Reforma sądownictwa i temat odszkodowań wojennych – reakcje niemieckich mediów

Wrzesień 21, 2017

Planowana reforma sądownictwa w Polsce spotkała się ze zmasowaną reakcją niemieckich mediów. Ton prasy – jak ma to miejsce zasadniczo od czasu zwycięstwa PIS w wyborach parlamentarnych – był zdecydowanie krytyczny. Nasileniu uległy nawoływania niemieckich publicystów do wprowadzenia formalnych i nieformalnych sankcji unijnych względem Polski. Można odnieść wrażenie, że głos niemieckich mediów coraz częściej zbieżny jest z poglądami berlińskich polityków i unijnych komisarzy, a czasami ich wyręcza.

Poruszenie przez polski rząd tematu reparacji wojennych zaskoczyło niemieckich publicystów. Kwestia odszkodowań wojennych długofalowo może stać się główną linią sporu w relacjach z Berlinem.

Praktyczne rady Tagesspiegla

Uderzająca jest częstotliwość tekstów poświęconych w całości lub częściowo Polsce. Ukazujący się w Berlinie liberalny dziennik Der Tagesspiegel tylko w lipcu zamieścił w dziale polityka około czterdziestu artykułów poruszających tematy związane z Polską.

W artykule „Czas na inteligentne sankcje względem Erdogana” (26.07.2017) znany berliński publicysta, Christoph von Marschall, podpowiada unijnym decydentom, jakich sankcji należy użyć przeciwko Turcji oraz – wymienianym w tym samym zdaniu – Polsce i Węgrom. W przypadku Turcji publicysta sugeruje uderzenie w turystykę. (Na przykład przez zniechęcanie niemieckich turystów za sprawą oficjalnych ostrzeżeń dotyczących stanu bezpieczeństwa w Turcji). Marschall wzywa także do ukarana Polski i Węgier za domniemane pogwałcenie zasad praworządności. Uważa jednak, że sankcje polegające na pozbawieniu Polski prawa głosu okażą się nieskuteczne. W opinii Marschalla dopiero ograniczenie funduszy unijnych (np. poprzez niekończące się sprawdzanie wniosków o dofinansowanie), może przynieść oczekiwaną przez niego zmianę kierunku polskiej polityki.

Polski atak na Europę

Podobny ton wypowiedzi można znaleźć w zamieszczonym tydzień wcześniej komentarzu Marschalla pod znamiennym tytułem: „Koniec państwa prawa. Polski atak na Europę” (Tageesspiegel 20.07.2017). Autor straszy już w pierwszym zdaniu: „Takiego ataku na swoje fundamentalne wartości Unia Europejska jeszcze nie doświadczyła. Powoli można mieć wątpliwości, czy na dłuższą metę będzie w stanie go przetrwać.( …) demokratycznie wybrany polski rząd demontuje państwo prawa i zasadę trójpodziału władzy”. Zdaniem Marschalla wydarzenia (np. proponowana reforma sądownictwa), jakie mają miejsce w Polsce, stanowią „fundamentalne zagrożenie dla istnienia liberalnej demokracji w Europie.” Były korespondent w Waszyngtonie uważa, że w porównaniu z domniemanym kryzysem demokracji w Polsce bledną inne problemy: masowy napływ uchodźców i kłopoty z Euro. Publicysta tradycyjnie już boleje nad brakiem skutecznych mechanizmów, przy pomocy których można byłoby karać łamiący zasady kraj unijny – chodzi tu oczywiście o Polskę, którą określa mianem „złoczyńcy”.

Znamienne są też sformułowania i skojarzenia, którymi posługują się niemieccy publicyści: Polska stanowi zagrożenie dla Europy – jest złoczyńcą, którego wraz z węgierskim wspólnikiem należy ukarać. Można odnieść wrażenie, że tego typu teksty mają z jednej strony zachęcić berlińskich polityków do śmielszych działań skierowanych przeciwko Polsce, a jednocześnie wzbudzić w czytelnikach niechęć do kraju burzącego europejski ład.
Ciekawe jest zakończenie artykułu. Niemiecki publicysta uważa, że prezydent Andrzej Duda jest ostatnią osobą, mogącą – poprzez zawetowanie ustaw reformujących sadownictwo – zapobiec wypisaniu się Polski „z rodziny praworządnych państw”. Marschall apeluje więc o wykorzystanie wszelkich możliwych kanałów dyplomatycznych, w celu wpłynięcia na polskiego prezydenta i Pierwszą Damę.

Sądowy Trójgłos

W wydaniu z 30 lipca Tagesspiegel opublikował teksty trzech autorów prezentujących swoje spojrzenie na planowaną reformę sadownictwa w Polsce. Ryszard Czarnecki, polityk PIS i wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego, w swoim artykule „Polska droga” zarysował stanowisko polskiego rządu i przybliżył główne elementy reformy. Na przykładzie rażących naruszeń prawa, takich jak choćby afera korupcyjna w krakowskim Sądzie Apelacyjnym, uzasadniał przyczyny poparcia społecznego dla planowanych zmian. Zauważył przy tym, że ”źle by się stało, gdyby w kwestii reformy sądownictwa niemieckie media i politycy opowiadali się przeciwko woli polskiego społeczeństwa”.
Odrębne spojrzenie zaprezentował w swoim tekście „Tyrania większości” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecki politolog i komentator Klaus Bachmann. Zdaniem Bachmanna rządząca większość, po wyeliminowaniu Trybunału Konstytucyjnego, dopuszcza się łamania konstytucji. Nieopublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego określa mianem politycznego „grzechu pierworodnego”, który poprzedził późniejsze, zadaniem Bachmanna niezgodne z konstytucją działania PIS-u.

Do sankcji przeciwko Polsce wzywa w swoim tekście „Niegodni wspierania” (Tagesspiegel 30.07.2017) niemiecka europarlamentarzystka Sylvia-Yvonne Kaufmann (SPD). Zdaniem autorki rząd Beaty Szydło przebudowuje Polskę i prowadzi do jej izolacji wewnątrz Unii Europejskiej. Czołowym przykładem ma być reforma sądownictwa, która zdaniem Kaufmann służy jedynie przejęciu nad nim kontroli. Autorka uważa ograniczenie prawa głosu Polski w Radzie Unii Europejskiej jako trudne do zrealizowania, ponieważ Węgry już zapowiedziały swoje weto. W ramach możliwych sankcji Kaufmann przywołuje pomysł komisarz ds. sadownictwa Very Jurovej, która zaproponowała, aby przyznawanie środków unijnych od 2021 r. uzależnione było od przestrzegania praworządności przez korzystające z nich państwa członkowskie.

Ultimatum dla Polski – podpowiedzi posła Budki

Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwości, w rozmowie z niemieckim dziennikiem Die Zeit (23.08.2017) apeluje, by wobec Polski postawiono ultimatum: albo rząd cofnie się w kwestii reform sądownictwa, albo na nasz kraj nałożone zostaną sankcje.

„Unia musi postawić Polsce ultimatum. Tylko zdecydowane działania mogą sprawić, że rząd się ugnie. Jestem ostatnią osobą, która cieszyłaby się z sankcji, ponieważ dotknęłyby one przede wszystkim polskie społeczeństwo(…). Z tego powodu jest to bardzo trudna decyzja. Unia musi pokazać siłę, a jednocześnie przekonać, że nie jest ona nastawiona przeciwko Polsce, lecz przeciwko rządowi”.

Były minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz zaznacza także, że po wetach prezydenckich ma nadzieję na powstanie w otoczeniu prezydenta Andrzeja Dudy środowiska politycznego, w skład którego wejdą umiarkowani politycy PIS.

Reparacje wojenne

Temat reparacji wojennych podniósł poziom krytyki Polski w niemieckich mediach na wyższy poziom, a tematykę sądowniczą zepchnął na dalszy plan. Początkowo niemieccy publicyści wydawali się zaskoczeni i zdezorientowani poruszeniem tej tematyki – dotyczy ona bowiem spraw fundamentalnych.

Jak przyznaje Christoph von Marschall w artykule „Spór o Polskę paraliżuje Unię Europejską” (Tagesspiegel 16.09.2017) kwestia reparacji wojennych jest bardzo delikatną materią: „Mieszają się tu aspekty moralne, prawne i polityczne. Tego, co Niemcy wyrządziły Polsce podczas II Wojny Światowej, nie da się naprawić lub moralnie odkupić przy pomocy reparacji wojennych. Polska inteligencja została wymordowana, a większa część obywateli zniewolona. Holokaust okaleczył całe społeczeństwo. Polska przez stulecia wyróżniała się relatywnie tolerancyjnym nastawieniem do Żydów, co sprawiło, że osiedliło się ich tam najwięcej spośród wszystkich krajów Europy.”

Zdaniem publicysty kwestia odszkodowań wojennych pod względem prawnym została już zamknięta. „Polska otrzymała 100.000 kilometrów kwadratowych obszarów należących uprzednio do Niemiec, które pod względem ekonomicznym były zazwyczaj bardziej nowoczesne niż przedwojenna Polska.” Marschall przypomina, że Unia powstała, jako reakcja na okropieństwa obu wojen i martwi się europejskim wymiarem polskich roszczeń: „Niemcy stały się po 1989 roku rzecznikiem Polski i ułatwiły jej drogę do członkostwa w Unii Europejskiej (…). Obstawanie przez PIS przy reparacjach wojennych sprawia wrażenie prowokacji i niewdzięczności – nawet jeśli wina Niemiec pozostaje bezsporna.”

Warto zauważyć, że komentarze czytelników Tagesspiegla na temat odszkodowań były w zdecydowanej większości negatywne i zgodne z linią zaprezentowaną w artykule. Dominowało przeświadczenie o niewdzięczności strony polskiej i niechęć do PIS.

Koniec pojednania

W podobnym tonie utrzymany jest komentarz pióra Michaela Thumanna „Pojednanie było wczoraj” (13.09.2017, Die Zeit). „Nie chodzi tu o przepracowanie wspomnień, lecz o unieważnienie zasad, co do których Polacy i Niemcy porozumieli się kilkadziesiąt lat temu. Nie da się wycenić przyjaźni i dobrego sąsiedztwa przy pomocy pieniędzy. Pojednania nie da się kupić (…)” – stwierdza publicysta, nie zauważając nagonki prasy niemieckiej na Polskę, która ma miejsce od dwóch lat.

Szybko znajduje też wytłumaczenie dla podniesienia przez Polskę kwestii odszkodowań wojennych i zerwania z dotychczasowym modelem polsko-niemieckiego pojednania: „Dlaczego rząd populisty Jarosława Kaczyńskiego zrywa z tą tradycją? Pewne jest, że nie motywuje go pamięć o przeszłości swojego kraju. Chodzi o jego osobistą przyszłość. Kaczyński czuje się otoczony przez wrogów – zarówno u siebie w kraju jak i w Unii Europejskiej. W tym kontekście jasnym się staje, dlaczego kwestia reparacji wojennych pojawiła się dokładnie wtedy, gdy Komisja Europejska wszczęła postepowanie przeciwko jego rządowi”.

Jak wielu niemieckich publicystów Thumann ma kilka dobrych rad dla niemieckich polityków, jak skutecznie wywierać presję na Warszawę: „Publiczne uwagi na temat przeprowadzanego przez Kaczyńskiego demontażu polskiej demokracji muszą pochodzić z Brukseli, a nie z Berlina. Głośna krytyka tylko pomaga Jarosławowi Kaczyńskiemu”.

Odrzucenie reparacji

Niemiecki tygodnik Der Spiegel w swoim wydaniu internetowym przytacza wypowiedź szefa niemieckiego MSZ Siegmara Gabriela, iż roszczenia reparacyjne Polski obciążyłyby relacje polsko-niemieckie.

„Roszczenia reparacyjne Polski za zniszczenia w II Wojnie Światowej są zagrożeniem dla relacji polsko-niemieckich. (…) Roszczenia reparacyjne byłyby próbą zakłócenia budowanych latami bliskich i dobrych relacji między Niemcami a Polską”. Zdaniem szefa niemieckiego MSZ stosunki polsko-niemieckie nigdy nie były tak dobre i Berlin chce zrobić wszystko, aby tak zostało.

Mniej dyplomatycznie wypowiada się publicysta Süddeutsche Zeitung Stefan Ulrich. W podsumowaniu artykułu „Niemiecka wina względem Polski” (Süddeutsche Zeitung, 14.09.2017) stwierdza, że „największe zagrożenie (dla Polski) stanowi jej własny rząd. Niszczy państwo prawa, likwiduje trójpodział władzy i zwalcza swobodę poglądów, jakby chciał kontynuować dzieło komunistów.” Ulrich uważa, że z prawnego punktu widzenia Niemcy nie mają żadnych zobowiązań finansowych względem Polski, zobowiązani są jednak do specjalnej troski o swojego sąsiada: „Rząd federalny nie musi płacić żadnych miliardów w formie odszkodowań wojennych. Musi jednak w Unii Europejskiej nalegać na zakończenie ekscesów rządu PIS. Są to najbardziej wartościowe reparacje, jakie Niemcy mogą wyświadczyć na rzecz Polski.”

Podsumowanie

Od dwóch lat trwa nieprzerwana nagonka sporej części niemieckich mediów na rząd Prawa i Sprawiedliwości. Znamienny jest brak gotowości do zaakceptowania trwałego charakteru zmian w Polsce. Pomijany lub bagatelizowany jest poziom społecznego poparcia, jakim cieszy się rząd Beaty Szydło, sukcesy w walce z korupcją i oszustwami podatkowymi. Dla niemieckich publicystów marginalne znaczenie mają też dobre wyniki gospodarcze (oscylujący wokół 4% wzrost PKB), niskie bezrobocie i polityka prorodzinna. Jakie są przyczyny napastliwych tekstów niemieckich dziennikarzy?

Wydaje się, że większość artykułów pisana jest pod z góry założoną tezę. Krytyka serwowana przez niemieckich publicystów ma podłoże ideologiczne. Niechęć do PIS wynika z antynarodowego refleksu, jaki po obu wojnach światowych wytworzył się w wielu zachodnich społeczeństwach. Patriotyzm (będący dla wielu publicystów synonimem nacjonalizmu) kłóci się z polityczną poprawnością. Z pozycji ideologicznych nie do zaakceptowania jest więc rząd, który otwarcie propaguje postawy patriotyczne, eksponuje przywiązanie do tradycji, wiary i historii, przy tym konsekwentnie wdraża reformy i poszerza bazę wyborczą.

Na płaszczyźnie politycznej rząd PIS stanowi wyzwanie dla dominującej pozycji Niemiec w UE. De facto otwarte kwestionowanie przez Warszawę niemiecko-francuskiego przywództwa ma nie tylko wymiar prestiżowy, ale z perspektywy Berlina i Paryża osłabia „spójność decyzyjną” UE. Poskromienie Polski stanowi w odczuciu niemieckich i francuskich elit warunek dalszej integracji Unii i dążenia do modelu federalistycznego.

Geopolityczna układanka

W wymiarze geopolitycznym (po brexicie) Polska stała się głównym i naturalnym partnerem USA w Unii Europejskiej. Kluczowa pozycja Polski na wschodniej flance NATO czyni nas nieodzownym elementem amerykańskiej strategii odstraszania względem Rosji. Militarna obecność USA w Europie w ostatnim roku najsilniej widoczna była właśnie w Polsce. Powstawanie potencjalnego (dodatkowego lub alternatywnego) centrum siły jakim de facto byłyby państwa Międzymorza może stanowić poważne wyzwanie dla koncepcji integracji UE w jej federalistycznym kształcie – szczególnie wobec kryzysu imigracyjnego. Powodzenie idei Międzymorza zależne będzie zawsze od ewentualnego poparcia USA. Waszyngton dzięki krajom tzw. Nowej Europy zyskuje możliwość projekcji wpływów na Unię Europejską.

Odszkodowania wojenne

Kwestia reparacje wojennych, jaką podniosła w relacjach z Niemcami strona polska była dla niemieckich publicystów zaskoczeniem. Kompletnie zabrakło przy tym refleksji nad rolą niemieckich mediów w pogorszeniu obustronnych stosunków. Temat odszkodowań jest dla Berlina bardzo niewygodny. Niemiecka opinia publiczna ma świadomość winy za popełnione podczas okupacji zbrodnie i zniszczenia. Abstrahując od wymiaru prawnego i ekonomicznego ewentualnych reparacji samo pojawienie się tego tematu przynosi Niemcom bardzo poważne szkody wizerunkowe. Odszkodowania wojenne stanowią bowiem potężny cios w budowaną od dziesięcioleci politykę historyczną Niemiec. Fundamentem tej polityki było stopniowe oddzielanie historii Niemiec od nazizmu, a nawet próba przedstawienia niemieckiego społeczeństwa jako ofiary narodowego socjalizmu. Utrata pozytywnego wizerunku szczególnie bolesna może okazać się dla niemieckiego przemysłu, który nastawiony jest na eksport. Trudno też wyobrazić sobie nawet ciche przywództwo Niemiec w Unii Europejskiej przy jednoczesnym konflikcie z Polską na tle odszkodowań wojennych. Inne państwa, takie jak Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, sceptycznie patrzące na rosnącą pozycję Berlina mogą chcieć wykorzystać temat reparacji jako formę nacisku w swoich negocjacjach z Niemcami. Bez wątpienia kwestia odszkodowań – moralnie słuszna – podniosła polsko-niemiecki spór na zdecydowanie wyższy poziom.

Uwaga! Polski sąd zajmie się zniesławieniami w El Pais!

Wrzesień 19, 2017

Sąd Okręgowy w Warszawie przyjął do merytorycznego rozpoznania pozew o naruszenie dóbr osobistych za tekst opublikowany w El Pais (zobacz informację o złożeniu pozwu). Sprawa dotyczyła artykułu o rzekomej współpracy Polaków z Niemcami podczas II wojny światowej, o masowym mordowaniu Żydów przez Polaków i współodpowiedzialności Polaków za Holokaust.

Pozew przeciwko Grupie Medialnej – wydawcy elpais.com został złożony 25 maja br., teraz wydawca ma miesiąc na merytoryczne ustosunkowanie się do pozwu.

– Wnioskowaliśmy o przeprosiny i sprostowanie nieprawdziwych informacji m.in. na stronie głównej serwisu elpais.com. Chcemy w ten sposób uświadamiać i edukować dziennikarzy, że powinni weryfikować informacje, które podają opinii publicznej. Szczególnie jeśli sprawa dotyczy historii II wojny światowej i odpowiedzialności za zbrodnie Holokaustu – mówi Urszula Wójcik, rzecznik prasowy Reduty Dobrego Imienia.

W Polsce nie występowały żadne masowe mordy ani zorganizowane akcje, w których Polacy zabijali Żydów. Polska oraz naród polski podczas II wojny światowej uratowały najwięcej Żydów spośród europejskich państw. Polska, jako ofiara najeźdźcy niemieckiego podczas II wojny światowej nigdy nie współpracowała ani nie przyczyniła się w jakikolwiek sposób do zbrodni nazistowskich.

Co decyzja sądu oznacza w praktyce?

– Z prawnego punktu widzenia polskie sądy uznały już w sposób jednoznaczny, że sprawy o zagraniczne publikacje zawierające wpisy „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie obozy zagłady” czy stwierdzające rzekomą polską odpowiedzialność za Holokaust mogą być rozstrzygane w Polsce i według polskiego prawa. Pamiętajmy, że jeszcze kilka lat temu nie było to tak oczywiste i pierwsze pozwy w tego typu sprawach były odrzucane przez sądy, gdyż sądy nie uznawały swojej właściwości – komentuje mec. Monika Brzozowska – Pasieka.

Przeciwko elpais.com wystąpił prawnie Maciej Świrski, założyciel, fundator i były prezes Reduty Dobrego Imienia. Sprawę prowadzi kancelaria Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy z Krakowa.

Będziemy informować o postępach.

Podziękowanie

Wrzesień 11, 2017

Fundacja Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom dziękuję Panu Aleksandrowi Bąk za możliwość wykorzystania zdjęcia kokardy narodowej jego autorstwa w publikacji „Ambasador Polskości 1050 Rocznica Chrztu Polski”.

Przegląd zniesławień zarejestrowanych przez RDI (styczeń-czerwiec 2017)

Sierpień 31, 2017

Poniżej przedstawiamy przegląd i stan najważniejszych spraw, którymi Reduta Dobrego Imienia zajmowała się do stycznia do lipca 2017 r.

Znaczna część zgłoszeń, które wymagają zweryfikowania i interwencji, pochodzi od wolontariuszy, czyli od Państwa. Informacje otrzymujemy na skrzynkę mailową kontakt@reduta-dobrego-imienia.pl, poprzez media społecznościowe Twitter oraz Facebook, pocztą tradycyjną lub telefonicznie.

W maju internauta zainicjował nasze działania w sprawie niemieckiego podręcznika dla uczniów wydawnictwa Ernst Klett. Wydawnictwo użyło w bawarskim podręczniku do historii „Geschichte und Geschehen” sformułowania „polski obóz”. Ten przypadek wywołał ogromne poruszenie, ponieważ podręczniki szkolne są pomocą dla młodych ludzi w interpretowaniu rzeczywistości, kształtują ich postrzeganie świata, historii, wzajemnych relacji między narodami. Powinny rzetelnie przedstawiać historię, nie mogą być komentarzem ani publicystyką. W tej sprawie interweniowała Ambasada Polska oraz internauci. My także otrzymaliśmy oficjalna odpowiedź. Po interwencji wydawnictwo przeprosiło. Szkoły otrzymały propozycję wymiany strony zawierającej sformułowanie „polski obóz”. Pozostałe podręczniki znajdujące się w dystrybucji zostały wycofane ze sprzedaży i przeznaczone na makulaturę. Przygotowana została także dodatkowa lekcja do pobrania dla szkół, która poddaje krytycznej refleksji mylne sformułowanie „polski obóz” i wzywa uczniów do aktywnego zmierzenia się z problematycznymi, historycznie i rzeczowo fałszywym pojęciami.

Także pierwszy sygnał o oszczerczym tekście w hiszpańskim dzienniku El Pais odnotowaliśmy na skrzynce kontaktowej. W marcu na stronie internetowej El Pais pojawił się artykuł, z którego wynika, że Polacy są odpowiedzialni nie tylko za Holokaust, ale również za „pogromy Żydów” czy też „polowania na Żydów”. Autor artykułu w swoich wypowiedziach powołuje się m.in. na Jana Grabowskiego i Jana Tomasza Grossa. Po analizie zgłoszenia, podjęliśmy odpowiednie kroki prawne. Złożyliśmy pozew o naruszenie dóbr osobistych żądając przeprosin.

Z oszczerczym artykułem na stronach BBC zgłosił się do nas z kolei Związek Maszynistów Kolejowych w Polsce, prosząc o pomoc i wsparcie prawne. W styczniu na stronie internetowej BBC, pojawił się artykuł, w którym padły słowa: „Holocaust nie był jedynie niemieckim przedsięwzięciem. Wymagał aktywnej kolaboracji ze strony norweskich urzędników, francuskiej policji, polskich maszynistów i ukraińskich bojówek paramilitarnych”. Polscy maszyniści nie współpracowali z Hitlerem. Pozew cywilny czeka na ustalenie daty pierwszej rozprawy.

W czerwcu przygotowaliśmy pozew cywilny przeciwko niemieckiemu dziennikowi Frankfurter Rundschau, który napisał, że „słowa polskiej premier w Auschwitz, że Polska musi przede wszystkim bronić bezpieczeństwa swoich obywateli, pasują, jak ulał do nowej polityki historycznej Warszawy. Chodzi o to, by przedstawić Holokaust jako czysto niemiecką zbrodnię, w której Polska nie miała udziału”. Prasa niemiecka jest wyjątkowo nieprzychylna obecnym władzom w Polsce. Sprawa skończy się w sądzie, złożony został pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych. Przy okazji tego artykułu zainicjowaliśmy akcję #PowiedzmyNiemcomPrawdę. Poprosiliśmy internautów o przesyłanie do redakcji osobistych doświadczeń związanych z II wojną światową i krzywdami doświadczonymi ze strony niemieckiego okupanta. Redakcja dostała ponad 160 świadectw od Państwa! Poszczególne historie są sukcesywnie publikowane w Magazynie „Reduta Online”.

W dalszym ciągu trwa proces przeciwko producentom serialu „Nasze Matki, nasi Ojcowie”. Kapitan Radłowski, który rozpoczął proces jest już w sędziwym wieku, w specjalnym liście skierowanym do sądu prosił o przyspieszenie postępowania. Mamy nadzieję, że wkrótce zapadnie wyrok. W sprawie pojawiają się wciąż nowe wątki, łącznie z sugerowaniem, że polscy biegli nie są kompetentni do wypowiadania się o polskim antysemityzmie, ponieważ mogą być wychowani w kulcie AK. Kompetentni będą oczywiście niemieccy specjaliści.

Trwa także proces przeciwko Onet.pl, który jako ilustrację tekstu o romansach Polek z Niemcami i prostytucji podczas okupacji, opublikował zdjęcie przedstawiające kobiety prowadzone na egzekucję w Palmirach. Zeznawali już szef Działu Prawnego grupy Onet Ringier Axel Springer Polska, fotoedytor odpowiedzialny za wybór zdjęcia jak i redaktor naczelny. Fotoedytor odpowiedzialny za dobór zdjęcia do artykułu nie przeczytał go, a autor tekstu nie widział zdjęcia jakie wybrał fotoedytor. Nad całością czuwał jedynie wydawca. Czekamy na dalsze informacje.

Od września 2016 r. Reduta Dobrego Imienia pracuje także przy pomocy systemu do wykrywania zniesławień w internecie „Dragon”. System od początku funkcjonowania zarejestrował 2434 zgłoszenia, z czego 97 spraw wymagało szybkiej interwencji. W pierwszym półroczu 2017 r. zareagowaliśmy na 58 oszczerczych przypadków, które powielały niewłaściwe określenia w rodzaju „polski obóz koncentracyjny”, „polskie getto” itp. Wśród  zgłoszeń wychwyconych przez system od stycznia do lipca 2017 r., 5 razy pojawiło się sformułowanie „nazistowska Polska”, 29 razy określenie „polskie getto”, 24 razy „polski obóz” w różnych wariacjach (polski obóz koncentracyjny, polski obóz zagłady, polski obóz śmierci).

Wszystkie zgłoszenia są weryfikowane. Najpierw interweniujemy indywidualnie wysyłając wezwanie do sprostowania. Jeśli nie otrzymujemy informacji zwrotnej przez kilka dni, wówczas prosimy naszych wolontariuszy i sympatyków o reakcję. Wzmożona korespondencja mailowa wymusza szybkie działanie. Od stycznia do lipca tego roku zainicjowaliśmy 14 akcji wysyłki mailowej do 16 redakcji z 7 krajów: Włochy (6), Izrael (3), Holandia (2), USA (2), Wielka Brytania(1), Niemcy (1), Austria (1).

Reagowaliśmy m.in. w South African Jewish Report, Malta Independent, Kunstamarkt, Casateonline.it, The Logical Indian, Corriere della Sera, Jewish Book Council, the Yorkshire Post, Belfast Telegraph, Washington Jewish Week, RTV Slovenija, Wall Street Journal, The Swamp, People Magazine, The Times UK, TIME, TripAdvisor, Chiesa e post concilio, Daily Reporter, Amazon, Wall Street Journal, Film Archiv Austria, la tribuna di Treviso, BuzzFeed, Badische Zeitung, Österreichische Akademie der Wissenschaft, Last news from Russia, Milwaukeemag.

Jak zwykle odnotowaliśmy skrajne reakcje na nasze wezwania – od szczerych przeprosin, jak w przypadku indyjskiego The Logical Indian We regret if our article has hurt your sentiments (żałujemy, że nasz artykuł zranił Państwa uczucia). aż po aroganckie odpowiedzi np. ze strony holenderskiego dziennikarza, który usunął sformułowania „polski obóz koncentracyjny” dlatego, bo jak sam przyznał nie mógł znieść naporu maili od wolontariuszy. Wiele mówiąca jest jego odpowiedź przesłana prezesowi RDI – you win (wygrałeś).  Szczególnie ujęła nas odpowiedź edytorki czasopisma Milwaukeemag, gdzie użyto sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. W reakcji na użycie oszczerczego sformułowania w napisała, że jej nieżyjąca mama była Polką i byłaby wstrząśnięta tym błędem. Oczywiście otrzymaliśmy przeprosiny i zapewnienie o niezwłocznej korekcie.

Interwencje różni nie tylko styl odpowiedzi, ale także czas reakcji. Nieformalnym zwycięzcą w tej kategorii jest amerykański portal BuzzFeed, który zareagował w ciągu 25 minut usuwając określenie „polski obóz koncentracyjny” z niemieckojęzycznej wersji swojego serwisu internetowego.

Odnotowywane przez nas zgłoszenia to także indywidualne prośby o pomoc i interwencje: w sprawie grafik i postów umieszczanych na Facecbooku lub Twitterze. Dostajemy także zgłoszenia o kłamliwych wypowiedziach w radio lub telewizji. Często jesteśmy alarmowani o szydzeniu z Polaków w tych mediach. Otrzymujemy zgłoszenia dotyczące bezczeszczenia pomników historycznych lub dotyczące nadużyć w sferze kultury. W naszej pracy analizujemy głównie przekazy medialne, ale także książki, wystawy, przedstawienia teatralne, grafiki i inne produkty popkulturowe.

Niemcy chcą być ekspertami od polskiego antysemityzmu!

Sierpień 23, 2017

Do Sądu Okręgowego w Krakowie wpłynęło pismo z niemieckiej kancelarii reprezentującej producentów serialu „Nasze Matki, nasi Ojcowie”: ZDF i UFA Fiction. Wynika z niego, że tylko niemieccy biegli mogą rzeczowo ocenić niemiecki serial o polskim antysemityzmie!

Reduta Dobrego Imienia jest w posiadaniu dokumentu, zgodnie z którym strona niemiecka w sprawie  filmu „Nasze Matki, nasi Ojcowie” stanowczo sprzeciwia się powołaniu polskich biegłych historyków i biegłego z zakresu kinematografii. Z uzasadnienia wynika, że pełnomocnicy ZDF uważają, że Polacy wychowani w kulcie Armii Krajowej nie będą w stanie obiektywnie ocenić filmu. Zinterpretują film m.in. przez pryzmat swojego wychowania, wiedzy historycznej, poglądów politycznych.

W opinii prawników, obiektywni mogą być natomiast niemieccy biegli, którzy „mają szeroką faktyczną wiedzę w zakresie antysemityzmu w Armii Krajowej”. Tylko oni mogą rzeczowo ocenić niemiecki film o polskim antysemityzmie w szeregach AK.

Sprawa filmu „Nasze Matki, nasi Ojcowie” toczy się od 2013 r. Powodem w sprawie jest Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz kpt Zbigniew Radłowski, żołnierz AK oraz uczestnik m.in. Powstania Warszawskiego, więzień niemieckiego obozu Auschwitz, jeniec Stalagu X B Sandbostel, po wojnie skazany przez Sowietów za szpiegostwo. Powodowie domagają się przeproszenia we wszystkich telewizjach, gdzie serial był pokazywany oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.

Czekamy na decyzję sądu w tej sprawie. Będziemy informować o dalszych postanowieniach i działaniach.

Mamy wpływ na to, czego będą się uczyć nasze dzieci!

Sierpień 18, 2017

Jeszcze tylko dziś (18 sierpnia) trwają konsultacje publiczne dotyczące Projektu podstawy programowej z historii dla czteroletniego liceum ogólnokształcącego, pięcioletniego technikum oraz branżowej szkoły II stopnia. Projekt ustawy można znaleźć na stronie: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12300604

W podstawie nie ma żadnej informacji na temat Obławy Augustowskiej. Tymczasem jest niezwykle ważne, aby młode pokolenie pamiętało też o tym wydarzeniu. To największa po II wojnie światowej zbrodnia dokonana na polskich obywatelach przez sowieckiego okupanta i jego komunistycznych pomocników. Wciąż nie wiadomo, gdzie znajdują się doły śmierci, w których zagrzebano setki ofiar. Ci, co zginęli zasługują na naszą pamięć. Szerzej o Obławie Augustowskiej pisaliśmy już w Reducie Online: kliknij i przeczytaj artykuł.

To, czy w szkołach uczniowie dowiedzą się o Obławie Augustowskiej zależy także od nas. Aby poprzeć uwzględnienie w podstawie programowej wydarzenia z lipca 1945 roku należy wypełnić formularz dostępny na stronie: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12300604/komentarz

Proponowany komentarz do wpisania do formularza:

W podstawie programowej z historii powinna znaleźć się Obława Augustowska z lipca 1945 r. ponieważ to największa zbrodnia po II wojnie św. a jest ona wciąż za mało znana. Jeśli Polacy nie dowiedzą się z podręczników o Obławie Augustowskiej to nie upomną się o jej wyjaśnienie. Konieczne jest odnalezienie dołów śmierci ofiar sowieckiej zbrodni z lipca 1945 r. Rosja odmawia ich ujawnienia i rodziny po 72. latach nie mają gdzie zapalić świeczki. By to zmienić Polacy powinni upominać się o ofiary Obławy Augustowskiej, tak jak o Katyń. Dlatego potrzebna jest wiedza o tej zbrodni. To nie tylko kwestia należnej pamięci, ale i zadanie do wykonania.

Reformy – Bezpieczeństwo i Wymiar Sprawiedliwości – wyjaśniamy

Sierpień 14, 2017

Szanowni Państwo,

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, publikujemy drugą część opracowania dotyczącego reform w Polsce. Poniżej analiza reform gospodarczych i finansowych.

W ostatnich latach, zwłaszcza po agresji Rosji na Ukrainę (wiosną 2014 r.), nastąpiło istotne pogorszenie bezpieczeństwa w Europie. Odzwierciedlają to badania opinii publicznej. Jak wynika z niedawnego sondażu CBOS (marzec 2017), odwołującego się także do wcześniejszych badań, w latach 1992-2013 zdecydowana większość badanych twierdziła, że nie ma zagrożenia dla niepodległości Polski. Jednak w kwietniu 2014 r., w związku z agresją Rosji na Ukrainę, blisko połowa badanych (47%) badanych uważała, że zagrożenie takie istnieje, a 41% było przeciwnego zdania. Obecnie proporcje są odwrotne: 47% badanych jest przekonanych, że nie istnieje w tej chwili zagrożenie dla niepodległości Polski, ale niewiele mniejszą grupę (41%) stanowią ci, którzy dostrzegają takie niebezpieczeństwo.

W kwietniu 2017 r. Minister Obrony Narodowej nakreślił ogólny plan zwiększania liczebności Sił Zbrojnych RP, zgodnie z którym do 2019 r. polska armia miałaby liczyć ponad 150 tys. żołnierzy, a po okresie 2020-2022 – około 200 tys. żołnierzy. Zostało to potwierdzone w dokumencie MON „Koncepcja Obronna RP” (maj 2017), w którym stwierdzono, że po raz pierwszy od 30 lat istotnie wzrośnie liczba żołnierzy i pracowników wojska – w ciągu 8 lat liczba żołnierzy przekroczy 200 tys., wliczając w to WOT.

Zachęcamy do dalszej lektury!

Reformy - Bezpieczeństwo i Wymiar Sprawiedliwości

Pozdrawiamy,

Zespół Reduty Dobrego Imienia

Reformy – Gospodarka i Finanse – wyjaśniamy

Sierpień 11, 2017

Szanowni Państwo,

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, publikujemy drugą część opracowania dotyczącego reform w Polsce. Poniżej analiza reform gospodarczych i finansowych.

W lutym 2017 r. rząd przyjął Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, która stanowi rozwinięcie Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju (tzw. Planu Morawieckiego) przedstawionego w lutym 2016 r. i opierającego rozwój gospodarczy Polski na 5 filarach (zob. rysunek 1). Strategia – opracowana przez Ministerstwo Rozwoju we współpracy z innymi resortami – wyznacza średnio- i długookresowe kierunki rozwoju Polski, tj. do 2020 r. z perspektywą do 2030 r.
Strategia koncentruje się na trzech celach: (I) trwały wzrost gospodarczy coraz mocniej oparty na wiedzy; (II) rozwój społecznie wrażliwy i terytorialnie zrównoważony; oraz (III) skuteczne państwo i instytucje. Oczekiwanym efektem realizacji strategii ma być wzrost zamożności Polaków oraz zmniejszenie liczby osób zagrożonych ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Zakłada się zwiększenie przeciętnego dochodu gospodarstw domowych do 75-80% średniej UE do 2020 r., a do 2030 r. zbliżenie do unijnej średniej, przy jednoczesnym dążeniu do zmniejszania dysproporcji w dochodach między poszczególnymi regionami kraju.

Zachęcamy do dalszej lektury!

Reformy - Gospodarka i Finanse

Pozdrawiamy,

Zespół Reduty Dobrego Imienia