Nacjonalizm w Polsce – na Wschodzie bez zmian – recenzja książki Reinholda Vettera

Recenzja dotyczy poniższego wydawnictwa:

Reinhold Vetter: Nationalismus im Osten Europas. Was Kaczyński und Orban mit Le Pen und Wilders verbindet, Ch. Links Verlag, Berlin, 1. Auflage, Maerz 2017, ISBN 978-3-86153-939-1

Reinhold Vetter: Nacjonalizm w Europie Wschodniej. Co łączy Kaczyńskiego, Orbana z Le Pen i Wildersem, Wydawnictwo Ch. Links, Berlin, wydanie pierwsze, Marzec 2017, ISBN 978-3-86153-939-1

 

Katarzyna Kumpf

Miękką okładkę książki Vettera dekoruje symboliczna aranżacja graficzna – zwał skalny w intensywnym kolorze błękitu indygo kruszy się, pęka i rozstępuje, zaś złoto-żółte gwiazdy zatracają kontury oraz konsystencję, a niektóre z nich już całkowicie zniknęły w niebycie. Tak, a nie inaczej, w przekonaniu autora,  się dzieje nie tylko z godłem Unii Europejskiej, lecz i z nią samą.

Przyczyny tego postępującego rozpadu oraz degrengolady są wg Vettera jednoznacznie wytropione, zdiagnozowane, godne potępienia, a przede wszystkim zwalczania. Autor przedstawia czytelnikowi wycyzelowaną ekspertyzę oraz przedkłada propozycje terapeutyczne, na których zastosowanie, w jego przekonaniu, posiadają koncesję jedynie ci, którzy sformułowali diagnozę u schorowanego pacjenta.

Omawiana książka składa się z kilku części. Najpierw zajmuje się analizą  status quo panującego w tzw. Europy Wschodniej, czyli w Polsce, na Węgrzech, Słowacji, w Republice Czeskiej, Chorwacji, Słowenii oraz państwach bałtyckich. Następnym etapem jest ujawnienie mechanizmów, które doprowadziły do dynamicznego rozwoju tych wzmocnionych, dobrze uplasowanych nacjonalistycznych sił, będących w przekonaniu autora tendencjami oraz ruchami o charakterze przeważająco ekstremalnym. Natomiast w kolejnej części publikacji Vetter przedstawia syntezę, ujawniając pierwiastki wspólne oraz elementy odmienne charakteryzujące wszystkie te ruchy. Epilogiem niniejszej książki jest wielopunktowy oraz wielowątkowy zestaw postulatów, zawierający propozycje naprawcze, których urzeczywistnienie zmierzałoby do scalenia  państw zrzeszonych w Unii Europejskiej oraz naprawienia ich uszkodzonych struktur wewnętrznych.

Bardzo negatywnym wydarzeniem w aktualnej, politycznej sytuacji światowej jest dla Vettera zwycięstwo wyborcze odniesione przez Donalda Trumpa. Nowy Prezydent na kontynencie amerykańskim nie jest jedyną negatywną postacią sceny politycznej. Jego zwycięstwo ucieszyło i inne, jemu podobne czarne charaktery życia politycznego, tzn. Le Pen, Viktora Orbana, sympatyków AfD ( Alternative für Deutschland – Alternatywa dla Niemiec), Milosa Zemana i innych. I już te stwierdzenia Vettera wskazują na to, że w heroicznym zamierzeniu wystawiania ocen  przedstawianym protagonistom oraz przedłożeniu scalonego systemu pojęciowego,  gubi tropy główne oraz nie mierzy ani swoich zamiarów ani tym bardziej sił, osuwając się przede wszystkim w uprawianie propagandy, karcenia, pouczania, scholastycznego gromienia, przywoływania do porządku, stawiania w kąt, selektywnego doboru przytaczanych faktów oraz uprawianiu demagogii. A to wszystko w przypadku Polski jest ponadto hojnie okraszone  stereotypowymi uprzedzeniami w stosunku do tego kraju, społeczeństwa, kultury oraz narodu.

Zacznijmy od tego, że na globalistyczną modłę autor wrzuca do jednego worka wiele różnych kultur, tradycji, narodów, poglądów, języków oraz grup społecznych, tworząc w ten sposób zaprzeczenie analizy oraz syntezy, ba! konstruując chaos oraz wykazując się butą i lekceważeniem w odniesieniu do specyfiki podłoża powstania poszczególnych ruchów politycznych. Stara marksistowska ideologia, przyprawiona do smaku nowymi ingrediencjami pochodzącymi z kuźni myślowej Szkoły Frankfurckiej, ujawnia tu swoją twardą, bezwzględną dyktaturę intelektualnej nieomylności.

W przypadku ruchów nacjonalistycznych, które wg Vettera, rozwalają od wewnątrz stabilny, postępowy, liberalny system polityczny, panujący w Unii Europejskiej, nie chodzi o normalną miłość do kraju pochodzenia, pielęgnację języka oraz kultury, lecz o rozbuchaną wściekliznę, polegającą na wykluczaniu ludzi o odmiennych poglądach z danego kręgu narodowościowego. Wg Vettera najtrafniejszą etykietą określającą to negatywne zjawisko  jest pojęcie populizmu. W tej kwestii autor powołuje się na opinie nauczającego w Princeton niemieckiego politologa, profesora Jana-Wernera Müllera. Dla tego ostatniego populiści są zawsze i wyłącznie antypluralistycznymi ludkami, szermującymi z upodobaniem wyłącznym – ekskluzywnym prawem reprezentacyjnym, bazującym przede wszystkim na podstawie roszczeń o genezie pseudomoralnościowej. Zasadniczym wyznacznikiem tego rodzaju nastawienia jest dla obu autorów przede wszystkim obskuranctwo kręgów nacjonalistycznych, a nie właściwe rozpoznanie panującej sytuacji.

Vetter jest przekonany, że w rezultacie nabycia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość,  w Polsce odbywa się konserwatywna, zaaranżowana odgórnie rewolucja, dokładniej rzecz ujmując „rewolucja konserwatywna”, której inicjatorzy radykalnie depczą oraz tłamszą zasady europejskiej myśli konstytucyjnej.

Zwycięstwo wyborcze Andrzeja Dudy było, zdaniem autora, zaskoczeniem dla znawców polskiej sceny politycznej. Wspierając się o statystyki, Vetter  udowadnia, że to raczej ta mało inteligentna oraz niezbyt wykształcona część społeczeństwa polskiego zwróciła się ku Andrzejowi Dudzie. Autor stwierdza ponadto, że  prawie dziewięć milionów Polek oraz Polaków żyje w całkowitej biedzie i ponadto wiele innych osób nie stać na zakup, wspaniałych towarów, nęcących ich ze sklepowych wystaw, których przecież bardzo pragną. I tak, wg autora, 30% społeczeństwa polskiego głosi hasło: „mamy dosyć tego”  (strona 19 publikacji) i ten pogląd (a raczej frustracja) przerodził się w konsekwencji w hasło wyborcze na rzecz Andrzeja Dudy.

Zasadniczo większość wyborców PiSu i Dudy to są ludzie uwzględniający przede wszystkim zawartość swego brzucha oraz portfela. Zatem to m.in  program 500 plus przysporzył Dudzie elektoratu, przy czym Vetter stwierdza dobitnie, że w wielu przypadkach te właśnie środki finansowe zostały zmarnowane przez ich adresatów na zakup gier komputerowych, alkohol, a nie na urzeczywistnienie realnych potrzeb dzieci. To stwierdzenie autora jest bardzo brutalnym wyrokiem oraz prymitywnym atakiem en face skierowanym przeciwko elektoratowi Dudy (nie pierwszym i nie ostatnim atakiem zawartym w jego publikacji), niepodbudowanym w wywodach Vettera, który skądinąd lubuje wspierać się o statystyki, żadnymi konkretnymi źródłami. Zatem znowu pojawia się tu orbita twardego determinizmu  gospodarczego z marksistowską, niezmienną mantrą: „byt kształtuje świadomość”.

Tak, jak w kwestii przekonania, że społeczeństwo polskie pragnie pewnych, określonych towarów i brak pieniędzy na ich zakup wiąże się z degradacją, autor wyjaśnia, że w okresie rządów Platformy Obywatelskiej, w Polsce się rozwinęła medycyna dwuklasowa, tzn. ta prywatna, czyli lepsza oraz państwowa, czyli niedoposażona, niewydajna, o złej jakości ze skorumpowanymi pracownikami. Tu na marginesie: warto byłoby zapoznać personel medyczny wszystkich szczebli, pracujący w placówkach państwowych z opiniami Vettera. Czy oni także podzielają jego opinie, że pracują byle jak, że ich placówki są zaniedbane i że są skorumpowani? Tu raczej chciałoby się zastosować prostą maksymę i z uśmiechem skomentować poglądy Vettera: nie wszystko, co błyszczy jest złotem. Nie zawsze tam, gdzie na powitanie serwuje się pacjentowi kawę, następują poprawne i wykwalifikowane kroki medyczne. Ale jako rezydentowi w Polsce, należy autorowi życzyć, aby na własnej skórze doświadczył dobrodziejstw tej „medycyny dla lepszych”.

W toku swoich wywodów Vetter przywołuje pojęcie „gospodarki polskiej” (polnische Wirtschaft) jako zbioru poczynań kumulujących niechlujstwo, lenistwo i brak organizacji oraz, z poczuciem względnej satysfakcji, stwierdza, że te wybryki ustąpiły miejsca gospodarczemu wzrostowi. Zatem pytanie do autora: w jaki sposób i w jakiej proporcji przekłada się ten ewidentny wzrost oraz ekonomiczna stabilizacja w Polsce na jej uczestników, czyli siły produkcyjne, które nadal w większości, jak sam stwierdza, pozostają w bardzo niskim sektorze płacowym?

Drażliwe kwestie gospodarcze, jak np. zagadnienia związane z procesem transformacji ekonomicznej, traktowane są zresztą przez autora  marginalnie i bardzo pobieżnie.

Jako najbardziej radykalne ugrupowanie uplasowało się PiS także w kwestii debaty na temat problemu uciekinierów, migrantów, azylantów – tak twierdzi autor omawianej publikacji. Jedynie ultraprawicowe odłamki polskiego społeczeństwa, które przecież i tak jako zaścianek Europy, nie ma kontaktu  z cudzoziemcami pozaeuropejskimi, głoszą intensywniej nienawiść przeciw muzułmanom (Hass auf Muslime), aniżeli czyni to Jarosław Kaczyński. Społeczeństwo polskie  jest  wg autora przesiąknięte nietolerancją, głodem materialnym oraz antysemityzmem. Antysemityzm szalał w Polsce międzywojennej, natomiast w czasie II wojny światowej oraz potem dochodziło na jej obszarze do regularnych pogromów. Jeżeli Polacy pomagali Żydom w czasie okupacji niemieckiej, to czynili to przede wszystkim z pobudek finansowych. Ogólnie, w przekonaniu autora, te względy materialne są najczęściej siłą napędową większości społeczeństwa w Polsce.

Wg autora książki, Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz jego partii chodzi nie tyle o przebudowę systemu polegającą na usunięciu zalegającej na wielu szczeblach kadry postkomunistycznej, lecz na wygryzieniu sprawdzonych oraz kompetentnych osób i zastąpieniu ich na wielu szczeblach administracji państwowej (i nie tylko) własnymi, często nieudolnymi funkcjonariuszami. Już bezpośrednio po objęciu władzy, rząd Beaty Szydło próbował osłabić poszczególne ciała, czyli Trybunał Konstytucyjny w stosunku do gremium ustawodawczego oraz wykonawczego. Walka o Trybunał Konstytucyjny zostaje przez Vettera szczegółowo przedstawiona w jej mozolnie kontynuowanych etapach i autor opowiada się tu ewidentnie po stronie opozycji. W tej kwestii także prezydent Andrzej Duda jest wg Vettera pozbawiony skrupułów. Ogólnie rzecz biorąc, zarówno Kaczyński, jak i jego współpracownicy partyjni mają zaburzony stosunek do kwestii związanych z podziałem władzy oraz z pojęciem władzy państwowej jako takiej. To ostatnie stwierdzenie jest sformułowane przez autora jak swego rodzaju diagnoza (może doświadczonego psychiatry?), szczególnie uwzględniająca osobowość Jarosława Kaczyńskiego oraz jego problemy.

Kolejnymi przewinieniami reżimu Kaczyńskiego jest, wg Vettera, podporządkowanie  mediów celom propagandowym PiSu. Przeprowadzane upaństwowienie tychże ma służyć usprawnieniu ich działania, polegającemu na skuteczniejszym szerzeniu nacjonalistycznej propagandy i rozpowszechnieniu takiej wersji prawdy, którą akceptuje PiS. Uwypukloną, negatywną rolę w kształtowaniu życia kulturalnego w Polsce odgrywa Minister Kultury – Piotr Gliński. Vetter wyraźnie podkreśla, że repertuary istotnych teatrów, takich jak np. Teatr Polski we Wrocławiu były monitorowane oraz poddane dyskusji publicznej. Niestety autor zapomniał nadmienić, choćby jednym słowem, skandal związany z wystawianiem sztuki Elfriede Jelinek „Śmierć i dziewczyna” („Der Tod und das Mädchen”). Minister Gliński uzasadniał przecież negatywne nastawienie do tego spektaklu faktem, że miała się tam pojawić pornografia, która byłaby finansowana z publicznych środków zasadniczo przeznaczonych na kulturę, a nie na pornografię. Autor zapomniał również wspomnieć, w swej batalii przeciwko Ministrowi Kultury, że protesty środowisk katolickich (i nie tylko) towarzyszyły wystawianiu tej sztuki. Tę sprawę Vetter wyeliminował całkowicie ze swej książki, choć na pewno jako rodowity Austriak, pochodzący z niewielkiej mieściny położonej przy granicy czeskiej, doskonale zna sylwetkę Elfriedy Jelinek, doskonale ukorzenionej w austriackim środowisku literackim – jej pozycję, sławę, polityczne upodobania oraz percepcję noblistki.

Vetter w ogóle unika jak ognia tematów związanych z zagadnieniami seksualnymi, płciowymi i gender. Natomiast istotne jest dla niego podkreślenie okoliczności, że zarówno PiS, jak i PO są partiami iście konserwatywnymi, które za rodzinę uznają związek kobiety i mężczyzny, a nie inne związki oraz opierają się nie tylko w tej kwestii o kulturę chrześcijańską. Tej puszki Pandory, którą są zagadnienia związane z nastawieniem poszczególnych ugrupowań politycznych do kwestii seksualnych, autor nie chce tykać i niepotrzebnie osmalać sobie nosa liżącym dymem, ewentualnie się ulatniającym z lekkomyślnie otwartej szkatułki. W innym przypadku, gdyby to uczynił, nieco się zachwiałaby jego konstrukcja. W konsekwencji m.in. śmiało może dalej drążyć temat tzw. „polskiego katolicyzmu”, który w gruncie rzeczy nie jest już dla niego religią, lecz po prostu doktryną o charakterze ideologiczno-ultranacjonalistycznym, wykorzystywaną umiejętnie przez PiS, jego funkcjonariuszy oraz resztę „bandy”, czyli jego zwolenników. W sferze kultury wg Vettera PiS oraz jego rozjuszony Minister Kultury akceptują wyłącznie panegiryków, Boże broń, nie dopuszczając do głosu jakichkolwiek pamflecistów. Ta sprawa ze sztuką Elfriedy Jelinek rozchwiewa nieco tę tezę, tym bardziej, iż autor się uskarżał na dyskryminujące zwolnienie dziennikarki Karoliny Lewickiej, dyskutującej m.in na powyższy temat z Ministrem Piotrem Glińskim (Polska, anno Domini 2015).

Według Vettera, Platforma Obywatelska wyznaje w gruncie rzeczy to samo credo, co PiS –  czego więc chcą ci szalejący, omamieni, ultranacjonalni zwolennicy PiSu, a może nawet nie oni sami, lecz ich partia? Oni sami są bowiem jako elektorat zbyt prymitywni, aby móc intelektualnie ogarnąć oraz sprecyzować swoje poglądy. Jądrem ich  drgań na rzecz takiej bądź innej formacji politycznej są przede wszystkim beneficja finansowe, wyświadczane na rzecz przeciętnego obywatela, a także wiernego wyborcy. Taki deal odpowiada elektoratowi PiSu – partii, która za wierność rzuca ogłupiałemu tłumowi finansowe ochłapy, m.in. w postaci programu 500 plus.

PiSowi zarzuca autor omawianej publikacji także uprawianie kontrowersyjnej, bazującej na prymitywnych emocjach polityki, polegającej na penetracji historii Polski jako zaplecza będącego podstawą przerośniętego heroizmu oraz postawy martyrologicznej. Oczywiście z cyniczną ironią podchodzi Vetter do tego zadufania w siebie i swojej roli dziejowej, toczącego światopogląd wielu środowisk w Polsce. Dla niego jest to nic innego, jak kroczenie w aureoli glorii, której autentyczność jest i tak problematyczna.

Żołnierzy Armii Krajowej walczących w Powstaniu Warszawskim, Vetter określa mianem bojowników (die Kämpfer), odmawiając im tym samym adekwatnej nazwy oraz uznania statusu militarnego tej formacji. Jest to semantycznie bardzo istotnie i odważnie przyjęte stanowisko autora, które wskazuje dobitnie, iż jest zwolennikiem zrewidowanej wersji historii, co tak często uprawiano już z sukcesem w odniesieniu do państwa polskiego. W kwestii zagadnień związanych z historią, dla Vettera najistotniejszą sprawą była burza rozpętana wobec katastrofy smoleńskiej. Sprawcami tej zadymy są dla niego przede wszystkim Jarosław Kaczyński oraz Antoni Macierewicz. Także przeszłość polsko – ukraińska została w publikacji naszkicowana  barwami, którymi posługuje się surowy, przez siebie samego powołany, sędzia, a jego werdykt wypada niekoniecznie pozytywnie dla strony polskiej: owszem was tam mordowano, ale czy wy byliście bez skazy i bez winy, czy wy także nie podejmowaliście zbrodniczych akcji paramilitarnych przeciwko ludności cywilnej na Ukrainie?

I znowu wg Vettera w atmosferze ideologicznego ogłupienia rolą „mesjasza narodów” toczyły się spory wokół powstawania w Gdańsku Muzeum II Wojny Światowej. Patronat sprawował tu wg autora zasadniczo tamtejszy Prezydent Miasta, tzn. Paweł Adamowicz, którego działania oraz postawę autor książki darzy niewymowną sympatią. Znowu pojawia się na arenie wydarzeń niezapomniany czarny charakter polskiego widnokręgu politycznego, czyli Minister Kultury – Piotr Gliński, który ze wszystkich sił naprężał się, starając się przeszkadzać oraz niweczyć chlubny projekt.

To są jednak wszystko drobiazgi dla Vettera – powyżej przytoczone niesnaski. Autor zwraca uwagę na fakt, że w swoich daleko posuniętych manipulacjach oraz eksploatowaniu pojęcia prawdy, politycy PiSu nie wahają się zadawać kłam faktom niepodważalnym oraz udowodnionym. Przykładem jest  dla niego sprawa Jedwabnego. Dla Vettrera bowiem nie ma wątpliwości, że to Polacy dobrowolnie spalili w Jedwabnem Żydów, a nie, jak sugeruje Jarosław Szarek z IPNu, zostali wykorzystani przez Niemców pod przymusem. Dla Vettera jest to niemające szans, tworzenie przez Polaków nowej historii, dopasowanej do określonych potrzeb oraz pragnień tej rozszalałej części społeczeństwa, która nie chce dobrowolnie zaakceptować wyroku o swojej wredności. W powyższym kontekście pojawia się ponownie opinia o finansowych pragnieniach stojących za poczynaniami ratunkowymi wyświadczanymi przez ludność polską na rzecz Żydów. Pecunia non olet – to jest dla Vettera siła napędowa myślenia oraz podejmowanych decyzji wśród popleczników także i teraz panującego w Polsce „systemu jednowładzy PiSu”. Przekonanie o tym, że ktoś kiedyś, gdzieś działa z pobudek finansowych właściwie zasadniczo dominuje myślenie autora.

Nonsensem jest dla Vettera uporczywe twierdzenie, że Okrągły Stół w roku 1989 był jedynie szczwanym, pozakulisowym targiem między postkomunistami zrzeszonymi wokół Aleksandra Kwaśniewskiego oraz autentycznymi, demokratycznymi opozycjonistami. Dla Vettera jest to rodzaj teorii spiskowej, której ożywianiem oraz umacnianiem zajmują się w Polsce konserwatyści.

Gospodarka w erze reżimu PiSu przywdzieje wg Vettera także oblicze nacjonalistyczne: wzmocnienie wpływu państwa na jej kształt, zastosowanie pewnych elementów „lewicowych” w jej napędzaniu oraz wdrożenie planu Mateusza Morawieckiego – to są te zasadnicze znamiona poczynań z nowej fali działań. Autor absolutnie nie odnosi się w żadnym zdaniu swojej książki do kwestii stosunku rządu polskiego do Nord Stream 2, do poczynań związanych z istnieniem Grupy Wyszehradzkiej, do planów wokół powstania Via Carpatia, do koncepcji Trójmorza. Te tematy są dla Vettera zarówno kwestiami tabu, jak i niegodnymi uwagi precedensami bez znaczenia. „Repolonizacja” (Repolonisierung) jest jedynie śmiesznym postulatem tego reżimowego rządu, a jej nieudane wdrażanie może doprowadzić do wypłoszenia z terenu Polski nobliwych, rzetelnych, uczciwych, porządnie działających oraz gospodarnych inwestorów z zachodniego świata, którzy przecież w swojej charytatywnej akcji pokazali rozhukanej, polskiej gawiedzi, jak się porządnie pracuje, jak wygląda dobry towar i produkt oraz jak się dobrze wynagradza polskiego pracownika.

Kaczyński oraz funkcjonariusze PiSu profitują zdaniem autora z uprawiania nieokiełznanej polityki krytyki wobec poczynań Unii Europejskiej – najwymowniejszym przykładem jest tu krytyka polityki Unii w odniesieniu do fali uciekinierów oraz migrantów.

W podsumowaniu swojej pracy autor wysuwa postulaty, których realizacja mogłaby uzdrowić sytuację w Unii Europejskiej. Także tutaj Vetter piętnuje trwonienie środków finansowych praktykowane przez struktury decyzyjne. Ponadto Vetter sugeruje, że tzw. społeczeństwo cywilne (które notabene w jego wersji bardzo zazębia się o marksistowskie „społeczeństwo obywatelskie”) powinno wziąć sprawy w swoje ręce, przeprowadzając obywatelską kontrofensywę przeciwko czupurnym, rozhulanym złym siłom skupionym wokół Jarosława Kaczyńskiego oraz jego podstępnych macherów, których, gdyby autor mógł, zapewne chętnie określiłby epitetem majchrów.

Z punktu widzenia narracyjno-epickiego, od którego Vetterowi niestety nie udaje się uciec, jego praca, gdyby nie były to tematy istotne, dzierżące teraźniejszość egzystencjalno-kulturową milionów ludzi w Polsce (i nie tylko), mimo wysiłków autora na poruszanie się w sferze naukowo-dziennikarskiej dysputy, przybiera rysy wielowątkowego politycznego thrillera, flirtującego z uznanym Alfredem Hitchcockiem lub akcjonistycznym Bondem, a raczej jego twórcą – Ianem Flemingiem. Kaczyński z powodzeniem odgrywa tutaj rolę legendarnego „Numer 1”, tzn. Ernesta Stavro Blofelda, który upierścienioną łapą, głaszcząc kota, niezmiennie próbuje zdetonować cywilizowany i uporządkowany świat. PiS to jest jego organizacja, czyli Spectre. No i jeżeli kot jest rudy, to będzie całkiem kiepsko… Oczywiście autorowi daleko do tamtych utalentowanych mistrzów gatunku…

Zamiast realnych, rzetelnych oraz niezawisłych poglądów i konstruktywnych wniosków, autor zaserwował powieść grozy, osadzoną w środowisku marksistowskim, wg przekonań którego niezmiennie i wyłącznie byt kształtuje świadomość.

Nota biograficzna: Reinhold Vetter, rocznik 1946, pochodzi z Austrii. Zasadniczo był inżynierem miernictwa, a po ukończeniu politologii został korespondentem niemieckiego ARD m.in. w Warszawie. Aktualnie rezyduje zarówno w Warszawie, jak i Berlinie.

 

komentarzy 7

  1. I co można zrobić z tak żałosną INTERNACJONALNĄ agitką???? Pominąć milczeniem nie można JEDNAK. jakim prawem taki bezczelny propagandysta ma WOLNY GŁOS, kłamliwy, szkalujący, oszczerczy?

    1. Kocham takich odważniaków ! Nie mieć pojęcia o sprawie i o niej się wypowiadać to wszak wielka rzecz. Typowa niemiecka buta i ignorancja. Zresztą zdaje się, że mądrala pochodzi z tego samego pięknego i spokojnego kraju co taki jeden z wąsikiem

  2. Typowy lewak szkalujący nas i zakłamujący historię. Jego wypociny niegodne komentarza.
    Nie dajmy się tym oszołomom.Naszym przewodnim hasłem jest TERAZ POLSKA!!!!.

  3. Czy nie szkoda czasu na czytanie takich książek? Dziękuję pani Katarzynie Kumpf za tę recenzję. Oszczędziła mi kawał życia i sporo nerwów.
    PI

  4. Nie ukrywam, że jest mi bliższa nieufność św. Tomasza Apostoła niż bezkrytyczne potakiwanie autorom artykułów, bez zapoznania się z oryginałem omawianego tekstu. Dlatego opinię swoją opatruję zastrzeżeniem: „jeśli rzeczywiście dokładnie takie jest przesłanie omawianego utworu, który jest opisywany przez recenzenta”.
    Do szkoły podstawowej poszedłem we wrześniu 1945 r. już jako uczeń „przerośnięty” o jeden rok. Wcześniej jednak naszymi „nauczycielami” były dzieci folksdojczów, które nas uczyły, że przed Niemcem trzeba zdejmować czapkę i mówić pokornie „dzień dobry panu”. Gdyby nie rodzice, stłuklibyśmy szwabskie podróbki na kwaśne jabłko, ale nasi opiekunowie przechodzili bardziej brutalną wersję tego szkolenia.
    Jestem sympatykiem PiS-u, ale nie bezkrytycznym. Uważam jednak, że program PiS-u trzeba przyjmować z „dobrodziejstwem inwentarza, bo więcej jest w nim dobrego niż zła”. Nie jest skłonny do jego bezkrytycznej afirmacji, ale do wyrobienia sobie o nim opinii, nie jest mi potrzebna pomoc pana Jelinka. Dlatego przyjmuję opisane w recenzji intelektualne rewelacje jako dalszy ciąg pouczeń z lat czterdziestych. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy ewentualni czytelnicy recenzowanego tekstu, mają możliwość skonfrontować jego brednie z rzeczywistością. Dlatego należy popierać demaskowanie takiego zakłamania poprzez rzetelne informowanie zainteresowanych o faktycznym stanie rzeczy, nawet wtedy, gdy na początek informacje te nie zostaną zaakceptowane. Dlatego dziękuję autorowi tej recenzji za podjęcie tego tematu.

  5. Frustracja Niemców narasta. Poza wrodzonym szowinizmem, głównym powodem jest to że niemiecka gospodarka zbudowana na fundamentach ze złotych zębów z Majdanka, Oświęcimia, Ravensbrück – i wielu innych niemieckich obozów zagłady – zaczyna się chwiać.
    Słowiańska krew którą Niemcy usiłowali uszlachetnić swoją rasę (zniemczanie słowiańskich dzieci) rozcieńczyła się już w teutońskim jadzie który niemieccy naziści wysysają z mlekiem matek więc niemieckie umysły znów ogarnia mrok skutkiem czego Niemcy rozpaczliwie odkurzają niemieckie „ideały” z lat 20-tych ub. wieku.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *