Apel RDI – potrzebne wsparcie w procesie przeciwko Facebookowi!

Potrzebujemy kolejnego wsparcia przy działaniach przeciwko nierównemu traktowaniu użytkowników przez Facebooka.

Prosimy o wysyłanie do nas na adres kontakt@reduta-dobrego-imienia.pl informacji, że Facebook zablokował lub usunął Państwa strony internetowe, grupy i profile. Będziemy wdzięczni jeśli opiszą Państwo całą sytuację, podadzą nazwę usuniętej strony lub grupy oraz jeśli dołączą Państwo printscreany oraz adresy URL na potwierdzenie sytuacji (jeśli Państwo mają takie pliki). Jeśli nie, prosimy o przesłanie oświadczeń z własnoręcznym podpisem, że założyli Państwo grupę/profil na Facebooku, który został usunięty bez Państwa zgody.

Szczególnie istotne dla sprawy są opisy sytuacji z roku 2016, które miały miejsce przy okazji blokowania wydarzeń związanych z Marszem Niepodległości. Będziemy także wdzięczni za opisy nowych sytuacji, pozwoli nam to bowiem uzasadnić, że wydarzenia z 2016 r. nie były jednorazowymi przypadkami, a  Facebook w dalszym ciągu stosuje nieuzasadnione praktyki.

Jednocześnie informujemy, że Państwa wiadomości mogą stać się dowodem w sprawie sądowej.

W treści maila należy dopisać następującą formułę:

Ja, ________ (imię i nazwisko) zgadzam się na dołączenie do sprawy sądowej przeciwko Facebook, jako dowodów plików, zawartych w poniższym mailu, dotyczących usuwania treści z mojego profilu ____________(nazwa profilu) w dniu _________ . Imię i nazwisko

Prosimy o podzielenie się tą informacją z innymi!

Dość kłamstw w Corriere della Sera! / PETYCJA

Włoski dziennik Corriere della Sera opublikował artykuł „Wojtyla e la fraternità, non dimentichiamolo” autorstwa Gian Antonio Stella (http://www.corriere.it/opinioni/17_ottobre_11/wojtyla-fraternita-8a44cb4a-adcf-11e7-aeaa-c10a797c4526.shtml), w którym zarzuca Polakom kolaborację z Niemcami i współudział w zagładzie Żydów.

Do tekstu odniosła się także ambasada RP w Rzymie.

Poniżej tekst listu, którego tłumaczenie trafi do redakcji Corriere della Sera, redaktora naczelnego i wydawcy pisma. Prosimy o podpisywanie petycji na portalu CitizenGo i wyrażenie sprzeciwu.

—–

Popieram list Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom

Stanowczo protestujemy przeciwko artykułowi Gian Antonio Stella „Wojtyla e la fraternità, non dimentichiamolo” zawierającemu oszczercze tezy zarzucające Polakom kolaborację z Niemcami i współudział w zagładzie Żydów. Wzywamy do sprostowania zawartych w nim informacji lub jego całkowite usunięcie.

Przypominamy autorowi i redakcji, że Polska była jedynym krajem bez rządu kolaboracyjnego, którego Państwo podziemne nakładało karę śmierci za kolaborację, w tym denucjację Żydów i ukrywających ich Polaków. Legalny polski rząd na uchodźctwie i kierowane przez niego polskie państwo podziemne podjęło szereg działań w kwestii ratowania skazanych na zagładę Żydów.

– 4 grudnia 1942 r. roku powstała Żegota – wyspecjalizowana agenda polskiego państwa podziemnego odpowiedzialna wyłącznie za ratowanie Żydów
– Jan Karski ryzykując życie informował rządy krajów alianckich o trwającej zagładzie
– Oficer AK Witold Pilecki przedostał się do obozu Auschwitz, aby zorganizować w nim ruch oporu

Polskie społeczeństwo, które utraciło swoje elity – lekarzy, oficerów, naukowców – za sprawą niemieckich i rosyjskich mordów dokonanych między innymi w Piaśnicy (ok. 14 000), Palmirach (ok. 1700), Katyniu (ok. 21 000), wspięło się przy wsparciu polskiego Kościoła Katolickiego na wyżyny poświęcenia, nieznanego gdzie indziej na świecie. W Polsce w odróżnieniu od innych okupowanych przez Niemców krajów za pomoc Żydom groziła kara śmierci zarówno dla pomagającego, jak i dla całej jego rodziny. Mimo terroru nieznanego w żadnym innym okupowanym kraju w Polsce znalazło się najwięcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Do dzisiaj nieznana jest tak naprawdę liczba Polaków, którzy jak rodzina Ulmów poświęcili swe życie na rzecz ratowania Żydów. Symbolem polskiego bohaterstwa i poświęcenia jest Irena Sendler. Ostatnio za sprawą filmu „The Zookeeper’s wife” świat dowiedział się o Antoninie Żabińskiej, żonie dyrektora warszawskiego ZOO, która ocaliła dziesiątki Żydów z warszawskiego getta.

Tysiące Żydów ocalało za sprawą kościoła katolickiego.

W wyniku II wojny światowej Polska poniosła największe straty materialne i ludzkie, Warszawa, była bardziej zniszczona niż Hiroszima i Nagasaki. W jednym tylko dniu podczas Powstania Warszawskiego z zimną krwią zamordowano 10.000 kobiet i dzieci. Niemiecki dowódca odpowiedzialny za ten mord żył przez nikogo niepokojony do końca swoich dni jako szanowany niemiecki obywatel i burmistrz miasta. Na terenach wschodniej Polski 100.000 ludzi zginęło w nieludzkich, niewyobrażalnych cierpieniach zgotowanych przez Ukraińców sprzymierzonych z Hitlerem.

W sumie w wyniku wojny rozpętanej przez Niemcy w 1939 r. Zginęło prawie 6 mln obywateli polskich, w tym 3 mln polskich Żydów.

Cierpienia polskich ofiar nie tylko nie zostały w jakikolwiek sposób zadośćuczynione, ale też przez dziesiątki lat przemilczane i nieuhonorowane. Do dziś te fakty nie istnieją w świadomości zachodniej opinii publicznej.

W warunkach krwawej okupacji, zgładzonych elit społecznych, zdarzały się odosobnione przypadki działań zdemoralizowanych jednostek, które mogły cieszyć się poparciem potężnego, omnipotentnego niemieckiego i radzieckiego okupanta.

Do granic możliwości eksploatuje się z kolei odosobnione wypadki, które miały miejsce w Jedwabnem i w Kielcach. Do dziś nie są one do końca wyjaśnione – mord w Jedwabnem opiera się na często sprzecznych relacjach świadków, a na przeszkodzie wyjaśnieniom stoją protesty przed ekshumacją ofiar tej zbrodni. W przypadku Kielc, do którego także odwołuje się autor oszczerczego artykułu, stwierdzony jest udział komunistycznych służb mających na celu zrażenie zachodniej opinii publicznej do Polski, zdradzonej na konferencji w Jałcie. Pogrom kielecki wydarzył się kilka dni po sfałszowanym przez komunistów referendum i to wydarzenie zagłuszyło wymowę faktu złamania przez komunistów układów pomiędzy sojusznikami z II wojny światowej w sprawie Polski.

Trzeba mieć wyjątkową złą wolę, aby na podstawie tych odosobnionych przykładów wyciągać tak krzywdzące uogólnione wnioski jak robi to autor artykułu w Corriere della Sera.

Jest wyrazem skrajnego szowinizmu, dyskryminacji, wg której poświęca się wyjątkową uwagę jednej grupie etnicznej, wyciąga na podstawie odosobnionych zdarzeń uogólnione kłamliwe wnioski. Zamyka to drogę do prawdziwego dialogu, pojednania, integracji i przyjaźni narodów w zjednoczonej Europie, o której mówił papież Jan Paweł II.

Ten styl stygmatyzacji wybranych grup etnicznych typowy dla ideologii faszyzmu pokazuje, że Corriere della Sera, nie uwolnił się od myślenia w schematach dzielenia ludzi na lepszych i gorszych i tkwi w zmutowanej formie myślenia totalitarnego.

Pisanie o współpracy Polaków i Niemców w trakcie II wojny światowej ramię w ramię jest niewyobrażalnym absurdem, przykładem niespotykanej ignorancji dziennikarskiej i języka nienawiści w celu zniesławienia Polaków z powodów etnicznej dyskryminacji skierowanej przeciwko narodowi polskiemu.

W związku z powyższym jeszcze raz wzywamy do sprostowania lub usunięcia oszczerczego artykułu.

http://www.citizengo.org/pl/104378-stiamo-protestando-contro-larticolo-contenente-delle-tesi-diffamatorie-secondo-le-quali-i

Jest pozew przeciwko Frankfurter Allgemeine Zeitung!

Sąd Okręgowy w Warszawie otrzymał do rozpatrzenia pozew przeciwko Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ). Reduta Dobrego Imienia występuje przeciwko niemieckiej gazecie we własnej sprawie, aby wyegzekwować sprostowanie artykułu zawierającego nieprawdziwe lub nieścisłe oskarżenia, godzące w dobre imię, reputację i wiarygodność organizacji.

Frankfurter Allegmeine Zietung opublikował w lipcu 2017 r. artykuł, w którym opisywał interwencje podjęte przez Redutę Dobrego Imienia – Polską Ligę przeciw Zniesławieniom wobec działalności Jana Grabowskiego, historyka z Kanady. Autor artykułu nazywa RDI organizacją „ultranacjonalistyczną”, która uważa za niewinnych polskich „granatowych” policjantów i dokonuje analogii między nimi a „sterroryzowanymi” Żydami z Rad Żydowskich (a w rzeczywistości tzw. policją żydowską, co autor skrzętnie przemilcza w tekście). Niemiecki dziennik sugeruje, że polscy policjanci kolaborowali z okupantem i są mordercami, którzy działali z własnej i nieprzymuszonej woli.

Twierdzenia zawarte w niemieckim dzienniku są nieprawdziwe, stąd wniosek w pozwie o ich sprostowanie.

Reduta Dobrego Imienia nie ma nic wspólnego z niemiecką ideologią nazizmu ani faszyzmu. Nie wzywała, nie wzywa i nie będzie wzywać – tak jak naród niemiecki, Adolf Hitler i żołnierze niemieccy podczas II wojny światowej – do zabijania Polaków, Romów czy Żydów. Reduta nie wzywała ani nie wzywa do mordowania polskich czy żydowskich dzieci – tak jak to czyniły władze niemieckie i jak to realizowano w niemieckich obozach koncentracyjnych. W RDI nie pracują również potomkowie morderców z czasów II wojny światowej, przeciwnie osoby współpracujące z Fundacją są pośrednio ofiarami zbrodni niemieckich. Działalność Reduty nie może być porównywana do działań i haseł głoszonych przez żołnierzy niemieckich, którzy mordowali ludzi selekcjonując ich ze względu na rasę bądź przynależność narodową.

– To artykuł celowo wymierzony w naszą organizację, aby zdyskredytować nasze działania i podejmowane akcje w oczach zachodniej elity. Frankurter Allgemeine Zeitung jest jednym z najpoczytniejszych dzienników niemieckich, który dodatkowo jest prenumerowany przez ludzi z całego świata. Gazeta chce nas przedstawić jako organizację nierzetelną, której opinie należy traktować z przymrużeniem oka. Dodatkowo chcą osłabić nasz wizerunek także w kontekście toczących się procesów międzynarodowych, m.in. przeciwko niemieckim producentom serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, w którym Reduta składała do sprawy tzw. list przyjaciela sądu (opinię prawną), czy też innych spraw sądowych np. przeciwko amerykańskiemu gigantowi Facebook czy hiszpańskiemu dziennikowi El Pais – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

Zadania RDI są jasno określone w statucie, a organizacja jest legalnie działającą fundacją, zarejestrowaną w Krajowym Rejestrze Sądowym. Organizacja m.in. przeciwstawia się nieprawdziwym twierdzeniom historyków o rzekomym współudziale Polaków w niemieckich morderstwach podczas II wojny światowej.

– Proces ma charakter precedensowy. Po raz pierwszy polski sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy polska organizacja może w Polsce, w oparciu o polskie prawo prasowe i przed polskim sądem, żądać publikacji sprostowania w zagranicznym medium. Sąd będzie musiał przeanalizować prawo unijne w tym zakresie. Wyrok nakazujący publikację sprostowania będzie oznaczał, że możemy w przyszłości żądać prostowania informacji nieprawdziwych lub/i nieścisłych także tych publikowanych i rozpowszechnianych przez zagraniczne media – twierdzi Mec. Monika Brzozowska – Pasieka, która reprezentuje RDI przed polskim sądem.

Reduta Dobrego Imienia obecnie prowadzi i aktywnie wspiera procesy sądowe m.in. przeciwko producentom serialu „Nasze Matki, nasi ojcowie” (ZDF), El Pais, Le Parisien oraz BBC.

„Reduta Online” – wydanie październikowe

Zapraszamy do lektury październikowego wydania „Reduty Online”: http://www.anti-defamation.org/redutanews/ .

W numerze przeczytają Państwo nowy artykuł pani Marty Kilich – tym razem na temat kobiecego oddziału dywersyjno-sabotażowego AK „Dysk”. Na uwagę zdecydowanie zasługuje również recenzja – autorstwa pani Katarzyny Kumpf – książki Reinholda Vettera pt. „Nacjonalizm w Europie Wschodniej. Co łączy Kaczyńskiego, Orbana z Le Pen i Wildersem”.

Przedstawiamy Państwu kolejne trzy teksty pana Lecha Galickiego – opowiadania „Chłopiec i Sen” oraz „Piotr Wielkopolski” i „Wielkopolskie świadectwo”. Publikujemy także trzecią część wojennych losów rodziny Murawskich. 

Fundacja Cultura Memoriae przygotowała opis wystawy „Kamienne świadectwo” – do tekstu załączony został również katalog wystawy poświęconej mieszkańcom Tykocina wywiezionym przez Niemców m.in. do KL Ravensbrück.

Zachęcamy do współpracy przy tworzeniu magazynu i życzymy miłej lektury!

W obronie żołnierza AK – pozew cywilny

Poza sprawami przeciwko mediom, stajemy także po stronie konkretnych ludzi, uczestników II wojny światowej, którzy niejednokrotnie sami muszą bronić swojego honoru i dobrego imienia. Jedną z takich osób jest p. Włodzimierz Pajdowski – weteran II wojny światowej, żołnierz Armii Krajowej, obecnie wiceprzewodniczący Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Reduta Dobrego Imienia zapewnia mu pomoc prawną w sporze z gazetą „KurieR – Kultura i Rzeczywistość”. Ten lokalny miesięcznik kulturalno-historyczny od kilku lat przedstawia p. Pajdowskiego jako konfidenta UB, prowadzącego po II wojnie światowej „bandycką działalność” oraz podejmującego współpracę z organami PRL o charakterze agenturalnym.

W pozwie domagamy się zaprzestania dalszych artykułów szkalujących żołnierza AK, przeprosin i zapłaty 20.000 zł tytułem zadośćuczynienia. Proces będzie toczył się przed Sądem Okręgowym w Łodzi, a sprawę poprowadzą mec. Monika Brzozowska – Pasieka i mec. Jerzy Pasieka.

RDI zapewnia opiekę prawną oraz ponosi wszystkie koszty związane ze sprawą.

Reforma sądownictwa i temat odszkodowań wojennych – reakcje niemieckich mediów

Planowana reforma sądownictwa w Polsce spotkała się ze zmasowaną reakcją niemieckich mediów. Ton prasy – jak ma to miejsce zasadniczo od czasu zwycięstwa PIS w wyborach parlamentarnych – był zdecydowanie krytyczny. Nasileniu uległy nawoływania niemieckich publicystów do wprowadzenia formalnych i nieformalnych sankcji unijnych względem Polski. Można odnieść wrażenie, że głos niemieckich mediów coraz częściej zbieżny jest z poglądami berlińskich polityków i unijnych komisarzy, a czasami ich wyręcza.

Poruszenie przez polski rząd tematu reparacji wojennych zaskoczyło niemieckich publicystów. Kwestia odszkodowań wojennych długofalowo może stać się główną linią sporu w relacjach z Berlinem.

Praktyczne rady Tagesspiegla

Uderzająca jest częstotliwość tekstów poświęconych w całości lub częściowo Polsce. Ukazujący się w Berlinie liberalny dziennik Der Tagesspiegel tylko w lipcu zamieścił w dziale polityka około czterdziestu artykułów poruszających tematy związane z Polską.

W artykule „Czas na inteligentne sankcje względem Erdogana” (26.07.2017) znany berliński publicysta, Christoph von Marschall, podpowiada unijnym decydentom, jakich sankcji należy użyć przeciwko Turcji oraz – wymienianym w tym samym zdaniu – Polsce i Węgrom. W przypadku Turcji publicysta sugeruje uderzenie w turystykę. (Na przykład przez zniechęcanie niemieckich turystów za sprawą oficjalnych ostrzeżeń dotyczących stanu bezpieczeństwa w Turcji). Marschall wzywa także do ukarana Polski i Węgier za domniemane pogwałcenie zasad praworządności. Uważa jednak, że sankcje polegające na pozbawieniu Polski prawa głosu okażą się nieskuteczne. W opinii Marschalla dopiero ograniczenie funduszy unijnych (np. poprzez niekończące się sprawdzanie wniosków o dofinansowanie), może przynieść oczekiwaną przez niego zmianę kierunku polskiej polityki.

Polski atak na Europę

Podobny ton wypowiedzi można znaleźć w zamieszczonym tydzień wcześniej komentarzu Marschalla pod znamiennym tytułem: „Koniec państwa prawa. Polski atak na Europę” (Tageesspiegel 20.07.2017). Autor straszy już w pierwszym zdaniu: „Takiego ataku na swoje fundamentalne wartości Unia Europejska jeszcze nie doświadczyła. Powoli można mieć wątpliwości, czy na dłuższą metę będzie w stanie go przetrwać.( …) demokratycznie wybrany polski rząd demontuje państwo prawa i zasadę trójpodziału władzy”. Zdaniem Marschalla wydarzenia (np. proponowana reforma sądownictwa), jakie mają miejsce w Polsce, stanowią „fundamentalne zagrożenie dla istnienia liberalnej demokracji w Europie.” Były korespondent w Waszyngtonie uważa, że w porównaniu z domniemanym kryzysem demokracji w Polsce bledną inne problemy: masowy napływ uchodźców i kłopoty z Euro. Publicysta tradycyjnie już boleje nad brakiem skutecznych mechanizmów, przy pomocy których można byłoby karać łamiący zasady kraj unijny – chodzi tu oczywiście o Polskę, którą określa mianem „złoczyńcy”.

Znamienne są też sformułowania i skojarzenia, którymi posługują się niemieccy publicyści: Polska stanowi zagrożenie dla Europy – jest złoczyńcą, którego wraz z węgierskim wspólnikiem należy ukarać. Można odnieść wrażenie, że tego typu teksty mają z jednej strony zachęcić berlińskich polityków do śmielszych działań skierowanych przeciwko Polsce, a jednocześnie wzbudzić w czytelnikach niechęć do kraju burzącego europejski ład.
Ciekawe jest zakończenie artykułu. Niemiecki publicysta uważa, że prezydent Andrzej Duda jest ostatnią osobą, mogącą – poprzez zawetowanie ustaw reformujących sadownictwo – zapobiec wypisaniu się Polski „z rodziny praworządnych państw”. Marschall apeluje więc o wykorzystanie wszelkich możliwych kanałów dyplomatycznych, w celu wpłynięcia na polskiego prezydenta i Pierwszą Damę.

Sądowy Trójgłos

W wydaniu z 30 lipca Tagesspiegel opublikował teksty trzech autorów prezentujących swoje spojrzenie na planowaną reformę sadownictwa w Polsce. Ryszard Czarnecki, polityk PIS i wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego, w swoim artykule „Polska droga” zarysował stanowisko polskiego rządu i przybliżył główne elementy reformy. Na przykładzie rażących naruszeń prawa, takich jak choćby afera korupcyjna w krakowskim Sądzie Apelacyjnym, uzasadniał przyczyny poparcia społecznego dla planowanych zmian. Zauważył przy tym, że ”źle by się stało, gdyby w kwestii reformy sądownictwa niemieckie media i politycy opowiadali się przeciwko woli polskiego społeczeństwa”.
Odrębne spojrzenie zaprezentował w swoim tekście „Tyrania większości” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecki politolog i komentator Klaus Bachmann. Zdaniem Bachmanna rządząca większość, po wyeliminowaniu Trybunału Konstytucyjnego, dopuszcza się łamania konstytucji. Nieopublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego określa mianem politycznego „grzechu pierworodnego”, który poprzedził późniejsze, zadaniem Bachmanna niezgodne z konstytucją działania PIS-u.

Do sankcji przeciwko Polsce wzywa w swoim tekście „Niegodni wspierania” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecka europarlamentarzystka Sylvia-Yvonne Kaufmann (SPD). Zdaniem autorki rząd Beaty Szydło przebudowuje Polskę i prowadzi do jej izolacji wewnątrz Unii Europejskiej. Czołowym przykładem ma być reforma sądownictwa, która zdaniem Kaufmann służy jedynie przejęciu nad nim kontroli. Autorka uważa ograniczenie prawa głosu Polski w Radzie Unii Europejskiej jako trudne do zrealizowania, ponieważ Węgry już zapowiedziały swoje weto. W ramach możliwych sankcji Kaufmann przywołuje pomysł komisarz ds. sadownictwa Very Jurovej, która zaproponowała, aby przyznawanie środków unijnych od 2021 r. uzależnione było od przestrzegania praworządności przez korzystające z nich państwa członkowskie.

Ultimatum dla Polski – podpowiedzi posła Budki

Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwości, w rozmowie z niemieckim dziennikiem Die Zeit (23.08.2017) apeluje, by wobec Polski postawiono ultimatum: albo rząd cofnie się w kwestii reform sądownictwa, albo na nasz kraj nałożone zostaną sankcje.

„Unia musi postawić Polsce ultimatum. Tylko zdecydowane działania mogą sprawić, że rząd się ugnie. Jestem ostatnią osobą, która cieszyłaby się z sankcji, ponieważ dotknęłyby one przede wszystkim polskie społeczeństwo(…). Z tego powodu jest to bardzo trudna decyzja. Unia musi pokazać siłę, a jednocześnie przekonać, że nie jest ona nastawiona przeciwko Polsce, lecz przeciwko rządowi”.

Były minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz zaznacza także, że po wetach prezydenckich ma nadzieję na powstanie w otoczeniu prezydenta Andrzeja Dudy środowiska politycznego, w skład którego wejdą umiarkowani politycy PIS.

Reparacje wojenne

Temat reparacji wojennych podniósł poziom krytyki Polski w niemieckich mediach na wyższy poziom, a tematykę sądowniczą zepchnął na dalszy plan. Początkowo niemieccy publicyści wydawali się zaskoczeni i zdezorientowani poruszeniem tej tematyki – dotyczy ona bowiem spraw fundamentalnych.

Jak przyznaje Christoph von Marschall w artykule „Spór o Polskę paraliżuje Unię Europejską” (Tagesspiegel 16.09.2017) kwestia reparacji wojennych jest bardzo delikatną materią: „Mieszają się tu aspekty moralne, prawne i polityczne. Tego, co Niemcy wyrządziły Polsce podczas II Wojny Światowej, nie da się naprawić lub moralnie odkupić przy pomocy reparacji wojennych. Polska inteligencja została wymordowana, a większa część obywateli zniewolona. Holokaust okaleczył całe społeczeństwo. Polska przez stulecia wyróżniała się relatywnie tolerancyjnym nastawieniem do Żydów, co sprawiło, że osiedliło się ich tam najwięcej spośród wszystkich krajów Europy.”

Zdaniem publicysty kwestia odszkodowań wojennych pod względem prawnym została już zamknięta. „Polska otrzymała 100.000 kilometrów kwadratowych obszarów należących uprzednio do Niemiec, które pod względem ekonomicznym były zazwyczaj bardziej nowoczesne niż przedwojenna Polska.” Marschall przypomina, że Unia powstała, jako reakcja na okropieństwa obu wojen i martwi się europejskim wymiarem polskich roszczeń: „Niemcy stały się po 1989 roku rzecznikiem Polski i ułatwiły jej drogę do członkostwa w Unii Europejskiej (…). Obstawanie przez PIS przy reparacjach wojennych sprawia wrażenie prowokacji i niewdzięczności – nawet jeśli wina Niemiec pozostaje bezsporna.”

Warto zauważyć, że komentarze czytelników Tagesspiegla na temat odszkodowań były w zdecydowanej większości negatywne i zgodne z linią zaprezentowaną w artykule. Dominowało przeświadczenie o niewdzięczności strony polskiej i niechęć do PIS.

Koniec pojednania

W podobnym tonie utrzymany jest komentarz pióra Michaela Thumanna „Pojednanie było wczoraj” (13.09.2017, Die Zeit). „Nie chodzi tu o przepracowanie wspomnień, lecz o unieważnienie zasad, co do których Polacy i Niemcy porozumieli się kilkadziesiąt lat temu. Nie da się wycenić przyjaźni i dobrego sąsiedztwa przy pomocy pieniędzy. Pojednania nie da się kupić (…)” – stwierdza publicysta, nie zauważając nagonki prasy niemieckiej na Polskę, która ma miejsce od dwóch lat.

Szybko znajduje też wytłumaczenie dla podniesienia przez Polskę kwestii odszkodowań wojennych i zerwania z dotychczasowym modelem polsko-niemieckiego pojednania: „Dlaczego rząd populisty Jarosława Kaczyńskiego zrywa z tą tradycją? Pewne jest, że nie motywuje go pamięć o przeszłości swojego kraju. Chodzi o jego osobistą przyszłość. Kaczyński czuje się otoczony przez wrogów – zarówno u siebie w kraju jak i w Unii Europejskiej. W tym kontekście jasnym się staje, dlaczego kwestia reparacji wojennych pojawiła się dokładnie wtedy, gdy Komisja Europejska wszczęła postepowanie przeciwko jego rządowi”.

Jak wielu niemieckich publicystów Thumann ma kilka dobrych rad dla niemieckich polityków, jak skutecznie wywierać presję na Warszawę: „Publiczne uwagi na temat przeprowadzanego przez Kaczyńskiego demontażu polskiej demokracji muszą pochodzić z Brukseli, a nie z Berlina. Głośna krytyka tylko pomaga Jarosławowi Kaczyńskiemu”.

Odrzucenie reparacji

Niemiecki tygodnik Der Spiegel w swoim wydaniu internetowym przytacza wypowiedź szefa niemieckiego MSZ Siegmara Gabriela, iż roszczenia reparacyjne Polski obciążyłyby relacje polsko-niemieckie.

„Roszczenia reparacyjne Polski za zniszczenia w II Wojnie Światowej są zagrożeniem dla relacji polsko-niemieckich. (…) Roszczenia reparacyjne byłyby próbą zakłócenia budowanych latami bliskich i dobrych relacji między Niemcami a Polską”. Zdaniem szefa niemieckiego MSZ stosunki polsko-niemieckie nigdy nie były tak dobre i Berlin chce zrobić wszystko, aby tak zostało.

Mniej dyplomatycznie wypowiada się publicysta Süddeutsche Zeitung Stefan Ulrich. W podsumowaniu artykułu „Niemiecka wina względem Polski” (Süddeutsche Zeitung, 14.09.2017) stwierdza, że „największe zagrożenie (dla Polski) stanowi jej własny rząd. Niszczy państwo prawa, likwiduje trójpodział władzy i zwalcza swobodę poglądów, jakby chciał kontynuować dzieło komunistów.” Ulrich uważa, że z prawnego punktu widzenia Niemcy nie mają żadnych zobowiązań finansowych względem Polski, zobowiązani są jednak do specjalnej troski o swojego sąsiada: „Rząd federalny nie musi płacić żadnych miliardów w formie odszkodowań wojennych. Musi jednak w Unii Europejskiej nalegać na zakończenie ekscesów rządu PIS. Są to najbardziej wartościowe reparacje, jakie Niemcy mogą wyświadczyć na rzecz Polski.”

Podsumowanie

Od dwóch lat trwa nieprzerwana nagonka sporej części niemieckich mediów na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Znamienny jest brak gotowości do zaakceptowania trwałego charakteru zmian w Polsce. Pomijany lub bagatelizowany jest poziom społecznego poparcia, jakim cieszy się rząd Beaty Szydło, sukcesy w walce z korupcją i oszustwami podatkowymi. Dla niemieckich publicystów marginalne znaczenie mają też dobre wyniki gospodarcze (oscylujący wokół 4% wzrost PKB), niskie bezrobocie i polityka prorodzinna. Jakie są przyczyny napastliwych tekstów niemieckich dziennikarzy?

Wydaje się, że większość artykułów pisana jest pod z góry założoną tezę. Krytyka serwowana przez niemieckich publicystów ma podłoże ideologiczne. Niechęć do PIS wynika z antynarodowego refleksu, jaki po obu wojnach światowych wytworzył się w wielu zachodnich społeczeństwach. Patriotyzm (będący dla wielu publicystów synonimem nacjonalizmu) kłóci się z polityczną poprawnością. Z pozycji ideologicznych nie do zaakceptowania jest więc rząd, który otwarcie propaguje postawy patriotyczne, eksponuje przywiązanie do tradycji, wiary i historii, przy tym konsekwentnie wdraża reformy i poszerza bazę wyborczą.

Na płaszczyźnie politycznej rząd PIS stanowi wyzwanie dla dominującej pozycji Niemiec w UE. De facto otwarte kwestionowanie przez Warszawę niemiecko-francuskiego przywództwa ma nie tylko wymiar prestiżowy, ale z perspektywy Berlina i Paryża osłabia „spójność decyzyjną” UE. Poskromienie Polski stanowi w odczuciu niemieckich i francuskich elit warunek dalszej integracji Unii i dążenia do modelu federalistycznego.

Geopolityczna układanka

W wymiarze geopolitycznym (po brexicie) Polska stała się głównym i naturalnym partnerem USA w Unii Europejskiej. Kluczowa pozycja Polski na wschodniej flance NATO czyni nas nieodzownym elementem amerykańskiej strategii odstraszania względem Rosji. Militarna obecność USA w Europie w ostatnim roku najsilniej widoczna była właśnie w Polsce. Powstawanie potencjalnego (dodatkowego lub alternatywnego) centrum siły jakim de facto byłyby państwa Międzymorza może stanowić poważne wyzwanie dla koncepcji integracji UE w jej federalistycznym kształcie – szczególnie wobec kryzysu imigracyjnego. Powodzenie idei Międzymorza zależne będzie zawsze od ewentualnego poparcia USA. Waszyngton dzięki krajom tzw. Nowej Europy zyskuje możliwość projekcji wpływów na Unię Europejską.

Odszkodowania wojenne

Kwestia reparacje wojennych, jaką podniosła w relacjach z Niemcami strona polska była dla niemieckich publicystów zaskoczeniem. Kompletnie zabrakło przy tym refleksji nad rolą niemieckich mediów w pogorszeniu obustronnych stosunków. Temat odszkodowań jest dla Berlina bardzo niewygodny. Niemiecka opinia publiczna ma świadomość winy za popełnione podczas okupacji zbrodnie i zniszczenia. Abstrahując od wymiaru prawnego i ekonomicznego ewentualnych reparacji samo pojawienie się tego tematu przynosi Niemcom bardzo poważne szkody wizerunkowe. Odszkodowania wojenne stanowią bowiem potężny cios w budowaną od dziesięcioleci politykę historyczną Niemiec. Fundamentem tej polityki było stopniowe oddzielanie historii Niemiec od nazizmu, a nawet próba przedstawienia niemieckiego społeczeństwa jako ofiary narodowego socjalizmu. Utrata pozytywnego wizerunku szczególnie bolesna może okazać się dla niemieckiego przemysłu, który nastawiony jest na eksport. Trudno też wyobrazić sobie nawet ciche przywództwo Niemiec w Unii Europejskiej przy jednoczesnym konflikcie z Polską na tle odszkodowań wojennych. Inne państwa, takie jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, sceptycznie patrzące na rosnącą pozycję Berlina mogą chcieć wykorzystać temat reparacji jako formę nacisku w swoich negocjacjach z Niemcami. Bez wątpienia kwestia odszkodowań – moralnie słuszna – podniosła polsko-niemiecki spór na zdecydowanie wyższy poziom.

Uwaga! Polski sąd zajmie się zniesławieniami w El Pais!

Sąd Okręgowy w Warszawie przyjął do merytorycznego rozpoznania pozew o naruszenie dóbr osobistych za tekst opublikowany w El Pais (zobacz informację o złożeniu pozwu). Sprawa dotyczyła artykułu o rzekomej współpracy Polaków z Niemcami podczas II wojny światowej, o masowym mordowaniu Żydów przez Polaków i współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.

Pozew przeciwko Grupie Medialnej – wydawcy elpais.com został złożony 25 maja br., teraz wydawca ma miesiąc na merytoryczne ustosunkowanie się do pozwu.

– Wnioskowaliśmy o przeprosiny i sprostowanie nieprawdziwych informacji m.in. na stronie głównej serwisu elpais.com. Chcemy w ten sposób uświadamiać i edukować dziennikarzy, że powinni weryfikować informacje, które podają opinii publicznej. Szczególnie jeśli sprawa dotyczy historii II wojny światowej i odpowiedzialności za zbrodnie Holokaustu – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

W Polsce nie występowały żadne masowe mordy ani zorganizowane akcje, w których Polacy zabijali Żydów. Polska oraz naród polski podczas II wojny światowej uratowały najwięcej Żydów spośród europejskich państw. Polska, jako ofiara najeźdźcy niemieckiego podczas II wojny światowej nigdy nie współpracowała ani nie przyczyniła się w jakikolwiek sposób do zbrodni nazistowskich.

Co decyzja sądu oznacza w praktyce?

– Z prawnego punktu widzenia polskie sądy uznały już w sposób jednoznaczny, że sprawy o zagraniczne publikacje zawierające wpisy „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady” czy stwierdzające rzekomą polską odpowiedzialność za Holokaust mogą być rozstrzygane w Polsce i według polskiego prawa. Pamiętajmy, że jeszcze kilka lat temu nie było to tak oczywiste i pierwsze pozwy w tego typu sprawach były odrzucane przez sądy, gdyż sądy nie uznawały swojej właściwości – komentuje mec. Monika Brzozowska – Pasieka.

Przeciwko elpais.com wystąpił prawnie Maciej Świrski, założyciel, fundator i były prezes Reduty Dobrego Imienia. Sprawę prowadzi kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy z Krakowa.

Będziemy informować o postępach.

Podziękowanie

Fundacja Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom dziękuję Panu Aleksandrowi Bąk za możliwość wykorzystania zdjęcia kokardy narodowej jego autorstwa w publikacji „Ambasador Polskości 1050 Rocznica Chrztu Polski”.