali również o nieobecność prezydenta Andrzeja Dudy w Jerozolimie i o to, co polski prezydent powiedziałby, gdyby miał taką możliwość.

„Nie mogę wypowiadać się w imieniu prezydenta, ale z pewnością wskazałby na prawdę historyczną: to Hitler i Stalin zgodnie ze swoim paktem podzielili i zaatakowali Polskę.  To niemieckie gestapo i komisarze ludowi sowieckiego NKWD popełniali niesamowite zbrodnie w Polsce i innych krajach. Od samego początku niemieccy okupanci dokonywali masowych mordów na naszych elitach – profesorach, naukowcach, studentach, politykach i ich rodzinach. Nasza przyszłość, polska kultura i potencjał gospodarczy kraju miały zostać zniszczone. Również Sowieci zabili tysiące Polaków lub wywieźli ich na Syberię lub do Kazachstanu – wielu z nich wróciło do Polski dopiero pod koniec lat 50. XX wieku. Wielu innych nigdy nie powróciło.”

Dziennikarze „Bilda” zapytali, czy podkreślenie przez prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera w Jerozolimie, że to Niemcy rozpoczęli II Wojnę Światową i dokonali Holocaustu, było z polskiej perspektywy wystarczająco jednoznaczne.

„Cieszę się, że prezydent Steinmeier i kanclerz Merkel tak wyraźnie podkreślili winę i odpowiedzialność Niemiec za wojnę i miliony zamordowanych ofiar. Utrudniają Rosji i jej prezydentowi dalsze rozpowszechnianie kłamstw i przedstawianie nas Polaków w złym świetle. Fakty mówią same za siebie: podczas II Wojny Światowej zginęło sześć milionów polskich obywateli, w tym trzy miliony polskich Żydów, którzy przed wojną byli obywatelami polskimi.” – stwierdził prezes PiS.

Niemieccy dziennikarze zapytali, czy roszczenia dotyczące reparacji powinny być skierowane również pod adresem Rosji.

„Niemcy i Rosja nie są porównywalne! W Berlinie jest demokratycznie wybrany rząd, w którym obowiązuje prawo i moralność. Tego nie można powiedzieć o Rosji. Mają Panowie rację: Rosja też powinna zapłacić. Ale nie sądzę, aby nasze pokolenie kiedykolwiek zobaczyło, że Moskwa zmierzy się ze swoją odpowiedzialnością. Jedyne, co jest pewne, to że nasze roszczenia nie mają daty wygaśnięcia!” – podkreślił  Jarosław Kaczyński.

Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w  Niemczech

W dniach 27-28 stycznia 2020 premier Mateusz Morawiecki przebywał z dwudniową wizytą w Niemczech. Głównym celem wizyty były berlińskie obchody 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Wizyta polskiego szefa rządu rozpoczęła się w Miejscu Pamięci i Edukacji Historycznej Domu Konferencji w Wannsee, następnie premier odwiedził znajdujący się w samym centrum Berlina – nieopodal Bramy Brandenburskiej – Instytut  Pileckiego. Wieczorem 27 stycznia premier Mateusz Morawiecki i kanclerz Angela Merkel wzięli udział w uroczystym koncercie upamiętniającym 75. rocznicę wyzwolenia KZ Auschwitz-Birkenau w Staatsoper przy Unter den Linden w Berlinie.

Przed koncertem premier Morawiecki wygłosił przemówienie, w którym podkreślił, że  „kiedy Polska w 1918 roku odzyskała niepodległość, nikt nie przypuszczał, że na jej terenach niemieccy naziści zbudują najstraszliwszą machinę śmierci w historii świata – KL Auschwitz-Birkenau (…)”[15]

Większą część przemówienia poświęcona była pamięci o ofiarach Holokaustu i II Wojny Światowej.

„Polaków i Żydów łączyła wtedy solidarność obywatelska. Piekło II Wojny Światowej sprawiło, że połączyła nas też solidarność ofiar. Naoczni świadkowie KL Auschwitz zwykli mówić, że w obozie śmierci nie umiera się raz – umiera się w nim cały czas. Jeśli nie staniemy twardo po stronie prawdy, to sprawimy, że śmierć dotknie również pamięci o ofiarach tej zbrodni – sprawimy, że będą umierać bez końca. Dlatego sprzeciwiamy się negowaniu i zniekształcaniu historii Holokaustu. Jesteśmy zdeterminowani odpowiadać na próby wykorzystania 75. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau oraz pamięci o ofiarach do celów politycznych. Zamiast sięgać po słowa politycznej rozgrywki, chcemy wsłuchać się w ciszę, którą pozostawiło po sobie 60 milionów ofiar II Wojny Światowej i 6 milionów ofiar Holokaustu. (…) Pamięć o ofiarach stanowi ważną część naszej tożsamości. Obustronne porozumienie możliwe jest tylko wtedy, gdy pamiętamy o przeszłości i potrafimy o niej otwarcie i uczciwie rozmawiać.”[16]

W przemówieniu Morawiecki podkreślił, że Auschwitz-Birkenau „nie było jedynym piekłem na ziemi.”

„Drugie z piekieł miało na imię Gułag. Każdemu z tych miejsc należy się wyjątkowa troska, ażeby każde z tych miejsc było dla kolejnych pokoleń lekcją na przyszłość.” – zaznaczył premier.

Podkreślił również poświecenie Polaków ratujących skazanych na zagładę Żydów.

„Tego z pewnością pragnęłaby Irena Sendlerowa, Sprawiedliwa wśród Narodów Świata, kobieta, która uratowała od Holokaustu blisko 2,5 tysiąca żydowskich dzieci. Pragnęliby tego polscy bohaterowie, których czyny nie doczekały się ani filmów, ani książek. Pragnęliby tego wszyscy świadkowie zarówno nazistowskiego, jak i sowieckiego, komunistycznego totalitaryzmu”.

Szef polskiego rządu zaznaczył, że „jeśli chcemy prawdy, miłości i dobra, to musimy być zdolni do oddzielenia katów od ofiar, zła od dobra i zbrodni od niewinności. Jako potomkowie naszych babć i dziadków, którzy ginęli w Auschwitz i wśród śniegów Kołymy, mamy moralny obowiązek opowiedzieć tę historię światu, oby nigdy nikt nie musiał już jej przeżywać.”

Mateusz Morawiecki wygłosił przemówienie po Angeli Merkel. Kanclerz Niemiec jednoznacznie podkreśliła odpowiedzialność Niemiec za zbrodnie II Wojny Światowej. Następnego dnia szefowie rządów spotkali się na roboczym śniadaniu, podczas którego omówione zostały m.in. polityka klimatyczna i nowy budżet Unii Europejskiej.

Drugiego dnia wizyty premier Morawiecki wraz z małżonką, Iwoną Morawiecką,  odwiedził były nazistowski obóz w Sachsenhausen. Złożył tam wieńce i zapalił znicze pod tablicą upamiętniającą dziesiątki tysięcy Polaków, polskich Żydów i obywateli polskich innych narodowości, a także członków mniejszości polskiej w Niemczech, którzy zginęli w Sachsenhausen w latach 1936-1945, a także pod Tablicą Profesorską i przed miejscem straceń. To w Sachsenhausen zginął m.in. komendant główny AK generał Stefan „Grot”- Rowecki.

„Süddeutsche Zeitung”: krytycznie o wspominaniu sowieckich zbrodni

W swoim komentarzu dotyczącym wizyty premiera Morawieckiego w Niemczech  Daniel Brössler z „Süddeutsche Zeitung” wyraża zadowolenie ze wspólnego upamiętniania ofiar Holokaustu, a jednocześnie krytycznie ocenia wspominanie przy tej okazji sowieckich zbrodni.  Na początku artykułu  (Süddeutsche Zeitung, Geste mit Brüchen, 29.01.2020) Brössler odrzuca jednoznacznie rosyjskie manipulacje i prowokacje:

„W świetle podjętej przez prezydenta Rosji, Władimira Putina, cynicznej próby obwiniania Polski o współudział w wywołaniu II Wojny Światowej, po stronie niemieckiej nie może być żadnych dwuznaczności. Polska była ofiarą niemieckiego ataku i ofiarą paktu zawartego między Hitlerem i Stalinem. Naziści popełnili dużą część swoich zbrodni w okupowanej Polsce. Miliony ich ofiar były polskimi obywatelami.”[17]

 Zdaniem Brösslera niefortunne było jednak wezwanie przez Morawieckiego do wspólnego upamiętnienia ofiar Holocaustu i Gułagu, ponieważ miałoby to umniejszać wyjątkowość  niemieckich zbrodni popełnionych na Żydach.

„Jednak gesty [upamiętniania] miały pewne rysy. Morawiecki zaapelował o coś w rodzaju wspólnego upamiętnienia Holokaustu i Gułagu – nazistowskich i sowieckich  zbrodni. W ten sposób kwestionuje wyjątkowość ludobójstwa na europejskich Żydach, która jest
i musi być w centrum niemieckiej pamięci.” – pisze Brössler.

Teza publicysty stoi jednak w sprzeczności z wygłoszonym przemówieniem, w którym tragedia Holokaustu zajmowała miejsce centralne. Wspomnienie milionów ofiar Gułagu – przywracanie ich pamięci – było zgodne z prawdą historyczną i nie relatywizowało
w żaden sposób niemieckiej odpowiedzialności za zagładę Żydów w Europie.

Świadomość zbrodni komunistycznych jest na Zachodzie dość niewielka, a ich przypomnienie, często nawet w świecie akademickim wywołuje negatywne reakcje i jest odczytywane, jako próba relatywizacji zbrodni nazistowskich.

Co ciekawe, ten konkretny aspekt historyczny, służy publicyście „Süddeutsche Zeitung” do nawiązania do współczesnych polsko-niemieckich sporów.

„To kolejny znak wyobcowania, który jest również, ale nie wyłącznie, związany z polityką historyczną. Dla Niemiec stosunki z Polską należą do najbardziej skomplikowanych, jakie utrzymują z sąsiednim krajem.”

Zdaniem Daniela Brösslera szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie gazociągu „Nord Stream 2”.

„Z polskiego punktu widzenia oburzające jest, że Niemcy ignorują wątpliwości i obawy krajów środkowej i wschodniej Europy. Ze swojej strony rząd federalny nie mógł uwierzyć, że Polska zabiega  w Waszyngtonie o obłożenia karami swojego partnera z UE, jakim są Niemcy.”

Dziennikarz nawiązuje również do aktualnej  reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.  

„Niemcy są także jednym z krajów UE, które przynajmniej początkowo, były szczególnie zaniepokojone demontażem niezawisłego sądownictwa przez narodowo-populistyczny rząd Polski.”

Zdaniem Brösslera w przypadku relacji z Polską ujawniają się podstawowe sprzeczności niemieckiej polityki zagranicznej. Z jednej strony niemiecki rząd dąży do integracji UE
i zmniejszenia napięć, które ujawniły się w związku z kryzysem migracyjnym z 2015 roku. Z drugiej strony rząd federalny widzi siebie jako głównego obrońcę liberalnej demokracji, którą- zdaniem publicysty- osłabia polski rząd.

Szanse na rozwiązanie tych sprzeczności niemieckiej polityki Brössler widzi w powiązaniu kwestii budżetu UE (2021-2027) z praworządnością.

„Z jednej strony można zatem potwierdzić chęć okazywania solidarności, ale można to połączyć z naciskiem [na zachowanie] praworządności. Ci, którzy zamiast tego zapominają o niszczeniu praworządności w Polsce, nie służą europejskiej sprawie. Jedność Europy nie jest celem samym w sobie, ale służy [konkretnemu] celowi: [ochronie] europejskich demokracji.” – uważa publicysta „Süddeutsche Zeitung”.

Wnioski

Skoordynowane działania polskiego państwa, w obliczu rosyjskich oszczerstw
i prowokacji medialnych, przyniosły pozytywny efekt. Decyzja o nieuczestniczeniu prezydenta Andrzeja Dudy w V Forum Holocaustu w Jerozolimie zwróciła uwagę na skalę rosyjskich manipulacji. Praktycznie cała prasa niemiecka odrzuciła oskarżenia prezydenta Putina o współudział Polski w wywołaniu II Wojny Światowej. W niektórych wypadkach zwrócono jednak uwagę na tzw. „ciemne strony” polskiej historii – czyli antysemityzm, powołując się przy tym, co ważne, na tezy polskich badaczy.

W tym kontekście kluczowe znaczenie zyskuje systematyczna naukowa weryfikacja obecnych w przestrzeni medialnej badań pod kątem ich rzetelności i metodologii. Bez   wspieranych przez państwo badań dotyczących prawdziwej skali i charakteru opisywanych wydarzeń prawda historyczna może ulec zawłaszczeniu i manipulacji. Można być pewnym, że publikacje dotyczące polskiego antysemityzmu zostaną wykorzystane
w rosyjskich działaniach dezinformacyjnych.

 Chyba nigdy dotąd, w tak skoordynowany sposób, władze polskie nie zaprezentowały swoich racji na łamach zachodniej prasy. „Die Welt” zamieściło przesłanie prezydenta Andrzeja Dudy, premier Mateusz Morawiecki w tekście opublikowanym przez wpływowy portal „Politico” odpowiadał na rosyjskie kłamstwa historyczne. Bardzo zdecydowanie
o prawdzie historycznej przypominał Jarosław Kaczyński w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Bild”.

Po raz pierwszy do tak szerokiego grona odbiorców przebiła się prawda o polskich bohaterach. Na konferencji prasowej,  po spotkaniu z kanclerz Angelą Merkel, premier Morawiecki przypomniał, że w Berlinie został otwarty Instytut Pileckiego, który jest miejscem edukacji i pamięci oraz w sposób przystępny pokazuje losy Polski w czasie
II Wojny Światowej. O rotmistrzu Pileckim pisał berliński „Tagesspiegel”. Opiniotwórczy „Washington Post” opublikował obszerny artykuł o Witoldzie Pileckim, również prasa izraelska przypomniała sylwetkę polskiego bohatera.

Pokazuje to, że walka o prawdę historyczną powinna rozgrywać się na wielu poziomach: państwowym, naukowym, obywatelskim i prywatnym. Połączenie odgórnych projektów państwowych i oddolnych inicjatyw społecznych daje efekt synergii. Jest to szczególnie ważne w chwili, gdy Polska poddawana jest największej od lat presji medialnej.

Warto też zauważyć, że pomimo daleko idącej krytyki historycznych manipulacji Putina, Rosja nadal uważana jest w Niemczech za bardzo istotnego partnera gospodarczego,
a projekt „Nord Stream 2” -wbrew sprzeciwom USA, Polski i krajów bałtyckich- należy do kluczowych inwestycji strategicznych Berlina. 

Rolf Nikel – od 2014 r. ambasador RFN w Polsce

Karl Schlögel – niemiecki historyk, pracownik naukowy Europejskiego Uniwersytetu Viadrina we Frankfurcie nad Odrą

Fiodor Łukjanow – szef rosyjskiej Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej, redaktor naczelny czasopisma „Rosja w globalnej polityce”

Piotr Maciej Majewski – polski historyk, 2008–2011 doradca premiera Donalda Tuska, 2009–2017 zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku

 

[1] https://www.tagesspiegel.de/politik/geschichtsstreit-putin-gibt-polen-mitschuld-am-zweiten-weltkrieg/25397584.html

[2]https://www.tagesspiegel.de/politik/heikle-fragen-zwischen-putin-und-polen-geschichte-als-waffe/25453622.html

[3]https://www.tagesspiegel.de/kultur/widerstandskaempfer-pilecki-der-mann-der-freiwillig-als-haeftling-nach-auschwitz-ging/25457502.html

[4]https://www.tagesspiegel.de/politik/heikle-fragen-zwischen-putin-und-polen-geschichte-als-waffe/25453622.html

[5]https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-eklat-um-auschwitz-gedenken-1.4748890

[6]    https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-eklat-um-auschwitz-gedenken-1.4748890

[7]    https://www.sueddeutsche.de/politik/polen-eklat-um-auschwitz-gedenken-1.4748890

[8]    https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/artykuly-prasowe/art,8,prezydent-o-holokauscie-prawda-ktora-nie-moze-umrzec.html

[9]    https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/artykuly-prasowe/art,8,prezydent-o-holokauscie-prawda-ktora-nie-moze-umrzec.html

[10]  https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/artykuly-prasowe/art,8,prezydent-o-holokauscie-prawda-ktora-nie-moze-umrzec.html

[11]  https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/artykuly-prasowe/art,8,prezydent-o-holokauscie-prawda-ktora-nie-moze-umrzec.html

[12]  https://www.welt.de/politik/ausland/article205235831/Wladimir-Putin-Historiker-prophezeit-Er-wird-Polen-weiter-attackieren.html?wtrid=onsite.onsitesearch

[13]  https://www.welt.de/politik/ausland/article205235831/Wladimir-Putin-Historiker-prophezeit-Er-wird-Polen-weiter-attackieren.html?wtrid=onsite.onsitesearch

[14]  https://www.bild.de/politik/ausland/politik-ausland/polen-kaczynski-im-interview-warum-wollen-sie-noch-immer-geld-von-uns-67543114.bild.html

[15]  https://www.premier.gov.pl/multimedia/wideo/premier-mateusz-morawiecki-podczas-obchodow-75-rocznicy-wyzwolenia-auschwitz.html

[16]  https://www.premier.gov.pl/multimedia/wideo/premier-mateusz-morawiecki-podczas-obchodow-75-rocznicy-wyzwolenia-auschwitz.html

[17]  https://www.sueddeutsche.de/politik/deutschland-polen-gedenken-geschichte-1.4774673

 

Ściągnij wersję PDF

Już 30 udanych interwencji Reduty w 2020 roku!

Od początku 2020 roku podejmowaliśmy interwencje na licznych portalach używających oszczerczego sformułowania “polski obóz koncentracyjny”. Ten wadliwy kod pamięci dzięki naszym działaniom został jednak poprawiony bądź usunięty na ponad trzydziestu zagranicznych stronach internetowych. Poniżej prezentujemy zestawienie naszych udanych interwencji od 1 stycznia bieżącego roku.

Portale amerykańskie:
talbotspy.org – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez nazistów Polsce” (“German camp in Nazi-occupied Poland”)

Portale argentyńskie:
ellitoral.com – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej Polsce” (“campamento aleman en Polonia ocupada”)
mendoza.soy – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz koncentracyjny” (“campo de concentración alemán”)
elrompehielos.com.ar – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “nazistowski obóz koncentracyjny” (“campo de concentración nazi”)
todolibres.com.ar – usunięto artykuł ze sformułowaniem “polski obóz koncentracyjny”
lapampa.soy – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz koncentracyjny” (“campo de concentración alemán”)
santiagodelestero.soy – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz koncentracyjny” (“campo de concentración alemán”)

Portale belgijskie:
tijd.be  – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz koncentracyjny” (“Duitse concentratiekamp”)

Portale brytyjskie:
express.co.uk – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz koncentracyjny” (“German concentration camp”)

Portale francuskie:
lefigaro.fr – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny” (“camp de concentration”)
lavenir.net – “polski obóz śmierci” zmieniono na “nazistowski obóz” (“camp nazi”)elpais.com – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny w okupowanej Polsce” (“campo de concentración en la Polonia ocupada”)

Portale hiszpańskie:
elperiodico.com – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “nazistowski obóz koncentracyjny” (“campo de concentración nazi”)
rtve.es – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “nazistowski obóz zagłady” (“campo de exterminio nazi”)
hola.com – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny” (“campo de concentración”)
timeout.es – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “nazistowski obóz koncentracyjny w okupowanej przez Niemców Polsce” (“campamento nazi en la Polonia ocupada por los alemanes”)
look.okdiario.com – usunięto sformułowanie “polski obóz koncentracyjny”

Portale holenderskie:
defensie.nl – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny” (“concentratiekamp”)

Portale niemieckie:
taz.de – “polski obóz zagłady” zmieniono na “obóz zagłady” (“Vernichtungslager”)

Portale włoskie:
digital-newsi.it – usunięto określenie “polski obóz” (“lager polacco”)
dituttounpop.it – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce (“lager tedesco nella Polonia occupata dalla Germania”)
varesenews.it – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez nazistów Polsce” (“campo tedesco nella Polonia occupata dai nazisti”)
farodiroma.it – “polski obóz” zmieniono na “obóz” (“lager”)
messadelpapa.com – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce (“campo tedesco nella Polonia occupata dalla Germania”)
salentolive24.com – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce” (“campo tedesco nella Polonia occupata dalla Germania”)
sudtv.net – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce” (“campo tedesco nella Polonia occupata dalla Germania”)
veneziatoday.it – “polski obóz” zmieniono na “obóz” (“lager”)
ilvangelo-israele.it – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny” (“campo di concentramento”)
bassairpinia.it – “polski obóz zagłady” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce” (“campi tedeschi nella Polonia occupata dalla Germania”)
ilsecoloxix.it – “polski obóz” zmieniono na “obóz” (“lager”)
vistanet.it – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny w okupowanej przez Niemcy Polsce” (“campo di concentramento nazista tedesco nella Polonia occupata dalla Germania”
dalsociale24.it – “polski obóz koncentracyjny” zmieniono na “obóz koncentracyjny” (“campo di concentramento”)
larena.it – “polski obóz zagłady” zmieniono na “niemiecki nazistowski obóz zagłady” (“campo di sterminio tedesco nazista”)
cronachemaceratesi.it – “polski obóz zagłady” zmieniono na “nazistowski obóz zagłady w okupowanej przez Niemcy Polsce (“campo di sterminio nazista nella Polonia occupata dalla Germania”)
ceinews.it – “polski obóz” zmieniono na “obóz zagłady” (“campo di sterminio”)
odysseo.it – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki nazistowski obóz” (campo nazista tedesco”)
pugliain.net – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez Niemcy Polsce” (“lager tedeschi nella Polonia occupata dalla Germania”)
campobellonews.com – “polski obóz” zmieniono na “niemiecki obóz w okupowanej przez nazistów Polsce” (“campo tedesco nella Polonia occupata dai nazisti”)

Przegląd rosyjskich mediów. Rosyjska agresja informacyjna (26-31 stycznia 2020)

Wesprzyj Redutę! – LINK

 

Przegląd rosyjskich mediów. Rosyjska agresja informacyjna (26-31 stycznia 2020)

Rosyjsko-polski spór historyczny obecny był w mediach także w ubiegłym tygodniu. Rosyjskie ataki informacyjne skierowane były nie tylko w Polskę, ale także w Ukrainę, co związane było ze zbliżeniem stanowisk obu krajów w kwestiach historycznych. Można było także zauważyć nową formę sporu – rozszerzenie pola działań na media społecznościowe.

Wywiad Jarosława Kaczyńskiego dla dziennika Bild i kwestia reparacji

Wywiad prezesa PiS dla niemieckiej gazety Bild odbił się głośnym echem. Jarosław Kaczyński przypomniał o odpowiedzialności ZSRR za wybuch II Wojny Światowej, o mordzie na polskich oficerach w Katyniu, o zbrodniach Gestapo i NKWD, zniszczeniu polskiej kultury i przymusowych przesiedleniach, wreszcie nawiązując do współczesnych relacji dwustronnych o ewentualnych reparacjach wojennych ze strony Rosji. Przypomniał, że w czasie wojny to Polska była ofiarą, a nie katem. Wiele z tych wątków było potem w Rosji komentowane, niektórzy rosyjscy politycy odnosili się w swoich wypowiedziach do kilku wątków naraz. Można jednak stwierdzić, że najbardziej komentowana była kwestia ewentualnych roszczeń odszkodowawczych w stosunku do Rosji.
Do wywiadu Jarosława Kaczyńskiego dość szybko ustosunkował się via Twitter senator Aleksiej Puszkow, uważając, że Warszawa ma dług wobec Moskwy, którego nie da się spłacić.

„Kaczyński nie rozumie, co mówi. Jakie odszkodowanie i za jaką szkodę?! Jeśli ktoś powinien płacić, to Polska – naszemu krajowi, za wyzwolenie od Hitlera, które kosztowało nas 600.000 istnień ludzkich?”[1]

– stwierdził rosyjski polityk.

Słowa prezesa PiS o odszkodowaniach wobec Rosji, „strony najbardziej poszkodowanej w II Wojnie Światowej”, jako „celowo prowokacyjne”, określił 25 stycznia na swoim Facebooku Konstantin Kosaczow[2], szef komisji spraw zagranicznych Rady Federacji. Zostało to natychmiast zauważone w mediach polskich i rosyjskich, wypowiedź Kosaczowa cytowała m.in. agencja TASS.

Słowa te [Jarosława Kaczyńskiego] są „w pewnej mierze próbą zatarcia dyplomatycznego fiaska, jaką była nieobecność polskiego prezydenta w uroczystościach rocznicowych w Jerozolimie”[3]. Konstantin Kosaczow napisał także, że polscy politycy mają „polonocentryczne spojrzenie”. Kosaczow nie zgadza się, z popularną w Rosji tezą, iż to Polska była ofiarą wojny. Napisał o Polsce: „trzeba przyznać, że rzeczywiście nadzwyczaj ucierpiała z powodu represji stalinowskich”, ale ucierpiała „tak jak inne narody, nie więcej, ale i nie mniej” […] „ponad połowa Europy była sojusznikami Hitlera, bądź też – jak Polska – co najmniej nie pomogła w zapobieżeniu wojnie”[4].

W sprawie długu za wyzwolenie Polski, w kontekście ewentualnych roszczeń reparacyjnych, wypowiedział się 27 stycznia ambasador Siergiej Andriejew. Ambasador wskazał, że „nie byłoby Polski, gdyby nie wyzwolenie przez Armię Czerwoną”, a o reparacjach ze strony Rosji, na równi z niemieckimi, nie ma mowy. Andriejew stwierdził: „Mamy na to swój punkt widzenia. Polska istnieje dzisiaj dzięki zwycięstwu Związku Sowieckiego w II Wojnie Światowej. Gdyby nie było tego zwycięstwa, nie byłoby na tym świecie ani Polski, ani Polaków. Wiadomo, jaki los był przygotowany dla tego kraju i jego narodu przez przywódców Trzeciej Rzeszy. Dlatego jeśli już mówimy o długach, to Polska ma niespłacony dług wobec Rosji i innych krajów byłego Związku Sowieckiego”[5].

Jak wspomniano, roszczenia odszkodowawcze Rosji wobec Polski odbiły się w Rosji szerokim echem. Wypowiadano się na ten temat chętnie, a co znamienne głos zabierali także politycy drugiego szeregu, jak np. deputaci do Dumy, którzy wcześniej w tematyce sporu polsko-rosyjskiego nie byli w mediach zbyt widoczni. Jednym z nich był Dmitrij Bielik, drugim Dmitrij Nowikow, których cytował m.in. Sputnik Polska. Obaj – tak jak wszyscy – stwierdzili, że dług do spłacenia ma Polska wobec żołnierzy sowieckich, którzy ją wyzwolili, a nie odwrotnie. Odnoszono się już nie tylko do słów Jarosława Kaczyńskiego, ale i wiceszefa MSZ, Pawła Jabłońskiego, który stwierdził, że temat reparacji wojennych ze strony Rosji musi być przypominany cały czas, bo to nie jest coś, co się przedawnia. Dmitrij Bielik ustosunkował się do słów wiceszefa MSZ, uznając je za ignorancję. Bielik stwierdził: „Umyślna niechęć do uznania oczywistych faktów historycznych jest dziś trendem polityków frontu antyrosyjskiego. Historia staje się zakładnikiem pozbawionych skrupułów polityków, trendowi temu należy się przeciwstawić na wszystkich poziomach”[6]. Z kolei Dmitrij Nowikow uważa, że słowa te są cyniczne w kontekście przelanej przez czerwonoarmistów krwi i widzi w nich motyw polityczny, przekładający się na relacje bieżące. „Charakter absurdu w wypowiedziach polskich polityków gwałtownie rośnie i staje się oczywiste, że wszystkie spory, które na pierwszy rzut oka mają charakter czysto historyczny, są dyskusją o przeszłości, w rzeczywistości mają bezpośredni związek z dniem dzisiejszym, a nawet jutrzejszym” – uważa Nowikow[7].

„Napisz do Dudy” – nowa forma eskalacji sporu

Czymś nowym w sporze, co można uznać za kolejny rodzaj ataku informacyjnego i w pewnym stopniu jego eskalację, jest zachęcenie rosyjskiej opinii publicznej do czynnego w nim uczestnictwa. Pomysł z wysyłaniem komentarzy na konta polskich polityków w mediach społecznościowych (Facebook, Instagram, Twitter etc.) wyszedł od Margarity Simonjan, szefowej propagandowej telewizji RT. Komentarze miały być opatrzone hashtagiem „Jak wam nie wstyd”. Pomysł rozpowszechniły inne media. Przykładowo w Rosijskoj Gaziete w artykule „Napisz do Dudy” opublikowano grafikę, w której przy wizerunkach polskich polityków (premier Mateusz Morawiecki, prezydent Andrzej Duda, wiceszef MSZ Paweł Jabłoński) podano ich konta społecznościowe z dolnym nagłówkiem: „Margarita Simonjan zaproponowała Rosjanom napisać tym polskim falsyfikatorom historii”.[8]

Komunikaty opatrzone hashtagiem „Jak wam nie wstyd”, miałyby zawierać emocjonalną treść, np. : o śmierci dziadka przy wyzwalaniu Polski. Simonjan zaapelowała: „Sugeruję tym łajdakom, tym złym ludziom, którzy pozwalają poniżać pamięć o naszych ojcach i dziadkach, depczą ich wielkie śmierci, depczą ich wielkie ofiary, wykańczają ich groby – po prostu proszę ludzi, aby wysyłali im wiadomości w sieciach społecznościowych: Dzień dobry, Jestem taki i taki, mój dziadek zginął pod Warszawą, wyzwalając was, waszych przodków”[9].

Pomijając już użyte publicznie niewybredne słowa, o kłamcach, złych ludziach, łajdakach (cytowane na mediach społecznościowych stały się niemal natychmiast medialne), jest to nowa forma reakcji, polegająca na przeniesieniu płaszczyzny sporu z wyżyn polityki na media społecznościowe i wzywanie do aktywizacji rosyjskiego społeczeństwa.

W tym kontekście ciekawe jest odwołanie się do vox populi w kwestiach odszkodowań wojennych. Otóż w jednym z programów na kanale Rossija 24, gdzie krytycznie wobec Polski i jej rzekomym „fałszowaniu historii” wypowiadali się rosyjscy eksperci, przeprowadzono sondę na żywo. Na zadane pytanie: „Czy Warszawa powinna wypłacić rekompensaty rodzinom zabitych podczas wyzwalania Polski?” 84 proc. głosujących odpowiedziało twierdząco[10].

Na portalu Rosijskoj Gaziety zamieszczono też dynamicznie zrealizowany reportaż z Polski, w którym podkreślono nie tylko śmierć setek tysięcy sowieckich żołnierzy poległych przy wyzwalaniu Polski, ale też materialny wkład ZSRR w odbudowę Warszawy. Polskiemu rządowi zarzucono rusofobię[11].

We wspomnianym powyżej artykule „Napisz do Dudy”zamieszczonym w Rosijskoj Gaziete znajdujemy też wyliczenia dotyczące otrzymanej przez Polskę pomocy.

„Władze polskie odmówiły 17 stycznia świętowania [rocznicy] wyzwolenia Warszawy przez Armię Czerwoną. Nie chcą pamiętać, że tylko dzięki ZSRR Polska otrzymała bezpłatnie broń, amunicję i żywność o wartości 2 miliardów 351 milionów rubli. Warszawa otrzymała z Niemiec około 5,4 miliarda dolarów reparacji. Na konferencji poczdamskiej ZSRR oficjalnie zrzekł się na rzecz Polski wszystkich roszczeń do niemieckiej własności i innych aktywów znajdujących się na terytorium Polski. Dotyczyło to też nowych ziem, które nie były częścią przedwojennej Polski. Lista tego, co Warszawa otrzymała jako pomoc od Związku Sowieckiego, może być kontynuowana przez długi czas.”[12]

Przemowa Zełeńskiego

W ostatnim czasie obok Polski i krajów bałtyckich celem ostrych rosyjskich ataków stała się także Ukraina i sam prezydent Wołodymyr Zełeński, który do Jerozolimy nie pojechał, przemawiał natomiast w Auschwitz. Ponieważ w trakcie przemówienia Wołodymyr Zełeński stanął po stronie Polski, mówiąc m.in. o Polsce jako ofierze dwóch totalitaryzmów – hitlerowskiego i stalinowskiego – ataki dotknęły obu krajów, chwilowo naturalnych sojuszników w tzw. sporze historycznym. Prezydenta Zełeńskiego, a pośrednio i Polskę, zaatakowali politycy pierwszej ligi, m.in. Pieskow, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, czy szef komitetu do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej Leonid Słucki. Wszyscy oni krytykowali oczywiście stwierdzenie, że ZSRR był winny rozpętania wojny, a dodatkowo wtrącali wątki związane z bieżącą polityką. Przykładowo Leonid Słucki stwierdził, że wypowiedź Zełeńskiego miała zadowolić „zachodnich kuratorów”[13].

W podobnym duchu wypowiedział się, cytowany przez agencję TASS, przewodniczący dumy Właczesław Wołodin, sugerując, że Zełeński oczernia rosyjską historię „w celu utrzymania władzy, zyskania przychylności wielu krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych”[14].

Rzecznik Kremla powiedział, że władze Rosji „nie akceptują” wypowiedzi Zełeńskiego i uważają ją za błędną, bowiem zgadzającą się z narracją Polski, uważaną w Rosji za kłamliwą i fałszywą. Pieskow miał powiedzieć: „Kategorycznie nie zgadzamy się z tą wypowiedzią. Prezydent Ukrainy solidaryzuje się w niej z nadzwyczaj błędnym, w naszej ocenie, punktem widzenia władz polskich”.

Taki punkt widzenia, „jest obraźliwy dla dziesiątków milionów Rosjan i obywateli krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, których rodzice, dziadowie i krewni oddali życie za wyzwolenie Europy, w tym Polski, od faszyzmu”[15].

Oskarżano prezydenta Ukrainy o zbliżenie z nacjonalistami, czy po prostu rusofobię, nie stroni się także od mocnych ataków personalnych. Przykładowo słowa wypowiedziane w Polsce, o roli Sowietów w rozpętaniu wojny, skomentował politolog, dyrektor kijowskiej Agencji ds. Komunikacji Społecznej, Siergiej Biełaszko, nazywając prezydenta Zełeńskiego idiotą. „W rezultacie [prezydent Zełeński], naturalnie ujawnił się jako idiota. Po raz trzeci podczas trzech zagranicznych wizyt w ciągu tygodnia” – stwierdził Biełaszko[16].

Notabene nie był to jedyny atak personalny na Zełeńskiego, bowiem na łamach Sputnik Polska Biełaszko krytykował m.in. dochody jakie czerpie prezydent Ukrainy z biznesu ulokowanego w Rosji, a więc „kraju agresora”. „Zełeński demonstruje, że jest patriotą Ukrainy, wygłasza antyrosyjskie, czasami obraźliwe oświadczenia, ale to nie przeszkadza mu zarabiać w Rosji” – konkluduje Biełaszko[17].

W zeszłym tygodniu wiele ataków kierowanych było nie tylko niezależnie w oba kraje, ale niejako w tandem Warszawa-Kijów. Uznano bowiem, że należy uderzyć we władze Ukrainy – skoro stanęły w sporze historycznym po stronie Polski – na równi z samą Polską. Do chóru polityków znowu dołączyli politolodzy, jak np. dyrektor Instytutu Problemów Regionalnych, Dmitrij Żurawliew, który w Radio Sputnik stwierdził, że Ukraina i Polska zniekształcają prawdę historyczną.

„Jest to klasyka antyrosyjskiej propagandy. To klasyczne stwierdzenie wiąże się z jednym pragnieniem – pozbycia się wdzięczności do Rosji za wyczyn dokonany podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Jeśli nie będzie wdzięczności, wówczas cała ta podłość i nikczemność, które uczynią, będzie słuszna.”[18]

Na temat zbliżenia Duda-Zełeński i porozumienia w sprawach historycznych, pojawiły się także głębsze analizy. Pisali o tym na przykład komentatorzy „Kommiersanta”, w artykule z 28 stycznia pt.: „Władimir Zełeński stanął po stronie Polski w sprawie II Wojny Światowej. Kijowowi i Warszawie udało się zbliżyć stanowiska w kwestiach historycznych”.[19]

Konkluzja artykułu, przedstawiającego szersze tło i cele wizyty prezydenta Ukrainy w Polsce, jest taka, że gruntem zbliżenia stałą się „przyjaźń przeciwko Rosji”. Zełeński „faktycznie uznał wspólną odpowiedzialność Niemiec i ZSRR za wybuch wojny”, a w związku z tym występując wspólnie na briefingu z prezydentem Dudą „niedwuznacznie stanął po stronie Warszawy w historycznym sporze z Moskwą” – oceniają komentatorzy „Kommiersanta”[20]. Jeden ze współautorów artykułu, Siergiej Strokań, pisał już wcześniej o stosunkach polsko-rosyjskich, m.in. w krytycznym wobec Polski tekście „Polska anomalia”, o niezaproszeniu prezydenta Putina do Polski na 80-tą rocznicę wybuchu II Wojny Światowej.

Szczegółowa analiza „skandalicznych” według Rosjan wypowiedzi prezydenta Zełeńskiego ukazała się 1 lutego na łamach „Izwiesti”. Wśród analizy przyczyn takiej a nie innej wymowy przemówienia prezydenta Ukrainy w Auschwitz pojawiła się i taka, że Zełeńskiego „podstawili” ci, którzy pisali mu mowę. „Zełeński został „wrobiony” przez pracowników ukraińskiego MSZ, którzy napisali przemówienie dla prezydenta. Skład ministerstwa niewiele się zmienił od czasów Petra Poroszenki. W resorcie pracują znani „neonaziści”. Na przykład w grudniu 2019 r. wrócił na swoje stanowisko Wasilij Marusziniec, który wezwał do karania „Żydów i Moskali”[21] – czytamy w analizie. W dalszej części artykułu przytoczono wypowiedzi Pieskowa i rosyjskich politologów.

Rosyjska deklaracja w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (ang. PACE)

Ostatnim wydarzeniem w omawianym okresie, które zostało skomentowane w rosyjskich mediach, będące pokłosiem polsko-rosyjskiego sporu o historię, była rosyjska deklaracja w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy (PACE) przeciwko rewizji historii II Wojny Światowej. Sputnik Polska, w notatce z 31 stycznia, przytoczył informacje opublikowane na stronie PACE, z których wynika, że żaden przedstawiciel tzw. grupy Baltic Plus (Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina i Gruzja) oraz Polski w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy nie podpisał rosyjskiej deklaracji o zapobieganiu rewizji historii i wyników II Wojny Światowej. W artykule przytoczono sygnatariuszy aktu oraz główną ideę rosyjskiej deklaracji: „Uważamy za konieczne włączenie do podręczników szkolnych i akademickich wszystkich krajów Rady Europy prawdziwych informacji na temat II Wojny Światowej z uwzględnieniem stanowiska zatwierdzonego przez Trybunał w Norymberdze w 1947 roku”; deklaracja potępia „wszelkie próby wypaczenia prawdy historycznej”, jej autorzy apelują także o „poparcie globalnej inicjatywy uznania zwycięstwa nad nazizmem w II Wojnie Światowej”[22]. Notatkę kończy krótkie resume z wiele mówiącym nagłówkiem „Polsko-rosyjskie spory o historię”.

WNIOSKI

– Nadal można spodziewać się antypolskich ataków, przy czym słowa rusofobia, fałszowanie historii, czy niewdzięczność stają się główną osią narracyjną.

– Jak przewidywaliśmy, dyskusja zatacza coraz szersze kręgi, włączają się do niej kolejni komentatorzy, poszerza się zakres tematyczny (np. odszkodowania, zniszczenia dziedzictwa kultury etc.)

– Wdraża się nowe metody walki informacyjnej, np. napastliwe komentarze w stosunku do polskich polityków, aktywizacja mediów społecznościowych etc.

– Można zauważyć, że Władimir Putin w tym tygodniu zdystansował się od sporu, nie zabierając głosu, jednakże mogą mieć na to wpływ sprawy wewnętrzne w Rosji (powołanie nowego rządu i zmiany w Konstytucji).

– W ostatnim tygodniu Polska była atakowana na równi z krajami bałtyckimi, jak i Ukrainą, tworzy się więc pewien nieformalny blok z jednakowym przekazem co do roli ZSRR w II Wojnie Światowej. Z Polskiego punktu widzenia nie jest to do końca korzystne, ponieważ tylko Polacy z pośród wymienionych narodów nie kolaborowali z Niemcami. W konsekwencji takiego ustawiania Polski przez propagandę rosyjską Polska może zostać na trwale skojarzona ze stronnikami hitlerowskich Niemiec podczas II WŚ. Naszym zdaniem taki jest jeden z celów rosyjskiej agresji propagandowej na Polskę w tej chwili.

– Należy spodziewać się zaostrzenia sporu, bowiem każda ze stron natychmiast kontruje (komentuje) wypowiedzi strony przeciwnej. Włączenie się do sporu państw bałtyckich i Ukrainy doprowadzi do jeszcze bardziej radykalnych wypowiedzi, zwłaszcza ze strony Ukrainy. Rosja będzie chciała to wykorzystać do przedstawienia Polski jako udzielającej poparcia banderyzmowi.

– Jak już sugerowaliśmy, strona rosyjska ma możliwość dalszego „grania dokumentami”, w zależności od potrzeb i intencji, korzystając z kolejnych rocznicowych wydarzeń historycznych (opublikowano dokumenty o konferencji jałtańskiej). Wydaje się, że najbliższa data którą zagrają Rosjanie to 23 lutego 2020 – kolejna rocznica „powstania Armii Sowieckiej”, a w istocie zmiany nazwy RKKA (Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona (ros. Рабоче-крестьянская Красная армия) na Armia Sowiecka (Советская армия). Rocznica ta może być wykorzystana do ataku na Polskę poprzez oskarżenie Polaków o „niszczenie upamiętnień ku czci Armii Czerwonej, która wyzwoliła Polskę” i pokazania „fatalnego stanu sowieckich cmentarzy wojennych w Polsce” – co oczywiście nie jest prawdą, ale tak będzie przedstawiane w mediach rosyjskich – aby wzmóc społeczne zaangażowanie przeciętnych Rosjan w sprawę „przywołania Polski do porządku”.

– Na tym tle możliwe jest przeniesienie sporu na forum mediów społecznościowych, co może – w skrajnym przypadku – objawić się jakąś reakcją społeczną. Należy brać pod uwagę wystąpienie publiczne jakichś sił nieformalnie powiązanych z Kremlem, jak np. Nocnych Wilków – klubu motocyklowego, który już raz pojawił się na scenie w kontekście rocznicy zakończenia IIWŚ, co wywołało pewnego rodzaju kryzys.

– W stosunku do innych krajów, nie tylko Polski, ale np. Ukrainy, Rosja stosuje w ostatnich dniach podobny zestaw określeń, np. reakcje rusofobiczne, pogorszenie stosunków dwustronnych, przepisywanie historii etc.

– Głosowanie nad rosyjską deklaracją w PACE może odzwierciedlać chwilowe stanowiska stron w sporze polsko-rosyjskim, który jest de facto sporem szerszym niż jedynie dwustronnym, jak się go czasem u nas postrzega (Baltic Plus + Polska).

– Wizyta sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Mińsku i widoczne zabiegi dyplomatyczne mające na celu normalizację stosunków mogą nadać sporom historycznym z Rosją nową dynamikę.

Osoby:

Konstantin Kosaczow, szef komisji spraw zagranicznych Rady Federacji

Siergiej Andriejew, ambasador FR w Polsce

Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ

Dmitrij Pieskow, rosyjski dyplomata, rzecznik prezydenta Federacji Rosyjskiej

Właczesław Wołodin, Przewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej

Aleksiej Puszkow, rosyjski senator

Leonid Słucki, szef komitetu do spraw międzynarodowych Dumy Państwowej

Dmitrij Bielik, deputowany rosyjskiej Duma Państwowej

Dmitrij Nowikow, deputowany rosyjskiej Duma Państwowej

Siergiej Strokań, komentator Kommiersanta

Margarita Simonjan, redaktor naczelna telewizji „Russia Today”, agencji „Rossija Siegodnia” i „Sputnik”

Siergiej Biełaszko, politolog, dyrektor kijowskiej Agencji ds. Komunikacji Społecznej

Dmitrij Żurawliew, politolog, dyrektor Instytutu Problemów Regionalnych

Przegląd rosyjskich mediów (18 stycznia-25 stycznia). Rosyjska agresja informacyjna na Polskę

Przegląd rosyjskich mediów (18 stycznia-25 stycznia). Rosyjska agresja informacyjna na Polskę

 

Jak można się było spodziewać spór polsko-rosyjski z historią w tle nie przygasł i był obecny w polskich i rosyjskich mediach także w ubiegłym tygodniu. W temacie szeroko pojętej II Wojny Światowej i kontekście antypolskim wypowiadali się m.in. prezydent Rosji Władimir Putin, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa, a także wielu publicystów i historyków. W związku z 5. Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie w dniu 23 stycznia, tematem przewodnim w stosunku do Polski było zarzucanie jej antysemityzmu, ale nie tylko – obecne były także inne wątki historyczne, np. mord w Katyniu, czy zajęcie obozu Auschwitz-Birkenau.

18 stycznia na łamach państwowej agencji informacyjnej RIA Nowosti prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, zapowiedział, że zamknie „ohydne usta” tym, którzy chcą przeinaczyć historię. Na spotkaniu z weteranami i przedstawicielami organizacji patriotycznych Władimir Putin miał powiedzieć: „Zamkniemy ohydne usta, otwierane przez niektórych działaczy zagranicą po to, by osiągnąć chwilowe polityczne cele, zamkniemy je prawdziwą gruntowną informacją”[1]. Putin zapowiedział powstanie centrum archiwalnego, które ma być dostępne dla każdego. Znaleźć mają się w nim dokumenty archiwalne, materiały filmowe i zdjęciowe. W notatce informacyjnej publikowanej przez RIA Nowosti wyróżniono w ramce jeszcze inny cytat prezydenta FR: „I zamkniemy usta tym, którzy próbują przeinaczyć historię, ukazać ją w fałszywym świetle i umniejszyć rolę naszych ojców i dziadów, naszych bohaterów, którzy ginęli, broniąc swojej ojczyzny i praktycznie całego świata przed brunatną zarazą, przed nazizmem” – cytuje agencja[2].

O powstaniu centrum informacyjnego Władimir Putin wypowiadał się w ostatnim czasie wielokrotnie. Niektórzy analitycy wskazują na pewną „toporność” obecnej kremlowskiej ofensywy historycznej, czego powodem ma być nieobecność w dyskursie czołowych rosyjskich historyków, jednakże nie można jej lekceważyć, bowiem ma ona charakter spójny i zmasowany, wsparty całą machiną państwową i propagandową. Jej cechą charakterystyczną jest stwarzanie wrażenia, że  zarzuty skierowane przeciwko Polsce i krajom bałtyckim oparte są na dokumentach archiwalnych, a Rosja walczy jedynie z historycznym rewizjonizmem. Zapowiedź budowy nowego centrum  umacnia tezę o rzekomej otwartości Rosji na archiwalia. Tworzy się  następującą narrację: Rosja opiera się wyłącznie na źródłach historycznych, a inne kraje – w tym oczywiście Polska – bazują jedynie na fałszywej wersji historii, nieznajomości dokumentów, politycznej koniunkturze, a nawet histerii. Oczywiście dobór dokumentów – nawet prawdziwych – jest selektywny i przez to zmanipulowany. Przedstawiane są tylko te materiały archiwalne, czy wypowiedzi, które pasują do kremlowskiej narracji; inne są po prostu pomijane.

Wspomnienia weteranów

Temu zabiegowi dezinformacyjnemu służą na przykład wywiady z weteranami, którzy traktowani są niczym źródła historyczne. Trudno polemizować z wypowiedziami weteranów, rzecz jasna brakuje w nich obiektywizmu. Izwiestia przytacza wypowiedzi weterana dotyczące „wyzwolenia Warszawy”. Cytowanego weterana Armii Czerwonej zadziwiły więc słowa premiera Mateusza Morawieckiego zamieszczone w Politico. Weteran dzieli się własnymi przeżyciami i dziwi się, że premier Morawiecki nie wie, iż Polskę wyzwoliła Armia Czerwona. Słowa premiera przedstawione są więc jako element polskiej propagandy. „Przed wami [stoi] żywy uczestnik działań wojennych na rzecz wyzwolenia Polski. Wszyscy wiemy, że za wyzwolenie Polski zginęło 600 tysięcy żołnierzy [radzieckich]” – mówi weteran.[3] W innym z cytatów żołnierz Armii Czerwonej sugeruje nawet, że wśród młodzieży szkolnej pojawia się tak absurdalna myśl, że Auschwitz wyzwoliła armia… amerykańska[4].

Podobny charakter ma oparty na źródle historycznym (tym razem pisanym) opublikowany 23 stycznia artykuł w Rosijskoj Gazietie. Sporo miejsca zajmuje  w nim „prawda kapitana Nikiforowa” dotycząca zajęcia obozu Auschwitz. Artykuł zawiera dwa główne wątki. Pierwszy mówi o pomocnikach zbrodni Holocaustu, czyli kolaborantach z krajów bałtyckich i Ukrainy; drugi o „wyzwoleniu przez Armię Czerwoną” obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Cytowane dokumenty, w tym wspomniana notatka kapitana Nikiforowa, mają udowodnić, że Armia Czerwona wyzwoliła obóz koncentracyjny. Artykuł kończą podziękowania prezydenta Izraela Szymona Peresa z 2010 r. „dla rosyjskiego narodu i Armii Czerwonej” za uratowanie narodu żydowskiego „i całej planety od nazistowskiego zła”[5].

Reakcje na artykuł premiera Morawieckiego zamieszczony w Politico

21 stycznia w renomowanym Politico ukazał się obszerny, wspomniany wyżej, artykuł premiera Mateusza Morawieckiego, który zawarł w nim kilka bardzo istotnych tez: np. o fałszowaniu i pisaniu na nowo przez Rosję historii II Wojny Światowej, sojuszu niemiecko-sowieckim w latach 30-stych, podwójnej okupacji Polski (nazistowskiej i stalinowskiej) i milionach ofiar komunizmu. „Podejmowane ostatnio próby odmalowywania Polski jako sprawcy, a nie ofiary, nie będą tolerowane” – napisał szef rządu.[6]

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Jako pierwsza – jeszcze tego samego dnia – skomentowała słowa premiera Polski na swoim Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Jej słowa oczywiście natychmiast zacytowały kluczowe rosyjskie media, w tym np. Izwiestia. Zacharowa określiła artykuł polskiego premiera jako próbę „napisania na nowo historii II wojny”. Tekst miał być oparty jakoby na „fałszywych tezach”, negować rolę ZSRR w wyzwoleniu Warszawy i Polski oraz podać „w wątpliwość wkład Związku Sowieckiego w uratowanie świata przed nazizmem”, co miało zostać przypieczętowane trybunałem w Norymberdze. O ile w swoim wpisie Maria Zacharowa odwołuje się do słów premiera Polski i podejmuje z nimi polemikę, o tyle kończy bardzo emocjonalnym i mało dyplomatycznym stwierdzeniem: „To nie artykuł, ale prawdziwe samobójstwo: cztery strony, którymi premier Polski zabił w sobie człowieka”[7].

Maria Zacharowa przytacza jak mantrę główne kremlowskie tezy, powtarzane przez całą rosyjską machinę państwową i naukową: Rosja pokonała nazizm, wyzwoliła Warszawę i Polskę, przyczyniła się do odzyskania ziem poniemieckich, odbudowała Polskę gospodarczo itp.

Notatka informacyjna z Izwiesti miała jeszcze dodatkowo wzmocniony przekaz, bowiem po słowach rzeczniczki MSZ zamieszczono komentarz zastępcy Dyrektora Instytutu Historii i Polityki Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego (MPGU), historyka Władimira Szapowałowa, który słowa premiera Morawieckiego nazwał „falsyfikacją historii”. „To, co obserwujemy teraz, to tylko przepisywanie historii, które jest przeprowadzane przez przedstawicieli Polski z sympatią, wsparciem i aktywną pomocą wielu państw zachodnich. W rzeczywistości na naszych oczach „czerń zamienia się w biel” i odwrotnie. Ten proces to nic innego jak rażące fałszowanie historii”[8].

W notatce przywołano się słowa Aleksieja Muchina, dyrektora prorządowej agencji prasowej Centrum Informacji Publicznej, który także dosadnie skomentował słowa polskiego premiera.

Aleksiej Muchin stwierdził, że „przez Europę kroczy wirus rusofobii i jest coraz bardziej powszechny wśród europejskich polityków”, natomiast politycy polscy są w fazie „aktywnej rusofobii”[9]. Muchin miał powiedzieć, że „Ludzie, którzy oferują propagandowe konstrukcje, popadają w polityczne zapomnienie. Wydaje mi się, że polscy politycy i władze kopią dla siebie wielką dziurę, w którą nieuchronnie wpadną w rezultacie tej dyskusji”[10].

Uzasadnianie Katynia

Najbardziej bodaj szokujące słowa o mordzie katyńskim i polskim antysemityzmie wygłosił natomiast Jewgienij Satanowski, jeden z kilku rozmówców w programie „Wieczór z Władimirem Sołowiowem”. Program wyemitowany został w telewizji „Rossija 1” wieczorem 20 stycznia.

Słowa wypowiedziane przez Jewgienija Satanowskiego były cytowane także przez inne rosyjskie media, zyskując tym samym duży rozgłos. Zostały oczywiście zauważone także w Polsce.

Jewgienij Satanowski, przemawiający jako prezes Instytutu Bliskiego Wschodu, usprawiedliwiał rozstrzelanie jeńców w Katyniu, bowiem stwierdził we wspomnianym programie, iż żaden głównodowodzący armią, tak jak generalissimus Stalin, nie zostawiłby na swoich tyłach dobrze przygotowanej grupy oficerów wrogiej armii. „To życie, to historia” – stwierdził Satanowski o mordzie katyńskim.[11] (Zgodnie z logiką Satanowskiego, wszyscy dowódcy, łącznie z Hitlerem, ale poza Stalinem, popełniali wielki błąd nie nakazując masowego rozstrzeliwania wrogich jeńców wojennych. ) Satanowski stwierdza, że owszem Stalin miał krew na rękach, ale kto jej nie miał, pyta retorycznie – nawet Piłsudski. Sugeruje także, że Polacy byli antysemitami i mordowali Żydów. „Niemcy nie byli potrzebni. Polacy sami spaliliby żydowskich sąsiadów” – kończy swoją mocno antypolską wypowiedź prezes Instytutu Bliskiego Wschodu [12].

W programie kilkakrotnie powracał wątek domniemanego polskiego antysemityzmu – prowadzący program Sołowiow nawiązywał do „wstrząsającej” publikacji Jana Tomasza Grossa. Znany rosyjski reżyser Karen Szachnazarow zauważył, że wbrew sowieckiej narracji wojny z ZSRR nie prowadziły Niemcy, lecz Trzecia Rzesza – czyli stworzone przez Hitlera  europejskie imperium wspierane przez inne narody.[13] To bardzo znamienna narracja, otwierająca drogę do swoistej reinterpretacji wojennych win.

W programie pojawiły się też wypowiedzi Grigorija Amnuela, rosyjskiego reżyser-dokumentalisty, odrzucające jednostronną narrację Putina. Sam prowadzący Sołowiow wspomniał wprawdzie o polskich lotnikach, „jednych z najlepszych w Europie”, dzielnie walczących podczas Bitwy o Anglię, jednak już chwilę później zaciekle atakował Polaków, zarzucając im mordowanie Żydów w Powstaniu Warszawskim. Powoływał się przy tym na „ujawnione dokumenty”, które  w trakcie programu wyświetlano na telebimach. Jeszcze raz warto podkreślić miejscami bardzo emocjonalne wypowiedzi Grigorija Amnuela, który samotnie bronił prawdy historycznej i odrzucał te skarżenia.

Polski antysemityzm

21 stycznia RIA Nowosti opublikowała wywiad z izraelskim historykiem Holokaustu i współpracownikiem instytutu Yad Vashem, Aronem Shneyerem. Shneyer uważa, że niektóre narody wschodniej Europy nie chcą znać prawdy o II Wojnie Światowej i ukrywają swoją współpracę z nazistami, a kwestie historyczne wykorzystują do bieżących rozgrywek politycznych. Shneyer wprost nawiązuje także do „polskiego antysemityzmu”, twierdząc:  „Składamy hołd polskim uczestnikom ruchu oporu. Polacy, którzy walczyli z bronią w rękach przeciwko Niemcom … Ale były też inne strony. Było, i to prawda, i ja wielokrotnie to powtarzałem, a dokumenty potwierdzają to, niestety, udział Polaków w zbrodniach przeciwko Żydom … Zabijali Żydów, przekazywali Żydów, którzy uciekli z obozów podczas wojny, znane są powojenne pogromy”[14].

Wystąpienie Putina na V Światowym Forum Holocaustu

Wystąpienie prezydenta Putina w instytucie Yad Vashem 23 stycznia nie miało wprost antypolskiego charakteru, chociaż bez wątpienia przedstawiało rosyjską narrację historyczną. Putin nie wspomniał o np. roli Polski w zwycięstwie nad Niemcami. Przemówienie było szeroko komentowane – najbardziej aktywna na tym polu była, jak zwykle, polska filia Sputnika.

W Sputnik Polska zamieszczono m.in. wywiad, z politologiem Konradem Rękasem, związanym ongiś z prorosyjską partią Zmiana i często obecnym na łamach dziennika. Politolog i publicysta w swoim wywiadzie, pod nieco szokującym tytułem: „Putin twarzą polskiej polityki historycznej – takiej, jaką być powinna”, chwali przemówienie prezydenta Federacji Rosyjskiej. Konrad Rękas sugeruje, że oczekiwanie na antypolski atak w Yad Vashem było wynikiem „politycznej paranoi” i chwali prezydenta Rosji np. za wypowiedź o słowiańskich, w tym także polskich, ofiarach wojny. Rękas stwierdził m.in., że „… w swoim wystąpieniu prezydent Putin zachował się jak przywódca słowiański, wskazując bardzo wyraźnie na martyrologię wszystkich narodów słowiańskich poddanych również eksterminacji przez niemieckich nazistów. I umówmy się: nigdy czegoś takiego nie uzyskałby w Izraelu, ani w międzynarodowych organizacjach żydowskich prezydent Duda. Polacy powinni być bardzo wdzięczni prezydentowi Putinowi za to, że tam był i wspomniał przecież również o polskiej tragedii. Prezydent Putin jest pierwszą twarzą polskiej polityki historycznej – takiej, jaką być powinna”[15]. Konrad Rękas, w swoim bez wątpienia prorosyjskim wywiadzie, krytycznie odniósł się nie tylko do decyzji prezydenta Dudy, aby nie jechać na V Światowe Forum Holokaustu, ale w ogóle do – według niego –  „antyrosyjskiej polityki uprawianej przez polityków III RP”.

„Polskiej klasie politycznej naiwnie wydawało się, że uda się wyhodować jakieś polsko-amerykańskie lobby żydowskie, które wykorzysta do wojenki przeciwko Rosji. Oczywiście, to się nie udało. Ten podział, który się pojawia w polskich mediach – na dobrych amerykańskich syjonistów i złych rosyjskich Żydów – sensu stricto nie istnieje”[16] – uważa publicysta.

   Jego zdaniem „… Polska powinna być współkustoszem pamięci o II Wojnie Światowej, powinna być współgospodarzem tej pamięci, jako naród, od którego wojna się zaczęła, jako naród zwycięski, który wspólnie z narodami Związku Radzieckiego zatknął zwycięski sztandar w Berlinie. A Polska z tego dobrowolnie zrezygnowała. No, to teraz siedźmy sobie w domu i liżmy rany. Bo takie są skutki wielu lat błędów polityki i historycznej, i polityki zagranicznej. Zresztą w Polsce politykę historyczną zastąpiła polityka histeryczna”[17] – kończy wywiad Konrad Rękas.

Należy dodać, że w artykule o znamiennym tytule: „Putin „rozczarował” Polskę swoim wystąpieniem w Izraelu?” Sputnik Polska zawarł tezy dwóch polskich historyków i komentatorów sugerujących,  że z pozoru wyważone słowa prezydenta Putina miały „drugie dno”, były „zmyłką” i „przyjętą taktyką”. Nie oznaczają one bynajmniej końca polsko-rosyjskiej wojny historycznej, a wręcz przeciwnie. Zacytowano słowa prof. Pawła Kowala z Instytutu Nauk Politycznych PAN, który uważa, że prezydent Putin „wykorzysta wszelkie rocznice, by propagować swoją wersję historii”[18]

23 stycznia, już po przemówieniu Władimira Putina, uwagę o Polsce wygłosił via Twitter senator Aleksiej Puszkow. Mimo, iż w rosyjskich mediach przewija się narracja polska, implementowana tam z mediów polskich, że przyczyną nieobecności prezydenta Dudy w Jerozolimie była m.in. niemożliwość publicznego przemówienia, Puszkow zasugerował, jakoby absencja prezydenta Polski związana była z niechęcią przyznania, że Auschwitz i Polskę wyzwoliła Armia Czerwona. „Minister spraw zagranicznych Izraela [Israel Katz] osobiście podziękował Putinowi za wyzwolenie Oświęcimia [Auschwitz]. A Duda bał się przyjechać. W przeciwnym razie musiałby wyjaśnić, dlaczego Warszawa nie chce za to podziękować Rosji. Jak i za wyzwolenie Polski, w której hitlerowcy zabili 6 milionów ludzi” – napisał Aleksiej Puszkow. Senatora cytowała m.in. „Izwiestia” z wiele mówiącym i dość krzykliwym nagłówkiem „Puszkow wyjaśnił strach Dudy przed wyjazdem do Izraela na forum pamięci Holokaustu”[19].

23 stycznia rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa powiedziała o rozpoczętej przez Polskę w stosunku do Rosji „kampanii dezinformującej” w temacie II Wojny Światowej. Elementem dezinformacji, zdaniem Marii Zacharowej, był wspomniany wyżej wywiad polskiego premiera w „Politico”. Zacharowa kończy stwierdzeniem, że Rosja będzie z każdym i wszędzie walczyć o „historyczną prawdę o II Wojnie Światowej i Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej”[20].

24 stycznia w rosyjskich mediach (Izwiestia, RIA Nowosti etc.) pojawiły się krótkie notatki informacyjne o artykule opublikowanym w „Rzeczpospolitej” (Michał Szułdrzyński: Polska porażka w Jerozolimie). Powtarzana jest w nich główna teza wspomnianego tekstu, iż V Światowe Forum Holokaustu w Jerozolimie było polską porażką. Prezydent Putin nie tylko mógł wygłosić swoje przemówienie, ale także był mile widzianym gościem, podczas gdy polski głos z oczywistych powodów nie wybrzmiał. Izwiestia, jako komentarz do polskiego artykułu, przytoczyła m.in. słowa Marii Zacharowej, iż Polska od wielu lat podważała „i pracę ekspertów, i dwustronne stosunki”[21].

WNIOSKI

– Można spodziewać się dalszych antypolskich ataków, w tym także poszerzania pola rażenia, poprzez wprowadzanie nowych wątków  historycznych i współczesnych  (jeńcy bolszewiccy w Polsce w latach 20-stych, mord w Katyniu, niszczenie symboli radzieckich w Polsce itp.)

– Dyskusja zatacza coraz szersze kręgi, włączają się do niej kolejni komentatorzy i publicyści, w tym przedstawiciele rosyjskiej nauki, politolodzy, historycy i filmowcy

– Strona rosyjska zapowiedziała i będzie to zapewne realizować, że przeniesie własną narrację na nowe pola, także w sferze międzynarodowej (politycznej)

– Kreml, w tym Władimir Putin, powołując się na dokumenty cały czas budują narrację sporu jakoby opartego na wywodach naukowych i interpretacji faktów

– Do prowokacji rosyjskich należy podchodzić z dystansem, bowiem nadmierna reakcja może zostać wykorzystana przez Kreml, jako rusofobiczna, czy histeryczna

– W mediach rosyjskich Polska nadal atakowana jest na równi z krajami bałtyckimi.

– Rosyjska narracja historyczna skupia się na atakowaniu innych krajów europejskich oraz budowaniu pomnika Armii Czerwonej, jako niosącej wolność wyzwalanym krajom, czyli broni mitu Wojny Ojczyźnianej

– Rosyjscy intelektualiści wykazują tendencję do racjonalizowania zbrodni Stalina, wyciągając wniosek, że były one czasami uzasadnione w ramach wojennej logiki

– Coraz częściej pojawiający się zarzut współudziału Polaków w zbrodniach popełnionych na Żydach stanowi oś rosyjskiej propagandy w stosunku do Polski. Celem jest skonfliktowanie Polski z Izraelem i środowiskami żydowskimi w USA, a także osłabienie wizerunku Polski na świecie.

– Relatywnie wyważona przemowa prezydenta Putina w Jerozolimie nie musi oznaczać deeskalacji sporu i końca ataków na Polskę (i inne kraje, np. nadbałtyckie, czy Ukrainę) – wręcz przeciwnie

………

Maria Zacharowa – rzeczniczka rosyjskiego MSZ
Aleksiej Puszkin – senator FR
Jewgienij Satanowski, prezes Instytutu Bliskiego Wschodu, prezes Rosyjskiego Kongresu Żydów (2001-2004)
Władimir Szapowałow, historyk, dyrektor Instytutu Historii i Polityki Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego (MPGU)
Aleksiej Muchin, szef Centrum Informacji Publicznej (agencja prasowa powiązana z Kremlem)
Grigorij Amnuel – rosyjski reżyser-dokumentalista, dyrektor Otwartego Klubu Dialogu Międzynarodowego w Moskwie
Karen Szachnazarow – rosyjski reżyser
Grigorij Amnuel, rosyjski reżyser-dokumentalista, dyrektor Otwartego Klubu Dialogu Międzynarodowego w Moskwie,
Konrad Rękas – polski publicysta, polityk, samorządowiec

[1] https://ria.ru/20200118/1563581123.html?in=t

[2] https://ria.ru/20200118/1563581123.html?in=t

[3] https://iz.ru/966928/2020-01-21/veteran-vov-prokommentiroval-statiu-polskogo-premera

[4] https://iz.ru/966928/2020-01-21/veteran-vov-prokommentiroval-statiu-polskogo-premera

[5]     https://rg.ru/2020/01/23/kto-vo-vremia-holokosta-ubival-evreev-evropy-i-kto-osvobodil-osvencim.html

[6] https://www.politico.eu/article/moscows-holocaust-revisionism-world-war-russia-auschwitz-nazi-germany-soviet-union/

[7]     https://iz.ru/966860/2020-01-21/zakharova-prokommentirovala-statiu-premer-ministra-polshi-ob-aushvitce

[8]     https://iz.ru/966860/2020-01-21/zakharova-prokommentirovala-statiu-premer-ministra-polshi-ob-aushvitce

[9]     https://ria.ru/20200121/1563658200.html

[10]   https://ria.ru/20200121/1563658200.html

[11] https://russia.tv/video/show/brand_id/21385/episode_id/2238967/video_id/2263725/viewtype/picture/

[12] https://russia.tv/video/show/brand_id/21385/episode_id/2238967/video_id/2263725/viewtype/picture/

[13] https://russia.tv/video/show/brand_id/21385/episode_id/2238967/video_id/2263725/viewtype/picture/

[14]   https://ria.ru/20200121/1563658200.html

[15]   https://pl.sputniknews.com/opinie/2020012311714681-konrad-rekas-putin-twarza-polskiej-polityki-historycznej-takiej-jaka-byc-powinna-sputnik/

[16]   https://pl.sputniknews.com/opinie/2020012311714681-konrad-rekas-putin-twarza-polskiej-polityki-historycznej-takiej-jaka-byc-powinna-sputnik/

[17]   https://pl.sputniknews.com/opinie/2020012311714681-konrad-rekas-putin-twarza-polskiej-polityki-historycznej-takiej-jaka-byc-powinna-sputnik/

[18]   https://pl.sputniknews.com/swiat/2020012311716893-putin-rozczarowal-polske-swoim-wystapieniem-w-izraelu/

[19]   https://iz.ru/967859/2020-01-23/pushkov-obiasnil-strakh-dudy-ekhat-v-izrail-na-forum-pamiati-kholokosta

[20] https://tass.ru/politika/7591981

[21]   https://ria.ru/20200124/1563834191.html

 

Ściągnij wersję PDF

Będzie ciąg dalszy sprawy przeciwko Hansowi G. Pozwany złożył apelację

Niemiec, Hans G. ma już dwa wyroki orzeczone przez polskie sądy, w tym jeden w procesie karnym. W sprawie cywilnej – Hans G. złożył apelację do sądu Apelacyjnego w Gdańsku, rozprawa odbędzie się 20 lutego 2020 r. 

Hans G. to Niemiec, pracodawca w firmie POS System na Pomorzu, który prowadząc biznes w Polsce, używał wobec polskich pracowników słów godzących w ich dobra osobiste i narodowe. Jak ustaliły sądy (cywilny i karny) niemiecki przedsiębiorca obrażał p. Natalię Nitek-Płażyńską ze względu na jej narodowość. Siebie samego nazywał hitlerowcem, słownie wygrażał, że zabiłby wszystkich Polaków, a w swoich wypowiedziach posługiwał się mową nienawiści używaną przez nazistów w czasie okupacji. Groził także swojej pracownicy śmiercią, powołując się na wyższość Niemców nad Polakami.  

Po kilkuletnim procesie, w lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku zobowiązał Hansa G. do przeproszenia Natalii Nitek-Płażyńskiej w mediach ogólnopolskich oraz do zapłaty 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. W lasach niedaleko Piaśnicy, na początku II wojny światowej Niemcy rozstrzelali ponad 12 tys. przedstawicieli inteligencji z Pomorza, a także osoby narodowości polskiej, czeskiej i niemieckiej, które były przywiezione z III Rzeszy Niemieckiej. Siedziba firmy Hansa G. znajduje się kilkanaście kilometrów od Lasów Piaśnickich. 

Przeciwko Hansowi G. toczyło się także postępowanie karne. W grudniu 2019 r. Hans G. został uznany winnym znieważenia i grożenia śmiercią Natalii Nitek-Płażyńskiej. Oskarżony został skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, sąd nałożył także grzywnę w wysokości 20 tys. złotych i nawiązkę na rzecz pokrzywdzonych w kwocie około 10 tys. złotych. Ponadto Hans G. ma zwrócić koszty procesu w przybliżonej kwocie 50 tys. złotych. 

Oba procesy, zarówno cywilny jak i karny wspierała prawnie i finansowo Reduta Dobrego Imienia. W procesie cywilnym Reduta Dobrego Imienia miała status uczestnika procesu.

Przegląd prasy rosyjskiej 9-17 stycznia 2020

Polsko-rosyjski spór historyczny. Przegląd rosyjskich mediów (9 stycznia-17 stycznia)                                                                                                              

W czwartek  09.01.2020 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej  przyjął przez aklamację uchwałę, w której „potępia prowokacyjne i niezgodne z prawdą wypowiedzi przedstawicieli najwyższych władz Federacji Rosyjskiej próbujących obciążać Polskę odpowiedzialnością za wybuch II Wojny Światowej”. Wydarzenie to było szeroko komentowane w rosyjskiej prasie i wywołało spodziewaną mocną reakcję strony rosyjskiej.

W kwestii tej uchwały, a także na temat nieobecności prezydenta Andrzeja Dudy na organizowanych przez Yad Vashem w Jerozolimie  obchodach 75 rocznicy wyzwolenia Auschwitz wypowiadali się – ponownie – szef komisji spraw zagranicznych Leonid Słucki, przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin i rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. W sukurs poszli im także historycy (nie tylko rosyjscy) przedstawiając szerokie tło historyczne, broniące słów prezydenta Putina, iż Polska „była antysemicka”, „współpracowała z Hitlerem” i „fałszuje historię atakując Rosję”, „niezgodnie z prawdą obarczając ją za wybuch wojny (Pakt Ribbentrop-Mołotow)”. Jedną z metod tej narracji jest m.in. przedstawianie faktów z pominięciem kontekstu historycznego i politycznego lub własnych działań – w wyniku czego postawiona zostaje antypolska, czarno-biała teza. Przykładowo sugeruje się, że słowa ambasadora Lipskiego, znane historykom i wielokrotnie publikowane, są niejako nowym dokumentem archiwalnym, który ma świadczyć o polskim uczestnictwie w Holokauście. „Grając archiwami” swobodnie dobiera się dokumenty lub je interpretuje, czasami dokonuje się manipulacji lub narzuca własną interpretację jako niepodważalną.

Sputnik Polska

Wydawany w języku polskim Sputnik Polska jest rzecz jasna tubą propagandową prokremlowskiego Sputnika, chociaż treści edycji krajowych i rosyjskiego wydania głównego różnią się od siebie.

Uchwałę polskiego sejmu skrytykowała 10 stycznia m.in. rzeczniczka rosyjskiego MSZ, Maria Zacharowa, która określiła ją mianem „rewizjonistycznej”. „Wygląda na to, że, jak w czasach inkwizycji, nauka została uznana przez polski Sejm za herezję, a zwolenników faktów historycznych oskarżono o czary. Właśnie w ten sposób ideologia pokonała prawdę. A prawda została ustanowiona przez Trybunał Norymberski. Jeśli polski Sejm ma wątpliwości co do jego decyzji, to trzeba to zadeklarować. Takie podejście ma swoją kwalifikację: rewizja rezultatów drugiej wojny światowej”[1]– napisała Zacharowa w Facebooku, co było cytowane w mediach rosyjskich i polskich.

Tego samego dnia o polskiej uchwale, jako akcie wrogim Rosji, wypowiedział się m.in. także senator Franc Klincewicz. „To nie tylko nieprzyjazny, ale otwarcie wrogi akt wobec Rosji, przy czym uchwalony przez polski Sejm w rocznicę wielkiego święta – 75. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem. To jawna zniewaga pamięci tysięcy radzieckich żołnierzy, którzy zginęli podczas wyzwalania kraju” – powiedział senator.

Jak zaznaczył Klincewicz, prawda historyczna „znalazła się w rękach koniunktury politycznej, małostkowych ambicji polskiej elity”. „Próbując w tak niegodziwy sposób wywyższyć Polskę, sprawiła, że sięgnęła dna” – stwierdził Klincewicz[2].

 

W Polsce uważa się, że problemem jest także fakt, że Światowe Forum Holocaustu organizuje Mosze Kantor, „człowiek Putina” (patrz niżej), a nie władze Izraela. Osoba organizatora jest na tyle istotną sprawą, że stała się jednym z wątków dyskusji o Forum, w kontekście ewentualnej rosyjskiej pułapki politycznej zastawionej na prezydenta Andrzeja Dudę.

Postaci Mosze Kantora broni w „Sputniku Polska” AgnieszkaWołk-Łaniewska. Autorka przedstawia postać Kantora, którą zna jakoby osobiście, z tezą, że jego powiązania z Kremlem nie mają znaczenia, bowiem „Winy za niezaproszenie prezydenta RP do wystąpienia w Yad Vashem nie ponosi ani Mosze Kantor, ani Władimir Putin, ani polska dyplomacja, która – zdaniem opozycji – mogła, ale nie umiała wytargować dla Dudy miejsca wśród mówców. Ponosi ją sam prezydent i jego formacja polityczna, która otwarcie przyznaje, że jest przeciw mówieniu prawdy na temat postawy Polaków wobec Holokaustu. W Izraelu to nie przejdzie”[3]. Dodanie ostatniego zdania ma na celu uświadomienie Czytelnikowi, że Żydzi są w tej kwestii zgodni.

Tak więc artykuł Wołk-Łaniewskiej może być postrzegany jako uderzenie wyprzedzające – sugeruje, że kontakty Kantora z Putinem nie mają w tym wypadku znaczenia. Jak widać mają, nie tylko dla Polaków, ale także w Izraelu, bowiem „Haarec” dziwi się, jak wspomniano, m.in., że to nie rząd Izraela, czy Yad Washem, stoi za wydarzeniem takiego formatu jak uroczystości w Jerozolimie, a „przyjaciel Putina”[4].

TASS

Bardzo aktywny w atakach na Polskę jest, często cytowany przez agencję TASS, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej Leonid Słucki.

9 stycznia TASS cytuje słowa Słuckiego, który skrytykował polską uchwałę. Jakiś czas później zapowiedział nawet ewentualną kontr-uchwałę rosyjskiej Dumy[5].

Rossijska Gazieta

9 stycznia 2020 r. w prorządowym dzienniku Rossijska Gazieta ukazał się artykuł Jewgienija Szestiakowa, pt. „Czego boi się Polska?”, w której skomentowano m.in. decyzję prezydenta Andrzeja Dudy o rezygnacji z udziału w zaplanowanych na 23 stycznia wydarzeniach z okazji 75. rocznicy wyzwolenia przez wojska radzieckie obozu Auschwitz.

Po ogłoszeniu decyzji prezydenta, pisze dziennik, „wielu w Izraelu zapewne odetchnęło z ulgą. Przywódca kraju, który w państwie żydowskim uważany jest nieoficjalnie za wspólnika Holokaustu, nie miał moralnego prawa do obecności wśród szefów państw, które wyzwalały więźniów obozu”[6].

Rossijska Gazieta zarzuca Polakom antyżydowskie działania z pobudek finansowych, także władzom polskim, bowiem „po wojnie Polska przywłaszczyła sobie majątek Żydów, którzy zginęli w Holokauście”.

Polacy mieli bezczynnie przyglądać się umierającym w getcie Żydom, a pomoc była zaledwie kroplą w morzu. Jak już wspomniano powyżej, nie zachowuje się tu chociażby dziennikarskiego balansu, bowiem nie wspomina się np. o realiach okupacji (w tym karze śmierci za pomoc Żydom), pomocy indywidualnej i organizacyjnej dla Żydów (np. powołanie Rady Pomocy Żydom) uważając je za margines.

Obraz przedstawiany w RG jest wyraźnie antypolski, niemal cyniczny. „Cały czas, kiedy trwało powstanie [w gettcie w 1943] na ulicach Warszawy występował cyrk, i obywatele jakby nigdy nic chodzili na jego przedstawienia” – czytamy.

Artykuł powołuje się także na źródła izraelskie wybierając antypolskie cytaty i fakty, np. powołując się na gazetę „Haarec”, gdzie miano pisać o „fałszowaniu historii” przez Polskę. Tekst kończy stwierdzenie, że „w Izraelu nie zapominają o tym, że pewne grupy w Polsce współpracowały z faszystowskimi Niemcami, podczas gdy Armia Czerwona wraz z sojusznikami z koalicji antyhitlerowskiej wyzwoliła Europę od nazizmu”.Jak widać np. udziału żołnierza polskiego, na zachodzie i wschodzie, w zwycięstwie nad III Rzeszą autor nie zauważa.

14 stycznia, o polskim antysemityzmie, wypowiedział się ponownie przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin, tym razem na otwarciu jej wiosennej sesji. „W Polsce zabito największą część narodu żydowskiego w całej Europie. I jest to nieprzypadkowe (…), dlatego że właśnie w Polsce rozmieszczono setki obozów koncentracyjnych, obozów śmierci, gdzie konsekwentnie likwidowano Żydów, Słowian, jeńców wojennych innych narodowości. Pod wieloma względami sprzyjała temu atmosfera przedwojenna w Polsce i stanowisko władz tego kraju, które wzniecały antysemickie nastroje w społeczeństwie i tworzyły grunt pod późniejsze ludobójstwo, Holokaust. Za to obecne kierownictwo Polski powinno przeprosić Żydów i cały świat”[7]– powiedział Wołodin. Słowa Wołodina cytowane były szeroko przez polskie i rosyjskie media, przykładowo Rossijska Gazieta nadała im wiele mówiący i wyrazisty nagłówek: „Wołodin wezwał Polskę, żeby przeprosiła za przygotowanie gruntu do Holokaustu”[8]. 

Do polityków rosyjskich, chórem wspierających prezydenta Putina, dołączyli także historycy (i to nie tylko rosyjscy). Przykładowo mocno wypowiedział się o uchwale polskiego sejmu Michaił Miagkow, dyrektor naukowy Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego, nazywając ją haniebną i rusofobiczną. „Haniebna, rusofobiczna ustawa polskich polityków o zrównaniu odpowiedzialności Związku Radzieckiego i nazistowskich Niemiec za wybuch II Wojny Światowej kolejny raz potwierdza, że aktualnie polskie władze zajmują się otwartym fałszowaniem, rewizją historii II Wojny Światowej i prowadzą wojnę informacyjną przeciwko Rosji”[9]– powiedział Miagkow. Zdaniem Miagkowa Polska robi z siebie ofiarę, podczas gdy była wspólnikiem Hitlera.

„Polacy wstydliwie próbują ukryć, że właśnie Warszawa jest w wielu kwestiach odpowiedzialna za to, że apetyt Hitlera na zajmowanie terytoriów urósł do takich rozmiarów” […] Władze Polski wielokrotnie spotykały się z Hitlerem, Goeringiem i Ribbentropem. Prowadzono negocjacje w sprawie podboju przestrzeni życiowej na wschodzie. I polska elita polityczna zamierzała uczestniczyć wraz z hitlerowskimi Niemcami w podziale Związku Radzieckiego – uważa Miagkow.

Miagkow sugeruje, że dokumenty, na które powołuje się prezydent Putin, są unikalnymi, rzucającymi na omawiane sprawy nowe światło. Tymczasem jako naukowiec postępuje  nierzetelnie, powinien bowiem wspomnieć, iż oba dokumenty, na które powołuje się prezydent Federacji Rosyjskiej, były znane już w ZSRR (cytowane w zbiorze dokumentów w 1981 r.).

Dyskusja historyczna, w tym pokazywanie Polski jako wiernego sojusznika Hitlera i obarczanie jej bezpośrednio winą za wybuch II Wojny Światowej ma szerszy wymiar. Zajmują się nią nie tylko główne media, ale także inne portale, czasami mające duże przełożenie na kształtowanie się opinii publicznej w Rosji. Przykładem może być, mocno propagandowy, wojskowo-historyczny portal, „Wojennoje Obozrieni” (topwar.ru). W zakładce historia, 15 stycznia, ukazał się  artykuł pod znamiennym  tytułem: „Jak Polska rozpętała II Wojnę Światową z Hitlerem”[10]. Już z samego nagłówka można odczytać jego antypolskie tezy. Autorzy tekstu łączą wejście Wojska Polskiego do Czechosłowacji w 1938 r. bezpośrednio z wybuchem II Wojny Światowej, co jest historyczną manipulacją i nachalną propagandą.

Do walki z „polską fałszywą wersją historii” wykorzystuje się także bieżące wydarzenia, np. rocznicę wkroczenia RKKA[11]do Warszawy (17 stycznia 1945), a niejako przy okazji odtajnione dokumenty o Powstaniu Warszawskim etc. Masa artykułów i tekstów przyczynkarskich o ofensywie styczniowej w 1945 r. i szybkim zajęciu Polski, np. w „Rosijskoj Gazietie” nie jest przypadkowa – sugeruje się niewdzięczność polskich władz, w sytuacji, gdy tysiące czerwonoarmistów ginęło wyzwalając „braci-Polaków”, członków – wraz Rosjanami i Czechosłowakami – „słowiańskiego bractwa”[12].

  Oczywiście nie bez powodu pierwszym linkiem we wspomnianym tekście na portalu RG.ru jest szeroko publikowany w rosyjskiej prasie komentarz Marii Zacharowej, która 13 stycznia, wyrażała zdziwienie, że w Polsce nie obchodzi się uroczyście 75-rocznicy „wyzwolenia” Warszawy przez Armię Czerwoną.„Jeśli mówimy o oczywistej tendencji, to nie mogę zrozumieć, jak można obchodzić rocznicę wybuchu wojny i jednocześnie praktycznie ignorować rocznicę wyzwolenia?” (…) „jednocześnie przyczyny wybuchu wojny i sytuacja przedwojenna są całkowicie zniekształcone” (…) „W tym tempie w Europie antyfaszyści ponownie będą zmuszeni do zejścia pod ziemię”[13]- napisała na Facebooku rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

  Kwestia „wyzwolenie Warszawy 17 stycznia” stała się okazją do nowej ofensywy rosyjskiej, przenosząc spór na kolejną płaszczyznę. Zamiast coraz bardziej niewygodnej dla Kremla (również z uwagi na reakcje zachodnich mediów) dyskusji o przyczynach wybuchu wojny, narzucono tym razem narrację o roli Armii Czerwonej w „wyzwoleniu Polski” (Europy Wschodniej). Znowu „zagrano” archiwalnymi dokumentami. Na stronie Ministerstwa Obrony FR opublikowano zbiór dokumentów dotyczących Powstania Warszawskiego. Wywołało to reakcję polskiego MSZ, które stwierdziło, że „Armia Czerwona wyzwoliła Polskę od okupacji niemieckiej, ale nie przyniosła jej wolności”.

Stanowisko polskiego MSZ wywołało gwałtowną reakcję strony rosyjskiej. Krytycznie w stosunku do polskiego widzenia historii wypowiedzieli się 17 stycznia, m.in. na łamach Ria Nowostii, rosyjscy politycy.

Ambasador FR w Polsce, Siergiej Andriejew, stwierdził, że Polska próbuje dopasować historię do bieżącej polityki, dlatego „…fakty historyczne są interpretowane i wspierane w celu udowodnienia pewnych postulatów historycznych, które często nie mają związku z historią. Są one dostosowane do uzasadnienia bieżących zadań i celów politycznych”[14].   

Słucki odniósł się do stanowiska polskiego MSZ – że Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności –  mówiąc, iż jest to „Rusofobia, niewdzięczność i historyczne kłamstwa”[15].

Z kolei wiceprzewodniczący Dumy, Piotr Tołstoj, stwierdził, że słowa polskiego MSZ to „rusofobiczna histeria i historyczna arogancja”[16], które ogarnęły umysły aktualnych polskich władz, a ostatnie wypowiedzi polskich polityków wywołują zdumienie i oburzenie.

Opozycja

Bardzo aktywny w zwalczaniu kremlowskiej propagandy jest rosyjski emigrant, Andriej Iłłarionow, który na swoim blogu poświęca wystąpieniom Putina sporo miejsca.

Iłłarionow zgadza się także z tymi, którzy uważają, że forum w Yad Vashem jest przygotowane pod Putina i należy je odczytać jako prowokację i polityczną pułapkę zastawioną na prezydenta Andrzeja Dudę, który nie ma prawa na nim przemówić.Iłłarionow cytuje portal „wPolityce”, gdzie w jednym z artykułów czytamy, że „Światowe Forum Holokaustu było więc w istocie również pułapką zastawioną na Polskę przez Kreml. W tym ujęciu każdy atak na prezydenta Dudę – który zdecydował się nie autoryzować tego wydarzenia swoją obecnością – jest grą w scenariuszu rosyjskim”[17].

Artykuł przetłumaczony został na język rosyjski i opublikowany na blogu Iłłarionowa, jako bliski lub zbieżny z jego poglądem w tej sprawie[18]. Organizator uroczystości w Yad Vashem musi mieć, i ma, wpływ na to kto będzie przemawiał, a kto nie.

Szalenie ciekawy jest także wcześniejszy wpis Iłłarionowa, z 28 grudnia, który zarzuca prezydentowi Putinowi manipulowanie faktami i dwoma dokumentami (Lipski-Beck z 1938 i Hitler-Beck z 1939), cytując je łącznie, co zmienia ich sens. Odpowiedni fragment rozważań o dwóch rzekomych archiwalnych rewelacjach, odnalezionych przez prezydenta Putina, Rosyjski emigrant opisuje w ten sposób: „… Putin po pierwsze skleił swoją historię z cytatów z dwóch różnych dokumentów dotyczących różnych czasów, różnych uczestników, różnych okoliczności. W ten sposób okazało się, że na słowa wypowiedziane przez Hitlera do Becka w styczniu 1939 r. odpowiedział Lipski we wrześniu 1938 r. Po trzecie, Putin zastąpił omówione w 1938 r. idee dotyczące przesiedlenia decyzją o anihilacji z 1942 r. Wreszcie, zgodnie z warunkami życia imigrantów, francusko-polski projekt Madagaskaru po prostu nie był porównywalny z sowieckim syberyjsko-amurskim”[19].

Milczenie ministra Becka na propozycje Hitlera, co w dyplomacji oznacza niezgodę, u prezydenta Putina, manipulującego dwoma wspomnianymi, różnymi dokumentami, oznaczało przyzwolenie i zgodę Becka na plany Hitlera i tym samym współuczestnictwo w wybuchu wojny.

Co ciekawe Iłłarionow podkreśla, że oba dokumenty publikowane były w języku rosyjskim jeszcze w 1981 r., w dwutomowym zbiorze dokumentów poświęconemu okresowi 1937-1939, udostępnionym potem w sieci i szeroko dostępnym.

Jako głos quasi-rosyjski (opozycyjny) i mocno opiniotwórczy w świecie, można zacytować pogląd

publicysty Bloomberga, rosyjskiego emigranta, Leonida Bershidsky’ego. Bershidsky zauważa w artykule pt. „Najnowsza obsesja Putina – nowa narracja o II Wojnie Światowej”, że prezydent Putin i jego doradcy zauważyli negatywny z punktu widzenia Kremla, antyrosyjski trend, w pisaniu historii II Wojny Światowej. „Kreml jest skrajnie uwrażliwiony na takie sygnały, przy czym nie tylko ze względu na propagandę używaną w polityce wewnętrznej, ale również dlatego, że międzynarodowa pozycja tego państwa jest zdobyczą wojenną uzyskaną w wyniku II wojny”

—podkreśla Bershidsky[20].

Przez lata Rosję Sowiecką postrzegano na Zachodzie głównie jako sojusznika, który pomógł pokonać Hitlera i bez którego nie byłoby możliwe pokonanie przez aliantów III Rzeszy, ostatnio jednak sposób myślenia o roli, jaką podczas II wojny odegrał ZSRR, stopniowo się jednak zmienia. Skutkiem tego była m.in. niedawna rezolucja Parlamentu Europejskiego, przypominająca o roli paktu Ribbentrop-Mołotow w doprowadzeniu do wybuchu II Wojny Światowej i zrównująca de facto reżim nazistowski i komunistyczny. Kreml musi uznać za głównego sojusznika Izrael, a za głównego wroga Polskę, fałszującą historię.

„Izrael nigdy nie zgodzi się na podejmowane przez rządy Polski i krajów bałtyckich nacjonalistyczne próby narzucenia własnej narracji, które mają odsunąć od nich raz na zawsze zarzuty, że miejscowi podejmowali współpracę z nazistami w wypadku Holokaustu”[21]– zauważa Bershidsky, który urodził się w rodzinie moskiewskich Żydów.

Wnioski

– przedstawiane antypolskie tezy są jednostronne, zarzuca się Polakom postawy antysemickie z pominięciem lub marginalizowaniem faktów indywidualnej i zorganizowanej pomocy Żydom

– w tekstach publicystycznych nie zachowuje się balansu, przedstawiając prawdę wybiórczo lub w sposób zakłamany

– nie cytuje się głosów przeciwnych słowom prezydenta Putina, także środowisk żydowskich, sugerując, że w Izraelu postawa antypolska, uznająca Polskę za winną Holokaustu, jest powszechna

– stwarza się wrażenie, iż poruszenie tematu wybuchu wojny i „polskiego antysemityzmu” pojawiły się na skutek „odkrycia” nowych dokumentów archiwalnych, co nie jest prawdą

– poza wspomnianymi w mediach głównymi wątkami sporu otwierane są kolejne – pod pretekstem walki z „polską fałszywą wersją historii”, wykorzystuje się w antypolskim kontekście rewizjonistycznym także inne wydarzenia rocznicowe, np. zajęcie Warszawy 17 stycznia 1945 r., powołując się na nowe, odtajnione dokumenty.

– Kreml stara się wykorzystywać rozbieżności w bieżących relacjach UE–Polska

– szczególnie newralgicznym obszarem, który władze Rosji starają się wykorzystać do propagandowo-medialnego ataku na Polskę, są relacje polsko-izraelskie. Można się spodziewać nasilenia tego typu działań ze strony Kremla.

Publicyści

Jewgienij Szestiakow – redaktor oddziału międzynarodowego „Rosijskoj Gaziety”

Agnieszka Wołk-Łaniewska – publicysta, komentator polityczny (m.in. NIE i Trybuna), obecnie dziennikarka Sputnika (Sputnik Polska, wydanie polskojęzyczne).

Politycy

Leonid Słucki – przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej

Wiaczesław Wołodin – przewodniczącyrosyjskiej Dumy

Maria Zacharowa – rzeczniczka MSZ

Franc Klincewicz, członek Komitetu Obrony i Bezpieczeństwa Rady Federacji, senator

Piotr Tołstoj – wiceprzewodniczący Dumy

Siergiej Andriejew – ambasador FR w Polsce

Historycy

Michaił Miagkow, dyrektor naukowy Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego

 

Przypisy

[1] https://pl.sputniknews.com/polska/2020010911631247-rzeczniczka-msz-rosji-o-uchwale-polskiego-sejmu-ws-odpowiedzialnosci-za-wybuch-wojny-sputnik/

[2]    https://pl.sputniknews.com/swiat/2020011011631971-rosyjski-senator-polska-uchwala-to-wrogi-akt-wobec-rosji/

[3]https://pl.sputniknews.com/opinie/2020011311648133-czemu-zydzi-nie-chca-dudy-sputnik/

[4]    https://wiadomosci.onet.pl/swiat/haarec-izrael-skapitulowal-przed-rewizjonizmem-putina/1sn8sv6

[5]    https://tass.ru/politika/7490289

[6]    https://rg.ru/2020/01/09/pochemu-varshava-stremitsia-izbezhat-otvetstvennosti-za-holokost.html

[7]    https://rg.ru/2020/01/14/volodin-prizval-polshu-izvinitsia-za-podgotovku-pochvy-dlia-holokosta.html

[8]    Tamże.

[9]    https://pl.sputniknews.com/opinie/2020011011635205-opinia-polska-okazala-sie-ofiara-agresji-i-sama-jest-sobie-winna-sputnik/

[10]  https://topwar.ru/166727-kak-polsha-vmeste-s-gitlerom-razvjazyvala-vtoruju-mirovuju-vojnu.html

[11] RKKA – Рабоче-крестьянская Красная армия (Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona), nazwy Armia Sowiecka (Советская армия) zaczęto używać dopiero w 1946 r.

[12]  https://rg.ru/2020/01/16/rodina-polsha.html

[13]  https://rg.ru/2020/01/13/zaharova-udivilas-otkazu-varshavy-prazdnovat-75-letie-osvobozhdeniia-ot-fashistov.html

[14]  https://ria.ru/20200117/1563557045.html

[15]  https://ria.ru/20200117/1563553908.html

[16]  https://ria.ru/20200117/1563549550.html?in=t

[17]  https://wpolityce.pl/swiat/481313-swiatowe-forum-holocaustu-pulapka-z-ktorej-polska-uciekla

[18]  https://aillarionov.livejournal.com/1156682.html

[19]  https://aillarionov.livejournal.com/1154106.html

[20]  https://www.bloombergquint.com/gadfly/putin-s-latest-obsession-rewriting-world-war-ii

[21]tamże

 

Ściągnij wersję PDF