Precz z antypolską pogardą! Informacja RDI o rozpoczęciu akcji antydyfamacyjnej

Marzec 17, 2016

Informacja Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom o rozpoczęciu akcji antydyfamacyjnej

Warszawa, 2016-03-18

Sprawa 2016/03/GER/003/R/H/Ap

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom rozpoczyna działania antydyfamacyjne przeciwko Niemcowi, Hansowi Guntherowi G., prezesowi firmy w miejscowości Kosakowo (woj pomorskie).

W Telewizji Republika i w internecie pojawiło się nagranie z rozmowy G. z pracownicą jego firmy. Naśladuje on odgłos rozstrzeliwania, mówiąc o ustawianiu Polaków pod ścianą.

Mówi m.in.

„Chcę! Zabiłbym wszystkich Polaków. Nie miałbym z tym problemu. Nienawidzę Polaków, naprawdę. Nienawidzę. To nie, że ich nie lubię. Nienawidzę ich. Tak, jestem, jestem hitlerowcem, ale to wina tego kraju, że taki jestem„.

W dniu 17 marca 2016 r.  o godz.  21. 30 nagranie wyemitowała Telewizja Republika.

W audycji red. Ewy Stankiewicz podczas rozmowy z byłą pracownicą firmy którą zarzadza G. p. Natalią Nitek widzowie dowiedzieli się o skandalicznym zachowaniu G., o używanym przez niego języku nienawiści w stosunku do Polaków.

Firma, którą G. prowadzi w Polsce od lat, mieści się w Kosakowie, powiat pucki, nieopodal Wielkiej Piaśnicy, w której Niemcy popełnili pierwszą masową zbrodnię ludobójstwa podczas II wojny światowej. Jesienią 1939 zamordowali tam kilkanaście tysięcy Polaków. W Lasach Piaśnickich zostali zamordowani także mieszkańcy Kosakowa – Paweł Słowik – kierownik szkoły powszechnej i ks. Alojzy Kaszubowski – proboszcz parafii w Kosakowie.

Piaśnica_executionNiemiec G. mówi dziś o rozstrzeliwaniu Polaków. Mówi to w miejscu, gdzie nieopodal są masowe groby zamordowanych przez niemieckich oprawców z Selbstschutzu, często sąsiadów z tych samych miejscowości.

Słowa G. są dobrze znane Polakom. To język niemieckich zbrodniarzy z lat 1939-45 żywcem przeniesiony do naszych czasów. Język pełen nienawiści i rasistowskiej pogardy dla Polaków. To

Rozstrzelanie Polaków w Lasach Piaśnickich, 1939

język morderców z SS, Selbstschutzu, Feldgendarmerie i Wehrmachtu.

Nie zamierzamy tolerować dłużej antypolskiej pogardy na ziemi, w której spoczywają ofiary Niemców..

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom podejmie wszelkie starania, by Hans Gunther G. odpowiedział przed sądem za mowę nienawiści skierowaną do Polaków.

Maciej Świrski

Prezes Zarządu

Reduta Dobrego Imienia –Polska Liga przeciw Zniesławieniom

 

 

Ochrona dobrego imienia Żołnierzy AK – bronimy oddziału 993/W (likwidacyjnego)

Marzec 14, 2016

Tadeusz_Towarnicki_4Reduta Dobrego Imienia zorganizowała w dn. 11.03.2016 konferencję prasową w sprawie skandalicznego tekstu który pojawił się w numerze 8/2016 Tygodnika Wprost, omawiającego książkę „Ptaki drapieżne. Historia Lucjana ‚Sępa’ Wiśniewskiego, likwidatora z kontrwywiadu AK” autorstwa Michała Wójcika i Emila Marata (Wydawnictwo Znak literanova, Kraków 2016)

W konferencji wzięli udział: Maciej Świrski – prezes RDI, mec. Monika Brzozowska – Dyrektor Działu Prawnego RDI, Juliusz Kulesza (odznaczony przez IPN tytułem Kustosz Pamięc)i – badacz dziejów oddziału 993/W bojowego oddziału likwidacyjnego Kontrwywiadu KG AK, Mariusz Olczak z Archiwum Akt Nowych – badacz dziejów Armii Krajowej, Jakub Bąk – wnuk Hipolita Bąka, żołnierza oddziału 993/W, Agnieszka Bąk –  córka Stanisława Bąka, żołnierza oddział 993/W

Tadeusz Towarnicki „Naprawa” (z lewej)  d-ca oddz. 993/W
źr. www.1944.pl

Książka „Ptaki drapieżne” i omawiający ją artykuł we Wprost w nr. 8/2016 uderza w dobre imię żołnierzy Armii Krajowej, walczących na najtrudniejszym odcinku walki podziemnej – likwidacji konfidentów Gestapo, szmalcowników i gestapowców. Szczególnie zaś uderza w dobre imię Braci Bąk, będących trzonem oddziału 993/W, bohaterskich żołnierzy, odznaczonych najwyższymi odznaczeniami bojowymi – Virtuti Militari i Krzyżami Walecznych. Dlatego podczas konferencji obecni byli przedstawiciele Rodziny.

W omówieniu książki we „Wprost” Bracia Bąk przedstawieni są jako bandyci, a działania oddziału 993/W, który przeprowadził najważniejsze akcje likwidacyjne w okupowanej Warszawie (m.in. „Za Kotarą”, „Europejska”, „Durrfeld”, „Leitgeber”, „Komitet Ukraiński”) jako indywidualne akcje zemsty, czy prywatne porachunki.

Książka, nosząc tytuł odnoszący się do losów jednego z żołnierzy oddziału 993/W wykorzystuje jedynie w niecałych 40 % słowa wypowiedziane przez „Sępa” Wiśniewskiego – reszta są to luźne dywagacje Wójcika i Marata na temat konspiracji i Polskiego Państwa Podziemnego, w znaczny sposób deprecjonujące polskie podziemie i władze Armii Krajowej.

Juliusz Kulesza, badacz historii oddziału (i sam kombatant AK) został poproszony przez autorów o konsultacje i napisanie wstępu do książki, lecz odmówił po zapoznaniu się z treścią, ponieważ tekst aż roi się od przeinaczeń, przekłamań i po prostu szkolnych błędów (np. autorzy mylą Delegata Rządu na Kraj Jana Stanisława Jankowskiego ze Stanisławem Jankowskim „Agatonem” – cichociemnym i dowódcą Wydziału Legalizacji i Techniki w Oddziale II Komedy Głównej AK)

Rodzina Braci Bąk wystosowała do redakcji „Wprost” żądanie sprostowania, a asystę prawną i  organizacyjną zapewniła Reduta.

O dalszym rozwoju sprawy będziemy informować.

Reduta zaprasza: Niezłomni Żołnierze wyklęci – święto żołnierzy wyklętych w Bazylice Św. Krzyża w Warszawie

Marzec 4, 2016

wykleci

Niezłomni Żołnierze Wyklęci 
dolny kościół Bazyliki Św. Krzyża w Warszawie

Krakowskie Przedmieście 3

Program:

5.marca 2016 r. 

godz. 15.00

Przegląd filmów dokumentalnych Aliny Czerniakowskiej

W sprawie Generała „Nila” (rzecz o Auguście Fieldorfie)

Czy warto było tak żyć? (rzecz o Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu”)

Burta i inni (rzecz o Janie Leonowiczu i Jego żołnierzach)

Silniejszy od warunków (rzecz o Jerzym Smoniewskim)
Pomiędzy filmami spotkanie z Autorką, kawa, herbata i dyskusja.

6. marca 2016 r. 

godz. 13.00

Spektakl Teatru Rapsodycznego Gryps – rzecz o Żołnierzach Niezłomnych

występują:

Mariola Orłowska,
Maciej Orłowski,
Paweł Piekarczyk

scenariusz ułożono z oryginalnych piosenek, wierszy– często więziennych – i wypowiedzi (listów, grypsów, mów procesowych, wspomnień) partyzantów i więźniów politycznych okresu stalinowskiego – m.in., Łukasza Cieplińskiego, Stanisława Sojczyńskiego, Tadeusza Płużańskiego, Jana Hoppe, Andrzeja Czaykowskiego.

godz. 15.00

Pilecki reż. Mirosław Krzyszkowski – film fabularny 90 min.

godz. 19.00

Msza św. Duszpasterstwa Akademickiego Bazyliki św. Krzyża w intencji Żołnierzy Wyklętych i Ich Rodzin

zapraszają: Bazylika św. Krzyża w Warszawie, Teatr Rapsodyczny, Reduta Dobrego Imienia, Alina Czerniakowska, Paweł Piekarczyk, współpraca: Grupa Historyczna Zgrupowanie Radosław, Kondrat Media

Wstęp wolny!
Serdecznie zapraszamy!

Maciej Świrski i Reduta Dobrego Imienia

 

Wywiad prezesa Reduty dla izraelskiego dziennika Maariv

Luty 26, 2016

W dniu 22. 01. 2016 roku w izraelskim dzienniku Maariv ukazał się wywiad z prezesem Reduty Dobrego Imienia. Dziennik zamieścił obszerny fragment wywiadu, który poniżej publikujemy w całości. Wywiad przeprowadził Nissan Tzur, korespondent Maariv w Polsce.

Jak Pan skomentuje propozycję ustawy penalizującej użycie sformułowanie „polskie obozy śmierci”?

OK__IMAG4015Prawo to jest niezbędne do tego, żeby zatrzymać oszczerstwa, które od dłuższego czasu dotykają Polskę i Polaków. Sformułowanie „POK” i podobne jest po prostu „kłamstwem oświęcimskim” – czyli zaprzeczeniem niemieckiego sprawstwa Holocaustu.  Oczywiście nie zawsze użycie tego sformułowania wynika ze złej woli, premedytacji – w większości jest to wynik ignorancji i braku wiedzy historycznej. Ale ponieważ prawo kształtuje postawy – uchwalenie takiego prawa pozwoli na wyeliminowanie zniesławiających określeń z mediów międzynarodowych. Tu należy czytelnikom z Izraela powiedzieć, że Polacy użycie tego określenia odbierają jako zniesławienie także dlatego – o czym w świecie się nie pamięta – że byli ofiarami niemieckiego ludobójstwa. Tak, trzeba tu jasno powiedzieć – dwa bratnie narody, Polacy i Żydzi, mieszkający wspólnie od wieków padły ofiarą niemieckich okrucieństw. I trzeba powiedzieć też to, że wprowadzenia takiego prawa o karaniu za POK jest z korzyścią nie tylko dla Polaków, ale także dla Żydów, ponieważ pozwoli to na skuteczną walkę z fałszowaniem historii przez wszystkich tych, którzy chcą zdjąć winę z Niemców. Zbrodnie dokonane przez Niemców są nie do zatarcia po wieczne czasy, wina niemiecka nie jest do zdjęcia pomimo wszelkich wysiłków ich propagandy historycznej.

Jakie plany ma Pańska organizacja w sprawie „polskich obozów”? Czy już zrobiliście w ciągu ostatnich miesięcy/tygodni?

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom identyfikuje wszelkie przypadki kłamstw i zniesławień wymierzonych w Polskę i Polaków  gromadząc je w Dziale Dokumentacji. Jednak najważniejszym elementem jest reakcja na pojawiające się oszczerstwa związana z jego nagłośnieniem w formie petycji, informacji do mediów, listów i domaganiem się usunięcia lub sprostowania ew. napiętnowania oszczercy aż w końcu – akcją prawną.

Najczęściej oszczerstwa dotyczą właśnie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne/zagłady”, „nazistowskie obozy zagłady w Polsce” (sugerujące, że naziści byli Polakami) lub wręcz „polskie nazistowskie obozy zagłady”. Powyższe sformułowania często publikowane są  w międzynarodowych mediach. Wszystkie takie przypadki są identyfikowane przez Dział Dokumentacji Reduty, a do redakcji wysyłane są oficjalne sprostowania.

Tylko w ostatnim czasie Reduta interweniowała kilkanaście razy na okoliczność użycia sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. Tak było w przypadku norweskiej publicznej telewizji NRK, która w ubiegłym roku opublikowała je na swojej stronie internetowej. Reduta interweniowała u ambasadora, w norweskiej Radzie Etyki Mediów, przeprowadziła także spotkanie szkoleniowe dla norweskich dziennikarzy informując o rzeczywistej sytuacji w okupowanej przez Niemców Polsce. Dopiero jednak zorganizowana przez Redutę petycja do norweskiej Rady Etyki Mediów podpisana przez ponad 41 tys. osób przyniosła efekt. Sformułowanie „polskie obozy koncentracyjne” zostało zastąpione przez „niemieckie obozy koncentracyjne na terenie okupowanej przez nazistów Polsce”.

Z prawdziwym wysypem kłamliwego sformułowania „polskie obozy zagłady” w mediach mamy zwykle do czynienia w okresie rocznic, jak np. rocznica wyzwolenia Auschwitz. Co roku przodowały w tym media w Niemczech. W tym roku Reduta wykonała jednak krok wyprzedzający i na kilka dni przed kolejną rocznicą wyzwolenia obozu przeprowadziła szeroko zakrojoną akcję informacyjną skierowaną właśnie do niemieckich mediów, także lokalnych. W takiej sytuacji trudno tłumaczyć się brakiem wystarczającej wiedzy. W efekcie nie zanotowaliśmy żadnego przypadku użycia oszczerczego sformułowania w tych mediach.

Pojawiły się za to m.in. w internetowym wydaniu włoskiego „Corriere Dela Sera” czy  rosyjskiej agencji RIA Nowosti. W takich przypadkach po wysłaniu przez Redutę wniosku o sprostowanie, błąd skorygowano lub jak w przypadku RIA Novosti, informację usunięto z serwisu.

Widzimy zatem, że szeroko zakrojona akcja informacyjna ma głęboki sens i jest to dla nas jeden z drogowskazów do działań w najbliższej przyszłości.

Mamy jednak do czynienia także z ewidentnymi zafałszowaniami historii przez osoby, które trudno posądzać o brak elementarnej wiedzy historycznej.  Tak było w przypadku pseudo- historyka Tomasza Grossa, który wyspecjalizował się w szkalowaniu Polaków przypisując nam m.in. współsprawstwo Holokaustu stwierdzeniem  jakoby „w czasie wojny Polacy zabili więcej Żydów niż Niemców” w artykule „Europejczycy Wschodni nie mają wstydu” opublikowanym 13 września 2015 r. na łamach Die Welt. Za to oszczerstwo Reduta skierowała sprawę przeciwko J.T. Grossowi o czyn z art. 133 kodeksu karnego w sprawie publicznego znieważenia Narodu Polskiego do prokuratury. Wystąpiliśmy  także z petycją w sprawie osobistego nadzoru prokuratora generalnego nad śledztwem, zachęcając obywateli do składania osobistych doniesień. Ponad sto osób złożyło takie doniesienie. Co ciekawe, od czasu podjęcia działań w sprawie J.T Grossa serwery WWW Reduty przez wiele tygodni podlegały systematycznym atakom. Postępowanie nadal  jest w toku, podobnie jak skierowany przez nas w październiku 2015 r. wniosek do Prezydenta o pozbawienie J.T. Grossa tytułu Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP. Obecnie sprawa ta jest rozpatrywana przez kancelarię Prezydenta.

Innym przypadkiem jest choćby stwierdzenie wypowiedziane przez Joëla MerguiCentralnego Konsystorza Żydowskiego Francji na antenie francuskiej iTele należącej do Canal+, który 6 stycznia br. stwierdził, że „nigdy jeszcze społeczność żydowska nie powstała zbrojnie w imieniu Judaizmu, aby zniszczyć Hiszpanię, która ich wygnała, czy też Polskę, która ich zagazowała.” W tej sprawie także wysłaliśmy sprostowanie powołując się na prawodawstwo francuskie.

Oszczerstwa pojawiają się także w publikacjach książkowych. Ostatnim takim przypadkiem jest wyjątkowo kłamliwe sformułowanie „polskie SS” w publikacji Dany Wagner i Ratny Omidvar wydanej przez Between the Lines w Kanadzie. W tej sprawie Reduta wystosowała do wydawnictwa wniosek o natychmiastowe wycofanie nakładu ze sprzedaży i przypisaniu jednostkom SS właściwej narodowości – czyli niemieckiej. Co ciekawe, autorki – a nie wydawnictwo, zapowiedziały jedynie wprowadzenie erraty z określeniem „the SS”. To nas absolutnie nie satysfakcjonuje, o czym Reduta poinformowała w specjalnej petycji. Książka szkalująca Polaków nadal jest w obiegu. Ta sprawa jest rozwojowa i prawdopodobnie znajdzie swój finał na sali sądowej.

Nie brakuje także przypadków oszczerstw i manipulacji uprawianych za pomocą produkcji filmowych. Mam tu na myśli choćby trzy odcinkowy serial produkcji niemieckiej „Nasze matki, nasi ojcowie”, który został wyemitowany w czerwcu 2013 r. w TVP. W serialu tym żołnierze Armii Krajowej zostali pomówieni o antysemityzm i współudział w zbrodniach nazistowskich. Reduta skierowała tę sprawę tj. o czyn z art. 133 kk w sprawie publicznego znieważenia Narodu Polskiego do prokuratury. Po zakończeniu czynności w ramach międzynarodowej pomocy prawnej śledztwo w tej sprawie ponownie zostało podjęte.

Innym przykładem jest oskarowy film „Ida”, który w pozbawionych elementarnej wiedzy o historii II WŚ widzach może wywołać fałszywe przeświadczenie, że to Polacy wymordowali europejskich Żydów i zrabowali ich majątek. Dlatego Reduta wystosowała stanowczy protest do Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej domagając się umieszczenia w czołówce filmu podstawowych informacji dotyczących prawdy historycznej z tamtego okresu. Zaproponowaliśmy umieszczenie  kilku oczywistych prawd o których zawsze należy pamiętać. Pozwolę sobie je przypomnieć:

  1. Polska była pod okupacją niemiecką w latach 1939-1945
  2. Niemieccy okupanci prowadzili politykę eksterminacji Żydów.
  3. W okupowanej przez Niemców Polsce za ukrywanie Żydów Niemcy karali śmiercią nie tylko tego, który ukrywał, ale także całą jego rodzinę, pomimo to wielu Polaków ukrywało Żydów.
  4. W ten sposób zginęły tysiące Polaków oddających życie za sąsiadów i współobywateli Rzeczypospolitej – prześladowanych Żydów.
  5. Legalne władze Polskiego Państwa Podziemnego, uznawane przez Aliantów, z całą surowością karały śmiercią przypadki prześladowania Żydów przez tych z Polaków, których zdemoralizowała okrutna i bezwzględna okupacja niemiecka.
  6. Instytut YadVashem najwięcej tytułów Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznał Polakom.

Propozycja penalizacji sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” pojawia się w tym samym czasie gdy polski rząd rozważa odebranie Orderu Zasługi Janowi Tomaszowi Grossowi. Biorąc pod uwagę fakt, że niektóryz Polacy brali udział w okrucieństwach w stosunku do swoich żydowskich sąsiadów, czy nie czuje Pan, że to jest jakiś rodzaj kampanii polskiego rządu aby zdjąć odpowiedzialność z Polaków źle czyniących (wrong doing) podczas Holocaustu? I dodatkowo  tej kwestii – Prezydent Duda oskarżył Bronisława Komorowskiego o „oczernianie reputacji Polski poprzez przepraszanie za masakry przeprowadzone przez Polaków podczas Holokaustu”. Czy zgadza się Pan z Panem Dudą?

Po pierwsze – to nie polski rząd zainicjował działania w sprawie Grossa, lecz moja organizacja – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. I stało się to ze względu na to, że w momencie gdy polski rząd negocjował z partnerami europejskimi kwestię tzw. obowiązkowych kwot imigracyjnych swoim tekstem w którym oskarżył Polaków o ksenofobię i antysemityzm i napisał także kłamliwie, że „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców” – co spowodowało osłabienie polskiego stanowiska negocjacyjnego. Po pierwsze Polacy nie są ksenofobami i antysemitami, a po drugie – tzw. „sprawa Grossa” jest szersza niż tylko jego tzw. „praca naukowa”. Order Zasługi , którym Gross został odznaczony otrzymuje się w Polsce na „rozwijanie i umacnianie dobrych relacji Polski z innymi narodami”. Otóż jego książki na temat relacji polsko-żydowskich, poprzez stawianie skrajnych tez, wyolbrzymianie wydarzeń marginalnych i oskarżanie WSZYSTKICH Polaków o antysemityzm i mordowanie Żydów – przecież nie buduje dobrych relacji z narodem żydowskim, lecz generuje konflikt. Gross po prostu sprzeniewierzył się ideom jakie stoją za tym orderem i dlatego wystosowaliśmy petycję do Prezydenta Polski w sprawie odebrania orderu Grossowi. Nie można honorować człowieka, który powoduje konflikt z innymi narodami!

Jeśli Pan pyta o działania Prezydenta Dudy w tej sprawie – proszę pytać rzecznika Prezydenta. Nie ma  „rządowego planu ukrycia polskich win”. W sprawie tych z Polaków, którzy w jakiś sposób prześladowali Żydów w trakcie wojny rozliczaliśmy się bardzo surowo w czasie wojny – i robiły to Sądy Specjalne konspiracyjnej Armii Krajowej, a oddziały likwidacyjne wykonywały wyroki śmierci, na tych, którzy Żydów wydawali w ręce Niemców.

Według mnie absolutnie skandalicznym było, że były prezydent Komorowski, w czasie gdy pełnił urząd odważył się powiedzieć o Polakach, że jest „narodem sprawców”. To stwierdzenie Komorowskiego legitymizuje kłamliwą propagandę historyczną Niemiec, chcących podzielić się swoimi winami z II wojny światowej. A trzeba pamiętać, że Niemcom udało się rozdzielić słowo „Germany”od słowa „Nazi” i w tej chwili wielu ludzi jest przekonanych, że Niemcy byli okupowani przez jakichś „Nazistów”. Na to kłamstwo nie ma i nie może być zgody.

Jak Pan myśli, dlaczego ze wszystkich krajów Niemcy wybrali Polskę, aby zbudować tu większość ich obozów śmierci?

A dlaczego Niemcy, spośród wielu krajów, wybrali właśnie Polskę, by wprowadzić przepis, że za pomoc Żydowi zostanie zabity sprawca i cała jego rodzina?

Pańskie pytanie odbieram jako ukrytą sugestię, że Niemcy dlatego utworzyli te obozy na terytorium okupowanej Polski bo rzekomo wszyscy Polacy byli czy są antysemitami. Otóż wobec takiej interpretacji i takim poglądom szczególnie się sprzeciwiamy.  Skoro karano śmiercią za pomoc Żydom, to znaczy, że Polacy chcieli tej pomocy udzielać!

Niemcy ulokowali te obozy w okupowanej przez nich Polsce ponieważ tu było największe skupisko Żydów w Europie – prawie 3,5 mln Żydów było obywatelami Polski. I trzeba pamiętać, że Niemcy mordowali  w obozach Żydów i Polaków, Romów-Sinti, obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. A więc na lokalizację wpłynęły względy praktyczne, a po drugie – w Polsce nie istniały żadne formy polskiego państwa kolaborującego z Niemcami, a więc nie było także w jakikolwiek sposób opinii z którą Niemcy mogliby się liczyć. Po prostu – Polacy i inni Słowianie byli przez Niemców traktowani jako „podludzie” (Untermensch), przeznaczeni do późniejszej eksterminacji (chociaż w trakcie okupacji ta eksterminacja już trwała). Inaczej niż w Danii, Francji czy Holandii – gdzie w prawdzie pod okupacją, ale jednak istniał jakiś rodzaj opinii publicznej. Nie mówiąc już o tym, że z Holandii czy Francji informacja o Holocauście szybciej by dotarła do Aliantów (którzy dowiedzieli się o Holokauście dzięki Janowi Karskiemu i Rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu którzy z narażeniem życia zdobywali te informacje). Gdyby Auschwitz był w Holandii albo we Francji informacja do Anglii i wolnego świata dotarłaby dużo wcześniej, a i tak zostałaby zapewne zignorowana. Generalnie podsumowując Holokaust był możliwy właśnie dlatego, że Niemcy zniszczyli państwo polskie i w konsekwencji nie mogło ono swoich żydowskich obywateli obronić. A Polacy heroicznie w warunkach nieludzkiej okupacji starali się jednak mimo zagrożenia życia pomóc Żydom. Była organizacja „Żegota”, która niosła tę pomoc w ramach polskiej konspiracji, były wysiłki tysięcy  prywatnych osób, tak jak wspomniani już Ulmowie. Oblicza się że aby pomóc jednemu Żydowi potrzeba było wysiłku około 50 Polaków, narażających życie.

Czy sądzi Pan, że jest jakaś próba zranić wizerunek Polski i reputację w ostatnich latach poprzez użuycie terminu „polskie obozy śmierci” albo w jakiś inny sposób? Jeśli tak to dalczego?

Zniesławienia przeciwko Polsce i Polakom w postaci używania określenia „POK” „POŚ” „polskie komory gazowe” i podobne używane są z dwóch powodów: pierwszy to ignorancja, wynikająca z nieznajomości historii i bezrefleksyjnego uleganiu wrogiej w stosunku do Polski propagandzie. Drugi powód to zła wola i celowe działanie mające na celu zniszczenie wizerunku Polski. I chciałbym się tu odwołać do bezpośrednich doświadczeń czytelników w Izraelu: państwo Izrael i IDF jest oskarżane o rozmaite okrucieństwa w stosunku do Palestyńczyków, antyizraelska propaganda we współczesnym świecie generuje postawy antysemickie, zwłaszcza to co słychać ze strony lewicowej opinii na zachodzie Europy. W konsekwencji Żydzi w Europie czują się coraz bardziej zagrożeni, a w dobie islamskiego radykalizmu i kryzysu migracyjnego te oskarżenia w stosunku do Izraela, niszczące wizerunek waszego państwa powodują niechęć do pomocy Izraelowi w sytuacji zagrożenia. A przecież Żydzi z Izraela, dumni z odbudowy swojego państwa wiedzą, że Izrael broni się przed barbarzyńskimi atakami terrorystów. Izraelczycy wiedzą jaka jest prawda.

Podobna jest obecnie sytuacja Polaków: Polacy wiedzą jaka jest dzisiejsza Polska, wiedzą, że w Polsce praktycznie nie ma zagrożenia antysemityzmem,  w szerokich kręgach społeczeństwa Izrael cieszy się sympatią (właśnie ze względu na twardą obronę swojej niepodległości i bronienie cywilizacji przez barbarzyńcami). Polacy znają historię, wiedzą jaka jest prawda i kto naprawdę zorganizował obozy śmierci – Niemcy. Natomiast Polska jest członkiem NATO. Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego jest czysto polityczny – w przypadku napaści pomoc zaatakowanemu członkowi NATO zostanie udzielona w sposób adekwatny do zagrożenia włącznie z pomocą militarną. A więc od woli politycznej rządzących zależy czy Polska dostanie pomoc w przypadku napadu. Kto z rządzących w państwach NATO będzie wchodził w konflikt zbrojny w obronie Polski, jeśli Polacy nie będą się cieszyć sympatią obywateli państwa które ma bronić Polskę? Akcja zniesławień Polski ma swój cel – spowodowanie, żeby gwarancje w stosunku do Polski w ramach NATO praktycznie nie zadziałały. Proszę sobie odpowiedzieć kto na tym korzysta.

Link do wywiadu w wersji online Maariv: http://www.maariv.co.il/news/world/Article-527275

Jest projekt ustawy penalizującej użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”

Luty 17, 2016

jakiswirskirkonfW dn, 15.02.2016 odbyła się konferencja prasowa w Ministerstwie Sprawiedliwości z udziałem Sekretarza Stanu Patryka Jakiego i Prezesa Reduty Dobrego Imienia Macieja Świrskiego.

Konferencja była poświęcona opracowanemu właśnie w MS projektowi ustawy penalizującej używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” i podobne.

Reduta brała aktywny udział w konsultacjach przy opracowywaniu tego projektu.

Jeszcze w roku 2013 rozpoczęliśmy zbieranie podpisów pod petycją do ówczesnego marszałka Sejmu w sprawie uchwalenia takiej ustawy. Podpisów tych jest prawie 40 tysięcy.

Wtedy projekt opracowany przez Prawo i Sprawiedliwość wpłynął wprawdzie do Sejmu, ale utknął do końca kadencji w komisji sejmowej.

Teraz nowe władze Ministerstwa Sprawiedliwości opracowały projekt ustawy, która daje narzędzia do występowania przeciwko oszczercom zarówno na drodze karnej (postępowania będą wszczynane z urzędu przez Pion Śledczy IPN) jak i na drodze cywilnej – organizacje społeczne mające w celach statutowych ochronę dobrego imienia Polski będą mogły pozywać oszczerców.

Jest to istotne, ponieważ do tej pory (jak było np. w przypadku niemieckiego filmu „Nasze matki nasi ojcowie”) musieliśmy przeprowadzić całą aranżację prawną, żeby można było pozwać twórców tego filmu – po prostu według polskich sądów do tej pory organizacje społeczne nie miały interesu prawnego do występowania w takich sprawach.

Co ważne zaproponowano także wczoraj zmiany w Konstytucji, które chronią dobre imię Rzeczypospolitej i Narodu Polskiego (rozumianego jako wspólnota wszystkich obywateli). W ten sposób wreszcie Państwo Polskie będzie mogło chronić godność Narodu.

Propozycja Ministerstwa Sprawiedliwości składa się z 3 filarów:

1.Dodanie do Konstytucji art. 28a, który dotyczy zapewnienia ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej oraz Narodu Polskiego.

2. Wprowadzenie ochrony na drodze cywilnej. Powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego w związku z jego naruszeniem może wytoczyć Instytut Pamięci Narodowej lub organizacje pozarządowe w zakresie swoich zadań statutowych.

3. Wprowadzenie ścieżki karnej w stosunku do osób, które publicznie i wbrew faktom przypisują narodowi Polskiemu udział, organizowanie, odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnienie zbrodni przez III Rzeszę niemiecką. W propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości osoby takie podlegałyby karze pozbawienia do lat 5, a osoby, które dokonały takiego czynu nieumyślnie podlegałyby karze grzywny lub ograniczenia wolności.

Liczymy, że nowe prawo zostanie uchwalone jak najszybciej, tak, aby ukrócić oszczerstwa.

„Nie było polskiego SS!” List do wydawców i autorek książki, w której występuje oszczercze sformułowanie

Luty 7, 2016

OkladkaTermin „polskie SS” pojawił się w książce „Flight and Freedom. Stories of Escape to Canada” jako autorki podpisane są  Ratna Omidvar i Dana Wagner. Wśród 30 historii osób, które znalazły schronienie w Kanadzie znalazła się sylwetka Maxa Farbera. W opowieści o nim znalazł się następujący passus:

„Z początku pewna liczba Żydów z okolicy została wysłana do lokalnych obozów koncentracyjnych. Ale w 1941 wojsko niemieckie, polskie SS (Schutzstaffel) i kolaboranci rozpoczęli zapędzanie żydowskich rodzin do prowizorycznych gett”Flight and Freedomm-wpis

Użycie tego sformułowania (Polish SS) przez autorki książki wskazuje albo na całkowitą ignorancję, niedbalstwo redakcyjne albo działanie z premedytacją.

Autorki wydają się być osobami gruntownie wykształconymi – obie wykładają na Uniwersytecie Ryerson w Kanadzie. Pochodząca z Iranu Ratna Omidvar jest znaną działaczką w kwestii migracji i integracji  uchodźców. Założyła organizację pod nazwą Global Diversity Exchange. Co ciekawe została odznaczona przez Republikę Federalną Niemiec Krzyżem Zasługi.  Natomiast Dana Wagner jest założycielką portalu politycznego FactsCan, uprawia „niezależne dziennikarstwo”.

Pojawienie się sformułowania „Polish SS” w pozycji poświęconej migracji i kwestom asymilacji migrantów rzuca nowe światło na stan umysłów elit intelektualnych świata zachodniego. Być może to, że Polska ma twarde stanowisko w kwestii utrzymania swojej tożsamości kulturowej i nie zgadza się na rozszerzenie obowiązkowych kwot imigracyjnych w głowach takich działaczy jak Ratna Omidvar utożsamiamia się z „faszyzmem” a stąd już tylko krok do „polskiego SS”. Jeśli dodać do tego ignorancję i po prostu głupotę – mamy wytłumaczenie tego zdarzenia. Nie zmienia to faktu, że Polacy zostali przez autorki i redakcję wydawnictwa obrażeni. Dlatego żądamy wycofania książki ze sprzedaży i publicznych przeprosin.

Jeśli tego nie zrobią – Reduta wystąpi na drogę prawną.

I tu należy dodać pewne wytłumaczenie: Dział Prawny RDI wypracował metodę postępowania przed polskimi i zagranicznymi sądami, aby uzyskać maksymalne efekty. W konsekwencji powstała procedura, która ma swoje kolejne kroki – pierwszym z nich jest żądanie sprostowania (lub jak w tym przypadku wycofania książki ze sprzedaży), potem dopiero, w przypadku odmowy – skarżenie przed sądem. Zwłaszcza w świecie anglosaskim zachowanie odpowiedniej kolejności kroków jest kluczowe. Dlatego najpierw wysyłamy list (który w formie petycji podpisujący popierają), a potem następują kroki prawne.

ZAPRASZAMY DOP PODPISYWANIA LISTU. PONIŻEJ POLSKIEJ WERSJI ZNAJDUJE SIę KLAWISZ „PODPISZ”. Po jego kliknięciu nastąpi przeniesienie do serwisu CitizenGo gdzie można podpisać się pod listem.

Poniżej zamieszczmy jej treść w języku polskim.  Wersja angielska jest wysyłana do oszczerców za pośrednictwem serwisu CitizenGo.


Treść listu

Do wydawcy,

w książce wydanej przez was „Flight and Freedom” na stronie 178 znajduje się passus „Polish SS”.

W imieniu tysięcy członków i sympatyków Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom i wszystkich Polaków żądamy publicznych przeprosin i wycofania książki ze sprzedaży.

Nie istniało nigdy „Polish SS”. Polacy jako pierwsi stawili opór Hitlerowi jego państwu bezprawia i śmierci. Polska podczas II wojny światowej straciła prawie 20% populacji.

Polscy obywatele, zarówno Polacy, Żydzi jak i innych narodowości byli rozstrzeliwani na ulicach, mordowani w niemieckich i sowieckich obozach koncentracyjnych, gazowani w komorach gazowych, głodzeni i zabijani przez Niemców i ich pomocników z różnych krajów.

Polska nigdy nie skapitulowała. Walczyliśmy od pierwszego do ostatniego dnia wojny. Polscy żołnierze walczyli wspólnie z żołnierzami kanadyjskimi: kapitan Romuald Nałęcz-Tymiński dowódca okrętu ORP Ślązak uratował 82 kanadyjskich żołnierzy w Dieppe. Gen. Maczek i gen. Anders współdziałali na froncie razem z Kanadyjczykami. Polscy piloci latali razem z Kanadyjczykami – a teraz w Kanadzie publikuje się książki lżące Polaków.

Nie było żadnych Polaków walczących w Waffen SS (i nie było żadnych polskich jednostek Waffen SS). Niemcy okupowali Polskę w latach 1939-1945, a emigracyjny rząd Polski przybył do Londynu w 1940 r.

Polacy przeciwstawiali się niemieckiej okupacji Polski. Polskie Państwo Podziemne było największym ruchem oporu w czasie II wojny światowej. Polski ruch oporu wraz z Armią Krajową był największy spośród wszystkich okupowanych przez Niemcy krajów. W Polsce nie powstał żaden rząd kolaboracyjny, a  kolaboracja była karana śmiercią przez Polskie Państwo Podziemne.

Jeśli zatem wydając swoją książkę nie sprawdziliście podstawowych faktów to znaczy, że nie jesteście godni miana uczciwych wydawców, którzy dbają o prawdę historyczną. Ale jeśli popełniliście to oszczerstwo celowo – tym bardziej musicie przeprosić i wstrzymać dystrybucję książki, o czym napisaliśmy na początku.

Jeśli nasze żądanie nie zostanie spełnione wystąpimy na drogę sądową.

Maciej Świrski

Prezes Zarządu

podpisz klawisz

Reduta ostrzega niemieckie media w związku z rocznicą Auschwitz

Styczeń 23, 2016

Wersja niemiecka ostrzeżenia do ściągnięcia Ściągnij

Wersja angielska do ściągnięcia Ściągnij

Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom w związku z rocznicą wkroczenia Armii Czerwonej do obozu Auschwitz ostrzega niemieckie media przed używaniem sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”.

Reduta dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom wysyła do redakcji zagranicznych mediów (przede wszystkim w Niemczech) list-ostrzeżenie, przestrzegający przed używaniem sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” w artykułach rocznicowych w związku z kolejną rocznicą „wyzwolenia Auschwitz”

Armia Czerwona wkroczyła do obozy koncentracyjnego Auschwitz w dn. 26.01.1945 roku. W związku ze zbliżającą się rocznicą Reduta dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom podjęła akcję informacyjną, mającą na celu zapobieżenie pojawienia się w niemieckich mediach sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” i podobne, informując, że tego rodzaju sformułowanie jest „kłamstwem oświęcimskim” i czyli zaprzeczeniem niemieckiego sprawstwa Holokaustu. Jest to ścigane prawem w Republice Federalnej Niemiec.

List jest wysyłany do redakcji niemieckich gazet.

Poniżej przytaczamy tekst informacji:

 

„Polska Liga przeciw Zniesławieniom informuje i ostrzega w związku ze zbliżającą się rocznicą wkroczenia Armii Czerwonej do Auschwitz:

W latach ubiegłych w artykułach rocznicowych pojawiło się zatrważająco wiele przypadków użycia określenia „polski obóz zagłady Auschwitz” lub „polski obóz koncentracyjny Auschwitz”.

Obóz zagłady w Auschwitz został utworzony w 1940 roku przez Niemców na terenie Polski okupowanej przez III Rzeszę Niemiecką po napaści na Polskę we wrześniu 1939 roku. Początkowo celem tego obozu była eksterminacja polskiej inteligencji. Po założeniu obozu Auschwitz II stał się miejscem masowej eksterminacji Żydów.

Rząd Polski od września 1939 był na uchodźstwie, najpierw we Francji a później w Wielkiej Brytanii i nie sprawował jurysdykcji na okupowanych przez Niemców terenach. Wedle konwencji haskiej odpowiedzialność za wydarzenia na okupowanym terenie bierze okupant.

Ludobójstwo dokonywane  przez Niemców w latach 1939-1945 na Polakach, Żydach, Romach i innych narodach w obozach koncentracyjnych i zagłady w utworzonych na terenach okupowanej przez Niemców Polski przez władze III Rzeszy Niemieckiej dokonywało się przy obojętności aliantów koalicji antynazistowskiej. Polski Rząd na uchodźstwie wielokrotnie alarmował wolny świat o dokonywanym przez Niemców ludobójstwie.

W Polsce istniał największy w okupowanej przez Niemców Europie ruch oporu, zarówno wojskowy jak i cywilny. Władze Polskiego Państwa Podziemnego wykonywały wyroki śmierci na wszystkich tych, którzy próbowali przyłączyć się do niemieckiej akcji prześladowania Żydów.

Polska Była jedynym krajem w okupowanej Europie w którym Niemcy wprowadzili karę śmierci za pomoc Żydom – za ich ukrywanie i jakiekolwiek wsparcie.  Kara ta dotykała całych rodzin, dorosłych i dzieci. Mimo tego Polacy pomagali swoim żydowskim współobywatelom. Tysiące Polaków Niemcy zabili za udzielanie pomocy Żydom.

Niemieckie obozy koncentracyjne i zagłady na terenie Polski, w tym Auschwitz były niemieckimi instytucjami, z niemieckim personelem państwowym, wypełniającymi niemieckie zadania gospodarcze i polityczne.

Dlatego też Polska Liga przeciw Zniesławieniom przypomina w związku z rocznicą wkroczenia Armii Czerwonej do Auschwitz, że prawidłowa nazwa obozu Auschwitz to „niemiecki nazistowski obóz zagłady Auschwitz”. Określenie „niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny/zagłady” dotyczy wszystkich obozów, które Niemcy założyli na terenie okupowanej Europy i we własnym kraju.

Nie istniały „polskie obozy koncentracyjne”. Polacy obok Żydów byli ofiarami niemieckiego ludobójstwa. Polska w wyniku rozpętanej przez Niemców wojny straciła prawie 20% populacji.

Określenie „polskie obozy koncentracyjne” jest „kłamstwem oświęcimskim” czyli zaprzeczeniem niemieckiego sprawstwa Holokaustu, ściganym przez prawo Republiki  Federalnej Niemiec.

Polska Liga przeciw Zniesławieniom ostrzega, że będzie występować na drogę sądową przeciwko tym redakcjom i dziennikarzom, którzy użyją sformułowania „polski obóz zagłady”, „polski obóz koncentracyjny” lub podobne.

Maciej Świrski

Prezes Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom”

Reduta zaprasza na koncert „Dzień Powstania” z okazji 153 rocznicy Powstania Styczniowego

Styczeń 21, 2016

Z okazji 153 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego

Reduta Dobrego Imienia i Muzeum Kolekcji Jana Pawła II

serdecznie zapraszają do wzięcia udziału w uroczystości upamiętniającej niepodległościowy zryw Polaków

23 stycznia od godz. 16.30 w Galerii Porczyńskich, Plac Bankowy 1, Warszawa
W programie uroczystości:

„Pamiętniki z Powstania Styczniowego” – Ludomira Grzybowskiego w interpretacji i wykonaniu Piotra Bajora – g. 16.30

„Przed nocą styczniową” – rozmowa Barbary Petrozolin – Skowrońskiej i Andrzeja Ferenca – g. 17.15

„Idźmy! Ludzie i pieśni 1863” – koncert Jacka Kowalskiego – g. 18.00

Jacek Kowalski – śpiew, gitara romantyczna, prowadzenie
Anna Śliwa – skrzypce
Henryk Kasperczak – gitara romantyczna

Halina Łabonarska i Jerzy Zelnik – recytacja

Wstęp wolny i wskazany!

Serdecznie zapraszamy!

ZAPROSZENIE RDI

Informacja dla europarlamentarzystów na temat sytuacji w Polsce

Styczeń 15, 2016

Reduta Dobrego Imienia przesyła list do wszystkich posłów Parlamentu Europejskiego oraz członków Komisji Europejskiej

Z uwagą i niepokojem odnotowujemy coraz częściej pojawiające się także w Parlamencie Europejskim opinie o rzekomym zagrożeniu demokracji w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości (PiS), rzekomym zamachu na Trybunał Konstytucyjny (TK), „zawłaszczaniu państwa”, a nawet o zamachu stanu i rodzącej się dyktaturze. Te pogłoski nie mają nic wspólnego z rzeczywistą sytuacją, ale przyczyniają się do budowania negatywnego obrazu Polski. Szkodzą dobremu imieniu Polski i Polaków.

Przewidywalność i stabilność Polski ma szczególne znaczenie wobec zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych, z jakimi obecnie zmaga się Unia Europejska. Aby zatem uspokoić naszych partnerów w Unii Europejskiej i zapewnić, że Polska jest krajem przestrzegającym prawa i standardów powszechnie uznawanych w kręgu cywilizacji europejskiej, przekazujemy poniższe informacje.

 

  • Wybory prezydenckie i parlamentarne jako przejaw demokracji

Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, zdecydowane zwycięstwo PiS w wyborach parlamentarnych oraz sukces wyborczy ruchu społecznego Kukiz15 stały się wyrazem oczekiwania Polaków na radykalne, daleko idące zmiany w funkcjonowaniu systemu państwa. Zdaje się jedynie Platforma Obywatelska (PO) nie dostrzegła dokonanej zmiany i nie chce zgodzić się z wolą wyborców (!). Przez lata w kraju postępował proces, który można określić jako oligarchizacja państwa. Doprowadziło to do sytuacji, w której pod szyldem instytucji demokratycznych i zasad demokracji różne grupy interesów podejmowały istotne dla funkcjonowania kraju decyzje. To właśnie obawa przed utratą przez te grupy uprzywilejowanej pozycji w mediach, gospodarce i administracji państwowej jest obecnie prawdziwą przyczyną antyrządowych manifestacji w Polsce. Nie mają one nic wspólnego z rzekomym zagrożeniem demokracji.

Działania podejmowane przez aktualne władze, wybrane w demokratycznych, uznanych przez niezależnych obserwatorów wyborach, służą temu, by m.in. sądy i media lepiej odzwierciedlały wolę wyborców. To także przywracanie systemu wartości spójnego z naszą tradycją i tożsamością kulturową. Jak to celnie wyraził eurodeputowany Hans-Olaf Henkel: „Nie ma innego narodu w Europie, który na przestrzeni ostatnich 100 lat tak zajadle walczył o wolność i demokrację, jak Polacy.”[1] Wolność i demokracja są dla nas nadal wartościami nadrzędnymi.

  • Dyskusje i spory dotyczące Trybunału Konstytucyjnego

Najostrzejszy i zarazem zasadniczy spór ostatnich tygodni dotyczy Trybunału Konstytucyjnego (TK) – chodzi o kwestie związane z wyborem i zaprzysiężeniem członków TK oraz dokonywane zmiany ustawowe. To stało się pretekstem do formułowania w kraju i za granicą opinii o rzekomym zamachu na demokrację, a nawet o zamachu stanu. Przetoczyła się przez Polskę fala dyskusji dotyczących standardów polskiej demokracji oraz wartości wyrażanych w konstytucji.

Tymczasem – jeśli już używać tej retoryki – zamach na niezależność Trybunału dokonał się, gdy
w czerwcu 2015 roku, tuż przed końcem kadencji Sejmu, wobec groźby porażki w zbliżających się wyborach parlamentarnych, poprzedni obóz rządowy przygotował i uchwalił ustawę o TK (tzw. ustawa czerwcowa).

W tworzeniu „ustawy czerwcowej” aktywny udział brało dwóch sędziów TK, z prezesem TK na czele. Tym samym złamane zostało prawo – Art.178 pt.3 Konstytucji, brzmi: „Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Na mocy tej właśnie ustawy, przegłosowanej w ówczesnym parlamencie głosami posłów PO, PSL
i SLD, powołano nowych członków TK jeszcze przed końcem kadencji ich poprzedników (!).Wybór sędziów, których powinien wybrać dopiero następny parlament, był działaniem niezgodnym z Konstytucją (co potwierdził w niedawnym orzeczeniu sam TK) i stanowił swoisty zamach na mechanizm gwarantujący pluralizm Trybunału, stojący u podstaw jego niezależności.

Sytuacja, jaka powstała na skutek powyższych działań ówczesnych władz RP, postawiła przed prezydentem Andrzejem Dudą i nowym parlamentem wymóg znalezienia nowych rozwiązań mających na celu przywrócenie faktycznej ochrony ładu konstytucyjnego.

Naturalnym jest bowiem, że każde demokratyczne państwo wypracowuje własny model sądownictwa konstytucyjnego. Osiągnięcie konsensusu wymaga jednak czasu, spokoju i dojrzałego odpowiedzialnego dialogu wszystkich środowisk i sił politycznych. Podsycanie niezdrowych emocji czy wywieranie nacisku
w żadnym wypadku temu nie służy. A Polska pokazała już w swojej nawet najnowszej historii, że potrafi osiągać porozumienia ponad podziałami.

  • Ustawa medialna a rzekome zagrożenie wolności słowa i niezależności mediów publicznych

Kolejnym tematem podnoszonym przez tzw. obrońców demokracji jest rzekome zagrożenie wolności słowa w Polsce po uchwaleniu w ostatnich dniach ustawy medialnej. Podjęte działania są oceniane jako sprzeczne z pluralizmem mediów i niezależnością mediów publicznych oraz z demokracją w Polsce. Te zarzuty, podobnie jak w przypadku TK, są całkowicie nieuzasadnione.

Społeczeństwo ma prawo do pełnej, rzetelnej i obiektywnej informacji. I jest to nadrzędną rolą mediów, przede wszystkim mediów publicznych.

Przykładów ograniczania dostępu społeczeństwa do wiedzy o sytuacji w kraju w ostatnich latach można przedstawiać wiele. Wspomnijmy choćby zmarginalizowanie informacji z 14 grudnia 2014 roku, kiedy to przez blisko 4 godziny ówczesny prezydent Bronisław Komorowski zeznawał jako świadek
w bezprecedensowym procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i byłego oficera Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) płk. Aleksandra L., oskarżonych o płatną protekcję. Wydarzenie tego rodzaju w mediach prawdziwie demokratycznych byłoby wydarzeniem dnia, tymczasem media w Polsce, w tym media publiczne ograniczyły się wówczas jedynie do wzmianek o tym, że takie przesłuchanie się odbyło. Zaniechano relacjonowania przebiegu przesłuchania, pomimo, że wszystkie stacje telewizyjne miały swoje kamery na sali rozpraw. Nie podjęto tematu niejasnych i wielce kontrowersyjnych powiązań byłego prezydenta ze środowiskiem wojskowych służb specjalnych. Materiał udostępniany w mediach publicznych sprowadzał się do jednominutowego przekazu. Trudno o wyrazistszy przykład braku obiektywizmu mediów publicznych i ich nierzetelności.

Oczywiste w tej sytuacji jest podejmowanie przez obecne władze RP działań zmierzających do przywrócenia mediom publicznym ich właściwej roli, do przywrócenia w nich standardów zawodowych
i etycznych, jakich wymaga realizacja misji publicznej, a także do racjonalizacji i obniżenia kosztów zarządzania spółkami publicznej radiofonii i telewizji. Tego też oczekuje społeczeństwo, które określiło swoje oczekiwania, potrzeby i preferencje w demokratycznych wyborach.

Projekt ustawy o mediach narodowych zakłada – o czym informuje Polska Agencja Prasowa (PAP) – iż „Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa staną się mediami narodowymi; zostaną przekształcone w państwowe osoby prawne zarządzane przez dyrektora; nadzór nad nimi będzie należał do Rady Mediów Narodowych”.

W depeszy PAP czytamy m.in.: „misją Polskiej Agencji Prasowej jest pozyskiwanie i przekazywanie odbiorcom rzetelnych, obiektywnych i wszechstronnych informacji z kraju i z zagranicy. Z kolei misją instytucji narodowej radiofonii i telewizji jest kultywowanie tradycji narodowych oraz wartości patriotycznych i humanistycznych, przyczynianie się do zaspokajania duchowych potrzeb słuchaczy i widzów, rozbudzanie i zaspokajanie ich wszechstronnych zainteresowań, upowszechnianie dorobku polskiej i światowej nauki i twórczości artystycznej, popularyzowanie różnych form obywatelskiej aktywności, ułatwianie dostępu do obiektywnej informacji oraz tworzenie warunków pluralistycznej debaty o sprawach publicznych […][2]

Ustawa dotyczy wyłącznie mediów publicznych i w żaden sposób nie wpływa na funkcjonowanie
i przekaz mediów prywatnych. Tymczasem – jak słusznie zauważa nawet Jacek Żakowski, dziennikarz tygodnika Polityka, niesprzyjający PiS guru tzw. środowisk liberalno-demokratycznych – „miejsce solidnej debaty i informacji zajęły komercyjnie dużo bardziej wydajne partyjne jatki albo inforozrywka”. Dziennikarz zwraca uwagę, że „media publiczne stały się komercyjnie imponująco sprawne”, czego „ceną było faktyczne porzucenie misji i zmarnowanie szansy przyczyniania się do powstania w Polsce świadomego demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego, które m.in. rozumie […] jak kluczową rolę gra w demokracji budowanie i podtrzymywanie kultury demokratycznej. W europejskich stabilnych demokracjach to właśnie – obok wyznaczania standardów jakościowych dla całego rynku medialnego – jest główny cel i sens istnienia mediów publicznych”.[3] Obecne działania władz RP służą przywróceniu takiego sensu i porządku.

  • Bezpieczeństwo obywateli w kontekście noweli ustawy o Policji

Opozycja zarzuca PIS, że ten działa w pośpiechu, „pod osłoną nocy”, skraca proces legislacyjny i unika konsultacji społecznych. Tymczasem, wbrew temu zarzutowi, w Ministerstwie Cyfryzacji odbyły się konsultacje społeczne na temat wolności słowa, prywatności i swobody internetu. Wcześniej Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu PiS ws. kontroli operacyjnej prowadzonej przez tajne służby oraz zasad pobierania przez nie billingów.

Projekt nie przewiduje żadnych dodatkowych uprawnień dla służb specjalnych. Przygotowany przez PiS projekt ma wykonywać wyrok TK z lipca 2014 roku(!) o częściowej niekonstytucyjności zasad pobierania billingów oraz kontroli operacyjnych.

Poprzednie władze od połowy 2014 roku nie podjęły prac nad ustawą mimo zaleceń TK. Pośpiech był tu więc konieczny – zakwestionowane przepisy przestaną obowiązywać z dniem 6 lutego 2016 roku i wówczas służby straciłyby prawo zbierania billingów oraz kontroli operacyjnej, co sparaliżowałoby ich pracę.

Wbrew rozpowszechnianym opiniom, projekt ustawy nie łamie żadnych standardów, ale wprowadza regulacje funkcjonujące niemal we wszystkich krajach UE i wynika z konieczności zastosowania się do zaleceń TK, czego rząd PO-PSL zaniechał.

„Projekt określa zamknięty katalog danych innych niż dane telekomunikacyjne, które uprawnione służby mogą uzyskiwać od operatorów w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw. Wskazano też, że dane telekomunikacyjne, pocztowe oraz internetowe mogą być udostępniane tylko w celu realizacji konkretnych zadań określonych w ustawie regulującej działalność danej służby. […]

Właściwy sąd okręgowy miałby prawo do kontroli post factum pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych. Uprawnione organy raz na pół roku przekazywałyby do sądu sprawozdania o liczbie pozyskanych danych oraz o rodzajach przestępstw, w związku z którymi o nie wystąpiono. Sąd mógłby zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych.

Projekt reguluje też szczegółowo zasady postępowania z uzyskanymi przez służby materiałami, które mogą zawierać tajemnice zawodowe, np. lekarskie, dziennikarskie, adwokackie.”[4]

  • Ostatnie 8 lat w Polsce

Trwające 8 lat rządy koalicji Platformy Obywatelskiej (PO) i Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) można najkrócej podsumować stwierdzeniem, że rządzący traktowali państwo (jego instytucje i zasoby) oraz pieniądze podatników jako swoją prywatną własność. Władza stworzyła silny front propagandowy, wiążąc ze sobą największe media. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) została zdominowana przez ludzi wywodzących się lub powiązanych z władzą, szczególnie z PO. Dotyczyło to też zarządów i kierownictwa mediów publicznych. Usunięto z mediów publicznych wielu dziennikarzy i publicystów krytycznych w stosunku do rządu. Obowiązywał nieformalny zakaz zapraszania wielu publicystów i angażowania artystów, mających poglądy odmienne od rządowych, odcinając im dostęp do mediów publicznych.

Utworzony swoisty front medialny przygotowywał grunt pod wprowadzane przez rząd regulacje ograniczające m.in. prawa wychowawcze rodziców czy prawo do zgromadzeń. Maskował też liczne afery
i skandale z udziałem przedstawicieli władzy. Polscy internauci stworzyli listę afer z udziałem polityków koalicji PO – PSL, do jakich doszło w ciągu ostatnich ośmiu lat. Liczy ona ponad 2,5 tys. pozycji i nie uwzględnia tych, do których doszło już pod sam koniec kadencji.

Jako haniebną można określić postawę mediów w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej, w której zginęli m.in. prezydent RP Lech Kaczyński, Rzecznik Praw Obywatelskich, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, ministrowie kancelarii prezydenta i wielu posłów. Od pierwszych godzin po katastrofie media
i rządowa komisja powołana do zbadania przyczyn katastrofy konsekwentnie forsowały tezę o błędzie pilotów, mimo że nie zbadano szczątków samolotu ani czarnych skrzynek (te nadal pozostają w Rosji). Nie dokonano rzetelnej autopsji ciał ofiar. Turyści i niezależni dziennikarze znajdowali fragmenty samolotu prezydenckiego
i szczątki ofiar jeszcze wiele miesięcy po katastrofie. Dla porównania – zupełnie inne procedury zastosowano chociażby przy badaniu katastrofy nad Lockerbie czy malezyjskiego samolotu zestrzelonego nad Ukrainą.

Rozbudowany został też system inwigilacji obywateli. Liczba kontroli rozmów telefonicznych i sms, dokonanych przez służby państwowe w ciągu ostatniego roku osiągnęła pułap 2 mln 177 tys.![5]

Niemal standardem stało się ustawianie pod konkretnego wykonawcę przetargów na zamówienia publiczne albo przyznawanie bez przetargu kontraktów firmom powiązanym rodzinnie, towarzysko lub biznesowo z politykami koalicji rządzącej.

Polityka ośmiu lat ostatniego rządu przyniosła poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne. Przy rosnącym PKB i rosnących średnich dochodach, malał popyt wewnętrzny i wpływy budżetowe z podatku VAT, a rosło zadłużenie gospodarstw domowych i zwiększała się sfera ubóstwa.

Obrazu dopełnia fakt, iż rządząca koalicja odrzucała, bez względu na liczbę zebranych podpisów, społeczne wnioski referendalne i społeczne projekty ustaw. Ignorowała wnioski płynące z konsultacji społecznych przy rządowych projektach ustaw.

To zadziwiające, że ci, którzy teraz głośno wyrażają niepokój z powodu rzekomego zagrożenia demokracji czy postulują stosowanie sankcji wobec Polski, milczeli, kiedy demokracja była rzeczywiście zagrożona. „Hipokryzja to hołd złożony cnocie przez występek”[6]

Maciej Świrski

Prezes Reduty Dobrego Imienia

 

[1] Hans-Olaf Henkel w rozmowie z portalem wPolityce.pl z 04.01.2016 http://wpolityce.pl/polityka/277081-eurodeputowany-hans-olaf-henkel-polacy-nie-potrzebuja-dobrych-rad-niemcow-urzadzajac-nagonke-na-pis-niemieccy-chadecy-wspieraja-po-swojego-politycznego-sojusznika-nasz-wywiad

[2] Pełna treść depeszy PAP stanowi załącznik do niniejszego dokumentu

[3] Jacek Żakowski dla Wirtualnej Polski, akt. 07.01.2016,14:24

[4] PAP, 30.12.2015 18:40 http://www.pap.pl/aktualnosci/news,451595,sejm-nie-zgodzil-sie-na-odrzucenie-projektu-pis-ws-kontroli-operacyjnej-i-billingow.html

[5] http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/860217,obywatelu-pamietaj-twoja-rozmowa-jest-kontrolowana.html

[6]François de La Rochefoucauld

Ściągnij angielski tekst informacji i wyślij do znajomych:

 Ściągnij